poniedziałek, 2 listopada 2015

Wielodzietna = patologiczna?!

Tak, jesteśmy rodziną wielodzietną. W Polsce rodziny 2+3 są już zaliczane do grona z etykietą "WIELODZIETNI". Początkowo uwierał mnie ten termin. Zupełnie nie potrafiłam znaleźć pozytywnych konotacji, kojarzył mi się tylko i wyłącznie negatywnie.  Mówiąc wprost, miałam skojarzenia patologiczne. Zaczęłam problem trawić i analizować. Dlaczego w głowie zapalała mi się lampka ojciec pije, matka bije, dzieci bez butów. Oj źle mi z tym było i trochę wstyd mi się przyznawać do takiego stereotypowego myślenia. Bo kiedy patrzyłam na rodziców z pokaźną liczbą potomstwa, zawsze miałam duży uśmiech na twarzy i całą serię pozytywnych wrażeń, a nawet lekkie ukłucie zazdrości. Widziałam wielki stół w centralnym miejscu w domu i całą gromadę zasiadającą i dzielącą się wrażeniami z minionego dnia. Marzenie! Przynajmniej moje ;-)




A jeśli chodzi o większą liczbę potomstwa, to nawet w naszym najbliższym kręgu bywało różnie. Okazuje się, że przyjaciele, znajomi, rodzina, gdy słyszeli o trzecim dziecku najpierw robili się biali jak ściana i przybierali wyraz twarzy w stylu: "to jak wy sobie teraz poradzicie".  To ja teraz mówię: Jakoś chyba dajemy radę ;-) I zamierzamy to dalej robić z uśmiechem na twarzy. No bo czym tu się martwić. Dzieci zdrowe, na razie bezproblemowe, żyjemy wygodnie. Tylko się cieszyć. I zamierzam obalać stereotyp, że dużo dzieci to już tylko siedzenie w domu, umartwianie się nad brakiem wolnego czasu i kołtun na głowie. Oczywiście, czasu za dużo nie ma, kołtun na głowie czasem też zagości, ale da się to wszystko ogarnąć przy odrobinie wysiłku i dobrych chęciach. Przyznaję, że żeby dzień był jako tako zorganizowany, wymaga to ode mnie maksymalnego skupienia. Znalezienia wspólnego mianownika dla całej trójki i zorganizowania poszczególnych zajęć, podpierając się tym mianownikiem. Ale da się ;-) Trzeba po pierwsze wyluzować, dać sobie prawo do tego, żeby nie wszystko było idealne, od linijki, żeby czasem w domu gościł rozgardiasz. Życie od razu staje się prostsze ;-) Powiem Wam, że odkąd mam trójkę dzieci jakoś łatwiej mi się funkcjonuje z samą sobą. Chyba właśnie dlatego, że wyluzowałam. Roboty było w pewnych momentach tak dużo, że ja, perfekcjonistka w każdym calu, musiałam spasować i wpuścić odrobinę zamieszania, żeby jako tako móc się pogodzić z nową rzeczywistością. Przyzwyczaić się do myślenia, że czasem będzie inaczej, że zapewne plan dnia napisze się od nowa sam i że zapewne się spóźnimy albo czegoś nie zdążymy zrobić.  I tak, przyznaję, dałam w końcu wolną rękę drugiej połówce w podejmowaniu samodzielnych decyzji dotyczących dzieci. Oczywiście, na początku gderałam, że woda w kąpieli za ciepła, za zimna, że spodenki nie takie, a czapka za gruba, butów na zmianę nie ma, a w foteliku to zbyt przegrzani albo przemarznięci i że śniadanie, żeby było bardziej pożywne to koniecznie w innej formie. Ale mi przeszło ;-) I wszyscy są szczęśliwsi. I rodzina dalej funkcjonuje. A nawet więcej i częściej się śmiejemy i do siebie uśmiechamy.

