niedziela, 2 marca 2014

Kieleckie niespodzianki / targi "Czas dziecka"



    Ostatnie kilka dni spędziłam z mężem w Kielcach. Niejednokrotnie już tam byliśmy - rokrocznie organizowane są tam targi "Czas dziecka" - ale pierwszy raz nie byliśmy na chwilę, przejazdem, a zostaliśmy trzy dni. Byłam wielce zaskoczona... mega pozytywnie :) To miasto jest fantastyczne!




Ale od początku - targi. Z roku na rok "Czas dziecka" stają się coraz większą imprezą i w tym roku można chyba spokojnie powiedzieć - są największą imprezą branży dziecięcej w Polsce. Wystawcy z całego świata prezentują swój asortyment na cały nadchodzący rok - wózki, foteliki, zabawki, ubranka, wszelkiego rodzaju akcesoria, gadżety...







Naprawdę - jeżdżąc na takie imprezy człowiek może się mocno dowartościować. Byłam na targach za granicą i można powoli zacząć porównywać organizację i hale wystawowe do tych zachodnich. Jest nieźle :) Poza tym - kontent. Jesteśmy przyzwyczajeni do narzekania i marudzenia, że polskie produkty są gorsze, brzydsze, słabsze... wiem, co mówię - jako wielbicielka dobrego designu, nowoczesnych rozwiązań, zgodnych z trendami połączeń kolorystycznych - sama marudziłam, gdy kupowałam kolejne dziecięce wyprawki. Polskie było brzydsze, więc kupowałam "zagraniczne" marki, często przepłacając. A teraz przyznaję - idziemy do przodu, mamy coraz fajniejszy design, doganiamy "Zachód" ;) Cieszę się! Największym zaskoczeniem były dla mnie marki "Baby Ono" i "Tako". Jestem w szoku. Nie wiem jak jakościowo się pozmieniało, ale śmiało mogę powiedzieć - stylistyczny szok. WOW! Kurczę, nie zrobiłam fot ze stoiska Baby Ono, żałuję bardzo, ale niedługo zobaczycie produkty w sklepach ;) Mają nawet kocyki z a la minky! Oczywiście nie oszukujmy się, z prawdziwego minky szyjemy my ;)))) i czuć mocno tę różnicę, ale jest to i tak niezłe rozwiązanie, jak ktoś szuka czegoś tańszego, a w miarę fajnego :) To samo śliniaczki, niekapki, maskotki - coraz bardziej przypominają produkty z Nuby, Tommee Tippee czy NUK. A cenowo są na pewno atrakcyjniejsze.
Wózki... temat rzeka... że ja bloga nie założyłam, jak ogarniałam na bieżąco te tematy ;) Przerobiłam ich sporo i doszłam do wniosku, że polskich nie opłaca się kupować. Nie dość, że brzydkie, to tandetne. Sorry, ale takie jest moje zdanie. A raczej .. było. Mówię, zobaczyłam wiele wózków polskich producentów, które mnie zaskoczyły. Choćby wspomniane TAKO... Mają w tym roku - skórzaną tapicerkę, wykończoną niespotykanymi detalami - futrem, pikowaną skórą, dzianiną swetrową w skandynawskie reniferki, albo w tradycyjne "warkocze"... no szok ;) Odważnie, może nieco przesadnie jak na mój gust, ale w porównaniu do jeszcze zeszłorocznych modeli to jak styilistyczny krok milowy.. baaaa! Rok świetlny :))) Sami zobaczcie ;)

Sanki... aaa sanie ;) W bluesowej wersji - dla wielbicieli Dżemu :)


I patriotycznie ;)


Skórzane tapicerki w rozmaitych kolorach:


Dzianinowe wykończenie (nie wiem, jak to wytrzymałe, na moje oko skulkuje się zaraz i blee, no ale nie wiem, bo nie testowałam i w sumie w najbliższym czasie nie zamierzam ;) )


Ogólny efekt całkiem przyzwoity - ale ceny nie znam, może powalająca i nieprzyzwoita ;)



A tu nowa seria od SKIP HOP (jedna z moich ulubionych marek) - niedługo jeżyki w sprzedaży :)


I cudne maskotki z Teddykompaniet :)


Seria leśna ;) są jeżyki, zające, lisy...



