wtorek, 19 sierpnia 2014

kOt PsOt wprowadza się na bOską

Rozrasta się nasze stadko maskotek, nie ma co. W ostatnim czasie ulicę bOską zamieszkały Fela i Panda Zuzia, a teraz z wizytą wpadł kOt PsOt. PsOt dlatego, że od samego początku płata figle. Już na etapie tworzenia wykroju było wesoło. Chyba pierwszy raz miałam tyle znaków zapytania. Zaczynając od koloru kota, kończąc na rozmieszczeniu uszu, długości i kształcie ogona. Do dziś nie do końca wiem, który kształt oczu wybrać (zauważcie, że jeden ma oczy w słupek, drugi w łuk ;)

poniedziałek, 11 sierpnia 2014

Czas na drzemkę! - Wyprawka przedszkolaka



     Żłobek, przedszkole... temat rzeka. Każda mama panicznie boi się rozstania z maluszkiem. O ile jest pewna, że sama, jako dorosła, raczej poradzi sobie z tęsknotą i strachem o dziecko w obcych rękach, o tyle sen spędza jej z powiek, jak rzeczony maluszek poradzi sobie w nowej sytuacji. Im mniejsze dziecko, tym lęk jest większy. Znacie to, prawda?




poniedziałek, 4 sierpnia 2014

w boSkiej pracowni zawrzało

I to dosłownie! Wielokrotnie Was zapewniałyśmy, że ta ciągnąca się w nieskończoność cisza nie wynika z naszego znudzenia blogiem. Wręcz przeciwnie! Przyczaiłyśmy się na chwilę, żeby we wrześniu wystartować pełną parą. Pracujemy jak mrówki, bo czasu mało, a rzeczy do ogarnięcia naprawdę mnóstwo. W ubiegłym tygodniu na przykład odwiedziły nas dwie cudowne dziewczyny, Marta i Beata. Towarzyszyły nam przez chwilę w pracy, rejestrując nasze starania.

poniedziałek, 28 lipca 2014

Kolorowe podróże z ochraniaczami na pasy!



     Historia naszych ochraniaczy na pasy jest już dość długa ;) Na początku maja jeszcze olśniło mnie, że oto znowu jest lato, w aucie gorąco, a ja rozebrana ;) I znowu, jak co roku, mam podrażnienia na obojczyku. Od pasów. Która z was tego nie zna?




środa, 23 lipca 2014

Radosny powrót do rzeczywistości

Po trzytygodniowym błogim czasie spędzonym na Kaszubach wróciłam do rzeczywistości. Chyba w ogóle pierwszy raz nie mam poczucia, że zakończyło się coś pięknego i teraz będę musiała rok czekać na kolejne prawdziwe lenistwo. Długo się zastanawiałam, czemu tak bez zająknięcia weszłam z powrotem w codzienny kierat. A więc dlatego, że właśnie na Kaszubach widziałam wielką przemianę mojego starszego syna, Kuby. Jak z niesfornego berbecia stawał się chłopcem...


poniedziałek, 14 lipca 2014

Mama na pierwszym planie, czyli... spodnie z uszami DLA DOROSŁYCH!



     Odkąd uszyłam spodenki z uszami, od razu stały się naszym produktem nr 1 :D BARDZO się cieszyłam z tego małego sukcesu i z każdą wysyłaną parą czułam nieskrywaną dumę. Zaskakiwały mnie jednak prośby, by uszyć takie same - ale dla mamy, a nawet dla taty! Miałam ich setki! Ale... spodnie z uszami dla dorosłych?! Absolutnie nie trafiało to w mój klimat.

Dopóki nie spróbowałam...



środa, 9 lipca 2014

Letnia miłość Pandy Zuzi



     Pewnej czerwcowej nocy... wśród tajemniczych cieni i drgającej księżycowej poświaty... nie mogłam zasnąć. Pod powiekami kołatał mi się nieuchwytny obraz, projekt, o którym myślałam od bardzo dawna - od roku prawie! Projekt mojej absolutnie ukochanej zabawki... tkwiący we mnie, odkąd sama byłam małą dziewczynką... projekt pandy, najsłodszego zwierzątka na świecie.




poniedziałek, 7 lipca 2014

Najtrudniejszy i najpiękniejszy rok w życiu



Rok temu, 3 lipca, urodził się mój drugi syn, Maksio. Maksio postawił nasz świat do góry nogami. Pokazał, że schody z wychowywaniem dzieci zaczynają się właśnie wtedy, gdy pojawia się w domu kolejne potomstwo. Że od tej pory nie będzie łatwiej, nie będzie z górki, tylko o niebo trudniej. Że radości i trudy macierzyństwa będę mnożyła razy dwa. Że będę musiała zacząć dzielić swój i tak ograniczony czas sprawniej: żeby pierwszy nie czuł się odsunięty, a drugi dostał odpowiednią ilość uwagi i miłości. 

środa, 2 lipca 2014

Borucino 2014 - sezon uważamy za rozpoczęty!



     Znacie na pewno opowieść o wężu Uroboros, który zjada własny ogon. Taka parabola życia, które zatacza kręgi... symbol cykliczności. Dla mnie wakacje to bardzo wyraźny koniec - i początek - kolejnego roku, a więc i etapu naszego życia. Kończy się jeden rok w przedszkolu, potem w szkole, a we wrześniu już zaczyna się następny... dwa miesiące, dzielące jeden etap od drugiego, w którym mam dzieci tylko dla siebie i więcej czasu, niż na codzień, by przyjrzeć się, jak rosną, jak się zmieniają... Od trzech lat to właśnie Borucino jest miejscem, które z tym kolejnym etapem silnie się wiąże. Już trzeci rok tu jesteśmy i moje dzieci, o rok starsze, są w tym samym miejscu. Trzeci raz tu zbieramy poziomki i jagody, trzeci raz rozstawiamy basen, układamy rzeczy w szafkach, by za prawie dwa miesiące - pakować się z powrotem...

sobota, 28 czerwca 2014

Czas wielkich zmian...






     Niemal rok temu pisałam, jak mocno przeżywam to, że mój Filip, pierworodny, idzie do pierwszej klasy. Hasło: Szkoła. Uczeń. Mój syn. WTF?.. (link do wpisu http://boginieprzymaszynie.blogspot.com/2013/08/najcenniejsze-chwile-sierpnia-czyli.html i - http://boginieprzymaszynie.blogspot.com/2013/09/trudne-dobrego-poczatki-czyli-pierwsze.html )
Minął prawie rok jego edukacji i jestem z niego dumna - tak pięknie sobie radzi.