Ostatnio często zastanawiam się, czemu my Polacy, tak bardzo przywiązani do tradycji, do więzi rodzinnych, do celebrowania ważnych chwil w gronie najbliższych zazwyczaj negatywnie odnosimy się do sytuacji, kiedy model rodziny odbiega od standardowego i najbardziej popularnego dwa plus dwa. Bo nie chodzi tylko o kwestie materialne i troskę o byt bliźniego. Nie, nie. Uwierzcie mi, wiem, co mówię. I wiem, ile razy musiałam się tłumaczyć, że nie, to nie była wpadka. Dlaczego ludzie od razu zakładają, że ktoś może chcieć po prostu mieć więcej dzieci? I że może mu się z tym dobrze żyć? Bo drugie dziecko jakoś wszystkim przychodzi naturalnie. Jest pierwsze, powinno pojawić się dla niego rodzeństwo, najlepiej żeby był najpierw chłopiec, a potem dziewczynka. I wszystko wtedy gra. Nikt nie ma pytań, spełniliśmy rolę społeczną. Bilans, jaki po sobie zostawimy wyniesie zero. Sprawdziłam dane i okazuje się, że w Polsce żyje ponad milion rodzin wielodzietnych! Więc nie jesteśmy osamotnieni w swoim modelu rodziny, jest nas całkiem sporo. Sprawmy więc swoją postawą i wyborem, żeby ludziom kojarzyć się dobrze. Pokazujmy, że takie wesołe, głośne, pełne chaty są czymś godnym pozazdroszczenia. A nie na odwrót. Matka trójki dzieci też może być zadowolona z życia i jeszcze czerpać radość z tych niewielu chwil dla siebie ;-D

Wydaje mi się, że nasz blog trochę przełamuje kłopotliwy stereotyp. Że pokazujemy z Patrycją, że z liczną gromadką też można fajnie żyć. W tym upatruję teraz istoty istnienia naszego Boginiowego bloga. Od momentu założenia liczba dzieci zwiększyła się o czworo ;-) To chyba nieźle jak na trzy lata ;) A my dalej jesteśmy w stanie, choć w różnej regularności, coś Wam napisać, o sobie opowiedzieć. I dalej jesteśmy tak samo uśmiechnięte i zadowolone.
A jakie z nas porządne obywatelki! Nasza liczna gromadka dobrze przyczyni się do podtrzymania systemu ubezpieczeń społecznych w Polsce. A ja sama chętnie stanę po Kartę Dużej Rodziny i skorzystam ze zniżek do teatru i muzeów. Bo to dobrze dać społeczeństwu kulturalnych młodych ludzi. A że produkujemy więcej śmieci niż inni, no cóż. Takie prawo rodziny wielodzietnej ;-)

~m.

 PS. Przyznaję, obecnie często się zastanawiam, co robiłam z tym całym wolnym czasem, gdy miałam tylko jedno dziecko ;-) Dziś, gdy zostaję tylko z Polą cała rodzina udaje, że mam wolne ;-D


















35 komentarzy:

  1. super sie na Was patrzy :) pozdrawiam Sylwia K ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Fantastyczni jesteście! Tak trzymać Marto, ja jestem wielką fanką takiego podejścia do sprawy i chociaż jestem właśnie w drugiej ciąży to po głowie chodzą mi myśli o trójce, która nam się marzyła od kiedy jesteśmy razem. Mam nadzieję, że determinacji i odwagi nam nie braknie, bo im więcej tym lepiej (mam 4 rodzeństwa, wiem, co mówię ;)). Buziaki:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I jakie dobre rokowania z pierwszej wielodzietnej ręki haha ;-) Pozdrawiam i trzymam kciuki za pozytywny dalszy rozwój wypadków ;D

      Usuń
  3. Super.😊 musze przyznać ze troszeczkę pod Waszym -Boginiowym wpływem zdecydowałam się na drugie dziecko. Jak patrzyłam na Wasze cudne, rodzinne zdjęcia, jak tam Was dużo było i tak wesoło. Tak sobie myślałam że jak One dają rade z taką gromadka to co ja z drugim nie☺ jak wszystko pójdzie dobrze to w czerwcu Gabryśka będzie starsza siostrą ☺

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Karolina co za wspaniała i wzruszająca wiadomość! Gratulacje!!!!!!! Na pewno wszystko będzie dobrze, trzymamy kciuki ;D

      Usuń
  4. A u nas trzecie w drodze i też to była świadoma decyzja, choć te pełne politowania i współczucia spojrzenia kiedy mówię, że to trzeci brzucho raczej też wskazują, że pierwsze co ludziom przychodzi do głowy to WPADKA. Jedna Pani nawet dość otwarcie (przy drugiej ciąży już - rok po roku) zapytała, czy to prezerwatyw nie ma.
    Dziwne to społeczeństwo - z jednej strony to, z drugiej narzekanie na niż społeczny. Co więcej sama mam trzy siostry i uważam, że to było coś wspaniałego i rodzina wcale nie patologiczna. A ostatnio poznałam "taram, taram" rodzinę z ósemką dzieci!!!! I każde z tych dzieci zadbane, ogarnięte, szczęśliwe a mama.... piękna sukienka, piękna fryzura i jeszcze (nie wiem jak ona to robi) angażuje się społecznie (ZA DARMO), ma czas na różne akcje i wspieranie innych. Promują wielodzietność i są najlepszym przykładem, że da się!

