wtorek, 30 września 2014

DreSy dLa StArSzaKów - dwukolorowe spodnie i obszerne kaptury!



     Gdy rok temu uszyłam pierwsze spodnie z uszami dla Felka, niemal natychmiast chciałam stworzyć coś, co byłoby skierowane głównie do moich starszaków. W końcu - musi być sprawiedliwie i uwaga ma być skierowana na każde dziecko po równo :D
Trochę mi zeszło, ale ostatecznie, tej jesieni, przedstawiam Wam - dwukolorowe spodnie! I uniwersalne bluzy z nieomal MNISIMI kapturami do kompletu ;) Od rozmiaru 110/116 do 158/164!



piątek, 26 września 2014

Boskie warsztaty vol. 2! Bo we wrześniu praca wre...


     W ostatni weekend odbyły się u nas kolejne warsztaty szyciowe... Tym razem odwiedziły nas trzy niezwykłe kobiety, mamy małych dzieci - takie jak my!



wtorek, 23 września 2014

3...2..1...BOSKI SKLEP jest już na świecie!

Wciąż nie możemy w to uwierzyć, ale TAK! Stało się ;-) Mamy przyjemność zaprezentować Wam projekt, nad którym pracowałyśmy przez kilka ostatnich miesięcy. Możecie więc sobie wyobrazić, ile stresu i nerwów kosztuje nas ta chwila. Choć przyznajemy, że napięcie miesza się z totalną euforią. To dla nas ogromny krok do przodu, a dla Was kochani możliwość zakupienia boskich uszytków od ręki. Produkty dodajemy i będziemy dodawały na bieżąco. Jeśli stwierdzicie, że nie ma produktów, na które czekaliście, uzbrojcie się jeszcze trochę w cierpliwość. Systematycznie będą się pojawiały w sklepie. Pewnie jeszcze dziś wieczór zaopatrzenie naszego sklepu co najmniej się podwoi ;P Co tu dużo gadać, prezentujemy nasze małe dzieło i czekamy na opinie! Prosimy, nie bądźcie dla nas zbyt surowi ;P



czwartek, 18 września 2014

Funny bunny, czyli jak królik szturmem wdarł się w nasze życie

Dzieje się w naszej boskiej rodzinie ostatnio, oj dzieje. Nie śpimy po nocach, produkujemy po nocach i debatujemy, żeby było ciekawie, też po nocach ;)  Dni mamy też zajęte, nie martwcie się. Dużo potu i łez wylałyśmy nad tym, co chcemy Wam pokazać, ale tym razem jesteśmy pewne, że to jest to. Idealne, przemyślane, dopracowane w każdym detalu. Przypilnowane na każdym etapie produkcji. Tkaniny zdekatyzowane, wymemłane i poddane próbom jak trzeba. Żeby nie było niespodzianek z jakością. Żeby dobrze wyglądały nie tylko przed praniem ;) I na koniec, przetestowane na naszych dzieciach i na nas.


wtorek, 16 września 2014

BOSKI PROJEKT - nadchodzi nowa era BPM!



     Jak to zazwyczaj bywa z genialnymi ( ;) ) pomysłami, nazwa BOGINIE PRZY MASZYNIE powstała zupełnie przypadkiem, jako słowny żart. Połączenie dwóch idei - bycia literalnie boginiami domowego ogniska i szycia na maszynie - wywołało u nas wybuch śmiechu. Zdawałyśmy sobie również sprawę z lekkiej "obrazoburczości" i potencjalnych kontrowersji wokół nazywania samych siebie tą najwyższą formą APOTEOZY... ;) Czułyśmy się trochę jak uzurpatorki, sięgające bezprawnie po boski tron! Jednak nie dałyśmy się zbić z tropu wątpliwościom i pewne siebie właśnie tak zatytułowałyśmy naszego bloga. I szybko zdałyśmy sobie sprawę z potencjału, jaki tkwi w naszej nazwie!


piątek, 12 września 2014

Przystanek STOP..




   Raz, dwa, trzy... Próba mikrofonu! Oto bowiem post pisany wprost z...telefonu :D Nie z wyboru, a z konieczności. Laptop bowiem postanowił  zrobić sobie wakacje - krótkie, na dłuższe mu nie pozwolę ;)
     Całe nasze życie składa się z wyborów. I nigdy nie wiesz, czy podejmowana decyzja przyniesie ze sobą dobre czy złe skutki. Choć są tacy, co to wierzą w tarota i błyskotliwy umysł wróżbita Macieja, mnie wystarczy kobieca intuicja. Chociaż trudno z nią żyć, bo nad wyborem tak dramatycznym jak wybór skarpetek potrafię spędzić długie godziny (serio), to jednak w kwestiach poważniejszych wybór jest zwykle... Intuicyjny. Prosty i paradoksalnie całkiem pewny. Zwykle ogarnia mnie wówczas jakieś niezidentyfikowane drżenie w członkach ;) i szybsze bicie serca. Uczucie podobne do motylków w brzuchu.. Wtedy wiem, że decyzja już jest gdzieś we mnie. I że jest ona dobra i moja. Że zapadła gdzieś na granicy podświadomości, snu i jawy jako doskonała wypadkowa wszystkich okoliczności. 