I o zgrozo! Co znalazłam! Moja nazwa na króliki ;) ktoś już ją wykorzystuje, co gorsza, od dawna ;)



 I tyle z fot targowych ;) Szczerze mówiąc tyle roboty mieliśmy, że nie miałam czasu ogarniać fot. Następnym razem postaram się bardziej przyłożyć, jeśli was to interesuje :) Za 3 tyg jedziemy do Krakowa ;)
A tu już kilka fot z pobytu :) Mieszkaliśmy w świetnym apartamencie (link tu - APARTAMENTY PROMENADA , czysto, świetni właściciele, kontakt - polecam 100%).



Coś ;)


I Stare Miasto. Jedna z największych, jeśli nie największa, starówka jaką widziałam :) Szliśmy deptakiem dobre 25 min i nie doszliśmy do końca. Fantastyczne miasto! Absolutnie polecam. Nie wiem, ja nie znałam, nigdy nie słyszałam "pojedźmy do Kielc na melanż" ;) A warto, już wiem, że tam wrócimy ze znajomymi :))


Fajne, co? :D




 Galeria Korona. Poszliśmy do Multikina, a wyszłam z dwiema bluzkami z Zary (resztki przecen ;) hehe). Widzieliśmy najgorszy film wszechczasów... najgorzej wydane pierdyliardy dolarów EVER. EVER. Niech wam ręka boska broni zmarnować półtorej godziny swojego życia na to dno, jakim były "Pompeje". Ja zawsze oglądam zajawki, zawsze wybieram precyzyjnie filmy, bo do kina chodzimy rzadko z wiadomych przyczyn. Nie oglądamy z reguły obyczajówek, tylko takie, które mają efekty specjalne, które warto obejrzeć w kinie, w 3D - inne oglądamy w domu, leżąc na wygodnej kanapie. Pierwszy raz jednak nie obejrzałam zajawki, nie ogarnęłam recenzji, ba!!! Ja nawet plakatu nie obejrzałam! Miałam jakąś mglistą, totalnie nieprzystającą do rzeczywistości wizję tego filmu - że to jakby historia powtarzająca się po latach, w dzisiejszych czasach. Idiotyzm, teraz to wiem, nie wiem, skąd mi się uroiły moje wizje... "Pompeje" to zmarnowany potencjał, historia sprowadzona do idiotycznych, udających widowiskowe sceny, zakończona takim ujęciem, że wywracają się wszystkie flaki i zniesmaczenie osiąga zenit. Pomieszanie filmu historycznego, romansu, katastroficznego, dramatu, sensacji - ogólnie po prostu dno wszelkich den. WSTYD mi, że zmarnowaliśmy czas, pieniądze i wspólny wieczór.




I moje ulubione zdjęcie :) Pani zachęcająca do oglądania pokazów w klubie go go ;) a tak romantycznie tu wygląda..


Pat - zawsze na stand byu ;) nie ruszam się nigdzie.. bez Was ;)


I poranek - idealnie, trochę kulturki poszliśmy złapać u Bliklego. Nic nie smakuje tak jak ten pączek z herbatą z bławatka, przy muzyce poważnej granej na żywo. Boskie doznania!


Muzeum Narodowe (w ogóle cudowna pogoda... +13 st było!)


I sztuka współczesna najwyższego, w moim pojęciu, rzędu! Murales rządzą w Polsce, aaaach!






<3 



I kolejne kulturalne doświadczenie :DDD No MEGA miejsce! Kultowe, jak mniemam po ilości klientów, które w ciągu 30min odwiedzili "Zapieckanki". WOW :D Trochę głupio robić fotorelację z miejsca o powierzchni ok 10mkw, ale kurczę, no warto. U nas nie ma takiego miejsca! Czar PRL :)


 Przeczytajcie nazwy zapiekanek ;) Moje typy "Pan tu nie stał", "Ale urwał!" i "Lukstorpeda" :D


Ponoć 100% prawdy, ja tam nie pamiętam ;)


Unitra :) 



I moja oranżada :D


A to widok z okien niemalże :)


I powrót do domu... ciut znudzona i zniechęcona selfie prosto z trasy ;)


* * *

A w domu... cóż - szara rzeczywistość.. weekend się kończy, a Filipowi z wieczora, dzisiaj, spuchł prawy polik. MASAKRA. Wygląda jakby jadł lizaka :/ GRRRR... jak nie urok, to sraczka.. ech!

