środa, 28 maja 2014

Felicja, dla przyjaciół Fela: nowa mieszkanka ulicy BoSSSskiej

Witajcie, mam na imię Felicja, ale przyjaciele mówią na mnie Fela. Dołączyłam do boSSSkiego stadka stosunkowo późno, wszyscy już dobrze się znają, dlatego zabrałam ze sobą siostrę, żeby nie czuć się samotna. Moja siostra to Mela.
Jestem strasznie miła i lubię się przytulać. Mama mówi, że moje imię oznacza szczęśliwa i mówi też, że przynoszę szczęście. Mela to tak naprawdę Meliska, przynosi ukojenie. Jest taka kochana i chętna do głaskania, że uspokoi każdego małego złośnika.
Ze mną nikt nie musi się bać spania w ciemnym pokoju. Wystarczy, że się przytuli i żadne potwory nie są już straszne. 
Strasznie miło było mi się przywitać, mam nadzieję, że polubicie mnie i Melę!


wtorek, 27 maja 2014

dreSSSSS code ^^

Kamień z serca. Tyle mogę powiedzieć w sprawie dresu. Mojego własnego, wymarzonego już dawno, dawno. Szczerze mówiąc, czułam, że na przeszkodzie staje wszystko, ale o tym nie będę się rozpisywała, bo po co Wam smęcić od rana. Najważniejsze, że już jest, ja jestem zachwycona i podekscytowana. Może to niedobrze tak się ekscytować swoim pomysłem, ale jak tylko zobaczyłam tą ekologiczną tkaninę, miękką jak nie wiem co, wiedziałam, że musi z niej powstać coś bardzo szczególnego. Początkowo podszywałam nią apaszki. Zresztą od tej pory moje ulubione ;-) Nie wiem, co takiego jest w tej tkaninie, ale nie dość, że miękka, to jeszcze elastyczna, na tyłek wciąga się błyskawicznie (a w przypadku mojego Kuby to arcyważne, Kuba jak tylko napotyka na opór ze strony rzeczy, sam się zaczyna opierać i możemy pomarzyć o jej założeniu ;-), a do tego się nie wypycha. Pewnie pomyślicie, że zupełnie mi odstrzeliło, bo się rozpływam nad kawałkiem materiału, ale spotyka mnie to po raz pierwszy (no dobra, może drugi, biorąc pod uwagę dobry jakościowo szary dres). No więc jak zaplanowałam, tak zrobiłam. Przynajmniej mam satysfakcję, że moje dziecko ma na sobie coś naprawdę z wyższej półki, jeśli chodzi o jakość. Prałam, wyżymałam, Kuba jeździł kolanami po trawie. Dres jest cały i zdrowy ;) Oczywiście domyślacie się, że sama niedługo wyskoczę w czymś eko, bo jak już tracę głowę, to na całej linii. A co ;-) Może z uszu kota zrezygnuję, ale w zasadzie czemu by kota obdzierać zaraz z uszu. Przynajmniej Kuba będzie z postrzeloną matką się wyprawiał z domu, chyba jeszcze nie zwraca na to uwagi ;)




piątek, 23 maja 2014

Kolekcja letnia BLUE MARINE Basic / STEMPLE + szalona sesja nad morzem




     Obiecywałam, obiecywałam.. tak naobiecywałam, że w końcu pogoda sobie poszła PRECZ, potem ja strzeliłam focha i też wyjechałam, a sesji jak nie było - tak nie było. 
Cóż. Trochę się już znamy, więc wiecie, że my z Martą piszemy seriami - długo nic, a potem zdjęciowo-treściowe szaleństwo ;) Można powiedzieć, że między jednym a drugim regenerujemy siły, no i, nie zapominajmy... ŻYJEMY! Żyć trzeba trochę, by te fotki - chwile ulotne - pozbierać i doceniać... 


poniedziałek, 19 maja 2014

Attipas w gościach u BPM: rozwiązanie konkursu

Wybór jak zwykle niezwykle trudny, szczególnie, że rodzice dzielili się z nami jedną z najważniejszych chwil w życiu małego człowieka. Na konkurs przyszły 144 zdjęcia. Każde kryło w sobie tyle emocji, że naprawdę bardzo ciężko było podjąć decyzję. Ale cóż, mus to mus, zwycięzcy zostali wybrani.  Na szczęście Attipas Polska miało takie samo zdanie, jak my. Dzięki, Asia ;)



Poznajcie więc zwycięzców ;)



1 MIEJSCE (wybrany model Attipasków): Marta Kuczborska, mama Marysi



WYRÓŻNIENIA (poduchy od BPM)
1.  Joanna Sekulska, mama Helenki


2.  Paulina Łyskawińska, mama Czarka





Zwycięzcom gratulujemy i prosimy o kontakt na adres: boginieprzymaszynie@gmail.com. Jednocześnie zachęcamy do dalszego śledzenia stron BoginiePrzyMaszynie oraz Attipas Polska;)))

środa, 14 maja 2014

Afera wyjazdowa...