    OdpowiedzUsuń
  5. Super.😊 musze przyznać ze troszeczkę pod Waszym -Boginiowym wpływem zdecydowałam się na drugie dziecko. Jak patrzyłam na Wasze cudne, rodzinne zdjęcia, jak tam Was dużo było i tak wesoło. Tak sobie myślałam że jak One dają rade z taką gromadka to co ja z drugim nie☺ jak wszystko pójdzie dobrze to w czerwcu Gabryśka będzie starsza siostrą ☺

    OdpowiedzUsuń
  6. super i tak trzymac dziewczyny przełamujmy stereotypy kury domowej ,matki umeczonej itd ,itp.Kochane ja wychowuje 8dzieci małóych dodam i to jest frajda pójsc z nimi do restauracji na obiad ,do kosciola nie ma osoby ,która by sie nie ogladała za nami komentowala ilosci dzieci i wspołczuła nam rece opadają ,ale jest cudownie kiedy mozemy odpowiedziec fajnie jest dajemy rade planujemy nastepne ,,,,,,,,,,,,zapraszam do wspolnego wyjscia z nami sami sie przekonacie .duza rodzina fajna sprawa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeeej widzę, że ja tu przed szereg wychodzę z tą wielodzietnością przy trójce ;-)

      Usuń
  7. Miło na Was patrzeć. Dużo radości życzę!

    OdpowiedzUsuń
  8. Duża rodzina to skarb i basta!! Także bądźcie szczęśliwi dalej! Bo miło się na was patrzy.

    OdpowiedzUsuń
  9. Właśnie o tych stereotypach dzisiaj rozmawiałam z moją ciocia, która ma 8 (!) dzieci. W tym 3 dorosłych i 5 w wieku od 10 do 0.5 roku. Nie ma tam patologii, dzieci nie chodzą głodne, brudne czy smutne. Nikt nie pije i nie bije. Starsze pomagają przy młodszych ale przez to rodzina jest jakby jezcze bliżej związana ze sobą. Naprawdę przyjemnie się na to patrzy, a dzieci uwierzcie mi są każde jedno cudowne pp prostu. Nie dość, że śliczne to i bystre, wygadane i inteligentne bo bardzo dużo poświęca się im uwagi, dużo się czyta w tym domu. Niemniej jednak (na swojej wsi nie) wszyscy postrzegają to jako głęboką patologię. A ja nauczyłam się, że nie warto oceniać, nie warto stygmatyzować, określać czy szufladkować. Uświadomiło mi to posiadanie dziecka z autyzmem, po którym nie widać niepełnosprawności a jedynie dziwne zachowania, które większość odbiera i ocenia od razu jako "niewychowanie" czy "rozwydrzenie". Nauczymy się po prostu nie oceniać póki nie poznamy, nie warto. Później sami ze sobą czujemy się podle gdy okaże się, że nasze oceny były mylne i krzywdzące.

    OdpowiedzUsuń
  10. Super blog. Mieszkam w USA i sama niedlugo dolaczam do grona mam. Ciekawe obserwacje odnoscie tej konotacji. Bede tu zagladac, poki co zbieram wyprawke i czytam o dzieciach z rodzin miedzynarodowych (maz z Nowej Zelandii) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  11. Pozdrawiam również 2+3!

    www.multimatka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Kiedy urodził nam się trzeci syn, moja własna matka skomentowała: "Ale teraz to już chyba wreszcie przestaniecie..." Nam szczęki opadły i jakoś głupio mi przy rodzinie wspominać, że myśleliśmy o czwórce... Co prawda obecnie jesteśmy tak zmęczeni, że wizja kolejnej ciąży i okresu niemowlęctwa nie wydaje się różowa (chcemy się wreszcie wyspać!), to jeszcze nie porzuciliśmy kompletnie tego pomysłu.

    Ps. Zazdroszczę córy - podpisano: matka trzech synów. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O to to! Wyspać się :) gdyby nie to, że nie przespałam 3 godz jednorazowo od 3 lat, to bym chyba pogłębila nasza patologie ;) matka również 3 synów ;)

      Usuń
  13. Niestety u mnie już przy drugiej ciąży było łapanie się za głowe, że to dużo dzieci a moja teściowa powiedziała na gronie rodzinym "mam nadzieje, że to już ostatnie dziecko". Masakra!!!! A nam się marzy jeszcze jedno - córka..... Nie wiem czy się zdecydujemy bo nie mamy pomocy nawet od wspomnianej teściowej. Nasi chłopcy maja taką różnice wieku jak Twoi a kolejne najlepiej jak młodszy pojdzie do przedszkola.