19 komentarzy:

  1. Piękne zdjęcia :) A murale z sową muszę powtórzyć na ścianie mojego bloku !
    A Ty wyglądasz na coraz młodszą z postu na post ! Jakaś minky-magia chyba ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki ;) Może ja cierpię na ten "Przypadek Benajmina Buttona" ;)

      Usuń
    2. Ha, to możesz mnie zarazić :) ;)

      Usuń
  2. Cieszę się, że Kielce się podobają. Mieszkałam tam 3 lata w okresie studiów. Zresztą często jestem, bo zaledwie 60 km do nich mam ;-) Żałuję tylko, że na targach nie byłam i nie miałam okazji ani Ciebie poznać ani tych wszystkich cudeniek na stoiskach zobaczyć na żywo :-( Ale co się odwlecze... ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiadomo :D Kiedyś na pewno rozstawimy się gdzieś z naszym stoiskiem ;)

      Usuń
  3. Mam nadzieję, że w przyszłym roku poznam Boginie na żywo, jeśli tylko organizatorzy targów wpuszczą zwiedzających:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O ile rozstawimy się tam ;) Teraz byłam prywatnie ;)

      Usuń
  4. Dumna jestem z Kielc !!! Nigdy nie przeczytałam o moim rodzinnym mieście nic ciekawego a tym bardziej pozytywnego - a tu same ochy i achy. Strasznie się ciesze, że miasto się zmienia i pięknieje. Po dwudziestu latach mieszkania gdzie indziej - wakacyjnie odkrywam je na nowo i zachwycam się. Kiedyś wyjechałam na studia, żeby nie wracać do tej dziury - teraz chętnie wróciłabym. Dziękuje za ten wpis i cudne zdjęcia !!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No proszę! To dziwne. Na pewno przydałyby się jakieś masowe imprezy, fajne festiwale muzyczne, filmowe.. coś co rozkręciłoby miasto, przyciągnęłoby turystów, bo potencjał jest ogromny :)

      Usuń
  5. Kochana nawet nie wiesz jak mnie, kielczance - scyzorykowi z pochodzenia miło czytać tak entuzjastyczny post o moim mieście :) Strasznie się cieszę, że CK przypadło Ci do gustu i że tak j zareklamowałaś :D Co prawda 10 lat mieszkam już w Krakowie, ale zawsze będę sercem z Kielcami... Bywam tam często, na dłużej czy krócej - zawsze miło zobaczyć jak to miasto się rozwija, zmienia. Tylko z pracą nie najlepiej, ale czy gdziekolwiek oprócz Stolicy i Wrocka jest teraz dobrze?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aaa, a w Krakowie co będzie? Moje miasto a nie wiem... Chciałabym Was zobaczyć w akcji, będziecie zawodowo?

      Usuń
    2. bogini pat ,naprawde BOGINI - piekna madra najpiekniej pisze na swiecie calym , po prostu naj!!!!!!!!!!!!!!!

      Usuń
    3. W Trójmieście też jest dobrze ;) a co! Swoje chwalimy :D Do Krakowa jedziemy na targi do zaprzyjaźnionej firmy :)

      Usuń
  6. Fajnie , ładnie , gratuluję udanych dni :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jesteś naprawdę piękną kobietą! z tak oryginalną urodą, jak Bjork. Śliczna po prostu:) (niech mąż nie będzie zazdrosny, pisze to kobieta;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :D A kto to taki miły!
      Całe młodzieńcze życie porównywano moją urodę do Bjork - najwyższa pochwała dla mnie, ale ja tego W OGÓLE nie dostrzegam ;)

      Usuń
  8. Rzeczywiście jest co oglądać na targach, bo takich rzeczy to ja na oczy nie widziałam. To wszystko było na daną chwilę już w sprzedaży, czy dopiero miało wyjść? Taką reklamę sobie zrobić - nie ma lepszego pomysłu.

    OdpowiedzUsuń