     Muszę tutaj. Bo sprawa jest zawiła i rozwlekła.
     Wczoraj o 23.45 mąż zaproponował mi wyjazd do... Amsterdamu. W przyszły poniedziałek, bo on nagle musi (zawodowo) i żebym pojechała z nim jednak. Na trzy dni, do środy raptem. Bo i tak w hotelu mają tylko 'dwójki', a samemu to on nie chce nigdzie lecieć...


http://www.cntraveler.com/daily-traveler/2013/08/amsterdam-travel-guide-hotels-museums-fashion-food

Projekt: Boska Pracownia vol. 2 + Królewny BamBam!


   
     Nie wiem, jak to możliwe.. ale jak to w życiu. Jak nie dzieje się nic - to zupełnie nic.. a jak nagle się rozhula, to aż nie wiadomo, w co włożyć ręce... Ostatnio ryczeć mi się chciało - miałam uczucie, że stoję w miejscu, nic dobrego się nie dzieje, wręcz odwrotnie, nic nie wychodzi z naszych planów. Wiele się nie zmieniło, ale nagle jakby znowu czas uległ turboprzyspieszeniu :)



piątek, 9 maja 2014

Attipaski, czyli problem butków nareszcie rozwiązany ;)

W kwestii dziecięcych bucików od zawsze miałam problem. Zaczynając od decyzji, kiedy zakładać chłopcom pierwsze buciki, czy wybierać podeszwę bardziej czy mniej plastyczną, czy w domu zakładać kapcie albo buty tzw. ortopedyczne z usztywnioną kostką, czy może dawać stópce kształtować się samodzielnie. Chyba do dzisiaj nie odpowiedziałam sobie na te wszystkie pytania. I do dziś nie jestem pewna, które rozwiązanie byłoby optymalne. Kuba zaczął nosić butki ręcznie robione z usztywnianą kostką bardzo wcześnie, już jak miał 7-8 miesięcy, bo właśnie wtedy zaczynał stawiać pierwsze kroki. Naprawdę ekspresem mu poszło ;) 

czwartek, 8 maja 2014

Blue Marine / Kolekcja wiosna / lato 2014.Cz. 1 - Ciuszki z uszami



     Nic nie mówiłam, nic nie zajawiałam, nie przygotowywałam Was na to, co zaraz nastąpi... chciałam raz w spokoju, bez ciśnienia, bez rozpowiadania dookoła, po prostu coś zrobić. W swoim czasie. Od początku do końca!
I chyba mi się udało...



środa, 7 maja 2014

Boska majówka vol. 2

Czy ktoś pamięta jeszcze o majówce? Od naszego przyjazdu minęły zaledwie trzy dni, a już tyle rzeczy zdążyło się zdarzyć, że wydaje mi się, jakby to było sto lat temu. Pracownia kosztuje nas wiele pracy i energii, a także, nie będę ukrywała, stresu. Bo skupiając się na urządzaniu i wykańczaniu, nie mamy możliwości zająć się czymkolwiek innym. Na szczęście jesteśmy na finiszu, jutro podłączają nam internet, będziemy miały łączność ze światem. Wszystko zaczyna się układać ;) Mam nadzieję, że przed wakacjami uda nam się mocno rozwinąć, a może ktoś nas odwiedzi już ;)


poniedziałek, 5 maja 2014

Boska majówka vol.1



    Tegoroczna majówka miała być naszą pierwszą wspólną majówką od lat trzech, bo odkąd mamy wszyscy małe dzieci i odkąd trzy lata temu wymarzliśmy na kość w nieogrzewanych domkach (aż płakaliśmy z zimna - tzn my z Martą beczałyśmy ;)) ) ;) to nie mogliśmy się wyjazdowo dogadać. W tym roku jednak postawiliśmy na wspólny wyjazd w gronie przyjaciół do znajomego już pensjonatu i od kilku tygodni nie mogłam się go doczekać. Pogoda w Trójmieście była wyśmienita przez trzy tygodnie, natura rozbuchała się totalnie - wszędzie zielono, słońce grzeje pełną parą i ...
Oczywiście dwa dni przed wyjazdem wszystko się odmieniło. Marty dzieci się przeziębiły, jej wyjazd stanął pod znakiem zapytania, a pogoda schrzaniła się totalnie. W nocy zapowiadali przymrozki, na morzu szalał sztorm.. najgorzej miało być w piątek i sobotę.. mimo to postanowiliśmy jechać. W końcu to niedaleko, można wrócić... Chyba wszyscy spragnieni byliśmy jakiegokolwiek wypoczynku, umęczeni pracą, która ściga nas w każdej wolnej chwili. Łaknący słońca, wolnej przestrzeni, dzieci biegających luzem dookoła, a nie po nas...
Marta przed wyjazdem napisała: "Prognozy pogody są bezlitosne... ale mamy nadzieję, że się nie sprawdzą!". No i na życzenie tej bogini tak też się stało! Było po prostu... BOSKO..!