piątek, 5 września 2014

Bo czasem naprawdę warto się wysilić ;)

Dziś na naszym blogu goście: córeczki fotografki Edyty Parzuchowskiej. Czasem będziemy Was zaskakiwały nowymi "akcjami specjalnymi". Dziś na tapecie hit hitów, czyli czapki uSzatki. Ostatnia zima upłynęła pod znakiem właśnie czapek z uszami. W pewnym momencie zamówień było tyle, że nie wyrabiałam z produkcją ;) I mimo że nastało lato, ludzie ciągle pytali o czapki z uszami. Sprzedawały się nawet podczas eventów w największym upale.
Ale czapki z uszami oznaczają dla mnie coś więcej niż tylko produkt, na punkcie którego ludzie szaleją ;) Moment, w którym powstały to dla mnie cezura, data, która oddzieliła grubą kreską okres wczesnego  niemowlęctwa mojego drugiego syna i sprawiła, że zaczęłam poważnie myśleć o projekcie BPM. Zauważyłam, a przede wszystkim uwierzyłam, że mamy siłę rażenia i że małymi krokami dojdziemy do czegoś wielkiego. Dla nas obecny okres to czas wielkich zmian, wielkich decyzji. Okres dość bolesny i trudny, bo zmiany moim zdaniem zazwyczaj oznaczają lepsze, ale dojście do nich wcale nie jest proste. Ustalamy naraz tyle różnych rzeczy, zaczynając od zasad współpracy, wizerunku, po niepisane umowy między sobą. Dzieje się naprawdę dużo, ale czuję, że idziemy także do dużego, może nawet wielkiego ;) 
Wracając do czapek ;D Sukces uszatek dał mi swojego czasu duży power do działania. Byłam w dość nieciekawym momencie, kiedy chłopcy byli jeszcze maleńcy (Kuba 1.5 roku, Maks 3 miesiące), wymagali mojej pełnej uwagi, szyłam po nocach zamówienia i mocno wątpiłam w sens takiego działania. Nie miałam siły wymyślać niczego nowego, trochę mechanicznie odszywałam kolejne zamówienia, bo wzór już znany, bo nie wymagało to dodatkowej kreatywności. Jednym słowem: nie miałam siły robić niczego innego oprócz opiekowania się dziećmi. A że ze mnie matka Polka, nie potrafiłam odpuścić i znaleźć innego rozwiązania, podzielić się opieką. Dzieci szły spać wieczorem, a ja dopiero myślałam o czym innym. Do tego wszystkiego Maks budził się co pół godziny (oczywiście nie dałam sobie przetłumaczyć, żeby bardziej stanowczo zachęcać go do mleka modyfikowanego, które nasyci go na dłużej),  więc moje perspektywy rozwoju były dość opłakane. Na szczęście zamówienia, które zaczęły spływać na czapki, postawiły mnie w tamtym okresie do pionu (na tyle, na ile było to możliwe) i zmobilizowały do otwarcia się na nowe rozwiązania. Skorzystałam z pomocy dodatkowej krawcowej, która potrafiła błyskawicznie przygotować duże partie produktów. Z czapek szybko zrobiły się komplety z kominami bądź apaszkami. Zaraz okazało się także, że nie tylko dzieci chcą nosić czapy z uszami, chętne są także mamy. Powstały więc wersje w dorosłej rozmiarówce. Każda uszyta ilość schodziła na pniu. 
Kuba niedługo potem poszedł do żłobka, Maksia woziłam jeszcze ze sobą, z czasem zaczęłam go na dłużej zostawiać u mamy. Wszystko się ułożyło ;) O ciężkim okresie w zasadzie zapomniałam, a produkt z dobrą famą pozostał. I  wraca na kolejny sezon ;) Wysiłek się opłacił. To daje poczucie satysfakcji. Niedługo oficjalny wpis ze zdjęciami moich dzieci, a teraz obejrzyjcie siostry Parzuchowskie. Prawda, że śliczne? ;)


















Wszystkie zdjęcia wykonała Edyta Parzuchowska, wszystkie jej prace możecie oglądać tu: parzuchowscy.com