    Pozdrawiam serdecznie całą Waszą rodzinkę:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Świetne zdjęcia. Pochodzę z rodziny wielodzietnej, mam trzy młodsze siostry. Nigdy nie czułam, że jestem z rodziny patologicznej. Moi rodzice bardzo dbali o nasze wykształcenie, o to byśmy czytały książki, znały języki. Sami też mają liczne rodzeństwo. Mieszkałyśmy razem z dziadkami, a więc w domu ciągle było pełno ludzi. Na spotkaniach rodzinnych jeden stół to było za mało. Na 25 rocznicę ślubu kupiłyśmy rodzicom jeden ogromny stół, żebyśmy mogli się wszyscy pomieścić. Od zawsze wiedziałam, że też tak chcę. Dużej rodziny. Ogromnego stołu, przy którym będziemy razem siadać i każdy będzie opowiadał o swoich przeżyciach. Mamy dwóch synów i marzy nam się kolejne dziecko. Nieraz już słyszeliśmy, że jesteśmy dziwni, bo przecież mamy już dwójkę, a im więcej tym większy kłopot. Moi rodzice powtarzają, że dzieci i szklanek nigdy w domu za wiele i ja im wierzę. Patrzę na Was i buzia sama mi się śmieje. Widzę rodzinę szczęśliwą i radosną. I tak właśnie rozumiem rodzinę wielodzietną :) Pozdrowienia i uściski dla Was :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Oj tak, wiem o czym mówisz :) Znam te rozterki i przemyślenia :) Tyle osób w Polsce narzeka, ze dzieci tak mało, a jak byłam w trzeciej ciąży, to nawet pani z piekarni zareagowała : "Trzecia ciąża? Ojejku... Współczuję! " ( z pełnym politowania spojrzeniem). Dla odmiany, chociaż porównań takich bardzo nie lubię, w Holandii dziennie kilka osób podchodzi, zeby zagadać do mnie i dzieciaków, czy to wrzeszczą w sklepie czy to rozpychają sie na chodniku, zawsze towarzyszą nam uśmiechy i miłe słowa. Nie tylko nam, ale wszystkim osobom z dziećmi czy też z dzieckiem. I to jest miłe. Od razu lżej na duszy i w sercu weselej :) W Polsce spotykałam sie z taką reakcją tylko ze strony osób w podeszłym wieku. Ale jestem pewna, ze już niedługo i to sie zmieni :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby oby!!! Musisz przywieźć dobre zachodnie zwyczaje na nasz dziki wschód haha ;-)

      Usuń
    2. To ja się wyprowadze do Holandii chyba. Blisko mam, bo mieszkamy 200 km od granicy. A było kilka razy, że panie pytała, ale to już chyba 3 i ostatnie i dlaczego to trzecie i w ogóle lepiej nie.. Chyba zaczynają drzec o swój niemiecki socjal, chociaż nawet nie miałam okazji z niego skorzystać :)

      Usuń
    3. To ja się wyprowadze do Holandii chyba. Blisko mam, bo mieszkamy 200 km od granicy. A było kilka razy, że panie pytała, ale to już chyba 3 i ostatnie i dlaczego to trzecie i w ogóle lepiej nie.. Chyba zaczynają drzec o swój niemiecki socjal, chociaż nawet nie miałam okazji z niego skorzystać :)

      Usuń
  16. Wielodzietna, to niekoniecznie patologiczna. Mam uczennicę, jej matka ma figurę modelki chociaż urodziła 7 dzieci, w tym jedno jest niepełnosprawne fizycznie i umysłowo. dzieci są zadbane. Ona sama zawsze chętnie przygotuje dekoracje, upiecze ciasto na szkolną zabawę. Gdy pytałam jak na to znajduje czas to powiedziała, ze lubi rysować i wtedy odpoczywa. Pomagają jej dziadkowie. Ale sa też rodziny gdzie dzieci są zaniedbane, bo matki wolą oglądać tv niż zająć się potomstwem, którym opiekuje się tak na prawdę starsze rodzeństwo lub wychowuje je ulica.

    OdpowiedzUsuń
  17. Wydaje mi się że jednak mimo wszystko utarło się że troje dzieci to już ogromne załamanie finansowe dla rodziny stąd te skojarzenia że jak ciąża z trzecim to bankowo wpadka. My mamy jedną Polę a zawsze powtarzamy że rodzicami możemy być i dla piątki maluchów. Pieniądze ludzie rozsądni, pracowici i pomysłowi zawsze zarobią. Zauważyłam że na duże rodziny decydują się pary które wiele w życiu przeszły i które doskonale zdają sobie sprawę że złotówki na koncie raz są a raz ich nie ma i nie jest to żadna katastrofa, trzeba się dostosować do sytuacji. Pozdrawiam Wasze cudne Rodziny, serce się raduje na takie obrazki. Magda F.

    OdpowiedzUsuń