środa, 2 grudnia 2015

Coś się kończy, coś się zaczyna… Dziewięć najbardziej zaczarowanych miesięcy mojego życia


     Niespodziewanie nadszedł grudzień. Nie wiem kiedy, nie wiem, jakim cudem tak szybko… ale nadszedł. A wraz z nim zbliża się moja wielka Chwila Prawdy… Już za kilka dni poznam moje najmniejsze dzieci. Nowe życie… razy dwa! I znowu wszystko się zmieni!..
Ostatnio koleżanka zapytała mnie, jak z perspektywy czasu wspominam te ostatnie dziewięć miesięcy. Zaskoczyła mnie bardzo… Ale chyba faktycznie ten czas był, jest tak wyjątkowy, że wymaga oddzielnego podsumowania…




NIESPODZIANKA

O tym, że jestem w ciąży dowiedziałam się 13 kwietnia. Dokładnie dwa dni po urodzinach Felka, na których podeszła do mnie mama jednego z zaproszonych dzieci, by mi pogratulować ciąży. Moje zaskoczenie nie miało granic: ciąża? Nieee! A ona, że Felek opowiada, że będzie miał małą siostrzyczkę i wszyscy w przedszkolu byli pewni, że to potwierdzona informacja :D Otóż… wszyscy wiedzieli, tylko nie my. Wyobraźcie sobie moje zdziwienie dwa dni później, gdy zobaczyłam dwie kreski na teście ciążowym…

BLIŹNIĘTA

I jeszcze większy szok, gdy poszłam dwa tygodnie później do ginekologa na pierwszą wizytę. Sama, w końcu nie pierwszy raz, a nie miał kto zostać z naszymi dziećmi.
- Czy widzi pani to samo co ja?
- Panie doktorze, tylko niech mi pan nie mówi, że to jest rak, a nie ciąża…!  - Taki dziwny obraz na USG zobaczyłam.
- Jaki rak!? Proszę zobaczyć… To bliźnięta!…

Po wyjściu z gabinetu pierwsze co, zadzwoniłam do Dawida. I tak ryczałam w słuchawkę, że, przerażony, nie wiedział co się stało, myślał, że ciąża się nie rozwija, poronię... Jak dotarło do niego, co mówię, ucichł na moment. Długi moment. Powiedział, żebym przyjechała do domu i przestała żartować.
Taki stan utrzymywał się w nas jakiś miesiąc… Szok, niedowierzanie. Istny kołowrót emocji - od złości (bo dlaczego niby ja, już potrójna, wiecznie zajęta multimama, mam mieć DWOJE dzieci na dokładkę.. mało to mam już do roboty..?) do euforii - jesteśmy tacy wyjątkowi, widocznie "COŚ" uznało, że zasługujemy na podwójny cud… Ta duma, że naturalnie poczęte bliźnięta są niebywale rzadkie. Poczucie wyjątkowości zmieszane ze strachem, czy damy radę..? I strach, że może się jednak nie udać. Bo tak wiele razy słyszałam, że jedno z dzieci na wczesnym etapie ciąży przestaje z niewyjaśnionych przyczyn się rozwijać. Już wtedy czułam, że to byłby ból nie do opisania...

I jeszcze jedno… zdecydowanie przez większą część ciąży - nie wiem nawet, czy nie do teraz - odsuwam od siebie planowanie, kombinowanie "jak" obsłużyć i podołać dwójce wymagających maleństw naraz. Nie robię planów - rzeczywistość na pewno mnie zaskoczy. I może intuicja sama da radę. W końcu musi… do dzisiaj nie wiem, jak "to" się ogarnia. A jednocześnie już powoli nie mogę się doczekać, by się z "tym" zmierzyć!..

MY

Tyle zmian w nas zaszło. We mnie - staram się odpuścić więcej, częściej. Ja, control freak, który nie umie usiedzieć na d.. spokojnie, przez chociaż pięć minut. Uczę się mniej od siebie wymagać i nie czuć się źle, gdy nagle powali mnie totalna niemoc, bezradność - a mam w tej ciąży wiele takich dni. I pozwolić innym zrobić coś za mnie. Nienawidzę tego, mój charakter zwalcza we mnie chwile słabości, ale uczę się pozwalać sobie na nie. Idzie mi ciężko, ale staram się.
Ogromna zmiana zaszła w moim mężu - jest moim największym, najlepszym, najkochańszym wsparciem. Dosłownie nosi mnie na rękach, rozpieszcza, przejął większość obowiązków przy dzieciach i w domu… Zawsze byliśmy niezwykle zgranym duetem, nie kłócimy się, rozumiemy bez słów. Ale dzisiaj to przechodzi wszelkie pojęcie - jesteśmy po prostu jednością i razem stoimy przed wyzwaniem, trzymając się za ręce, z otwartym sercem i rozumem. Dziękuję za niego każdego dnia!...

Zmieniły się też moje dzieci. Są najlepszym, co mamy. Z dnia na dzień kocham je coraz mocniej, bo widzę, jak są cudowne, coraz bardziej odpowiedzialne i ogarnia mnie coraz większa duma! Od wielu miesięcy rozmawiają z maluszkami, głaszczą brzuch, codziennie dopytują, czy to już dzisiaj one się urodzą.. szykują dla nich laurki, przygotowują swoje zabawki, które chcą im oddać, myją je, żeby maluszki mogły się nimi bawić. Są bardzo samodzielni - w szkole, w domu. Ścielą łóżka, sprzątają w pokojach, wyrzucają śmieci, karmią koty i sprzątają po nich kuwetę, żebym ja nie musiała, a nawet po tym wszystkim pytają, jak mogą mi pomóc jeszcze. Nie marudzą, gdy o coś je proszę… Niewiarygodne, prawda? Patrząc na Filipka, Maksia i Felka wiem, że ta nowonarodzona dwójka - chociaż jeszcze ich nie znam - będzie równie doskonała. Nie może być inaczej…

PIĘCIU SYNÓW

Pewnie, że marzyliśmy o córce. Ta ciąża jest wynikiem naszych marzeń, rozmów, nadziei, że jeszcze kiedyś będziemy mieli córkę. Po trzech boskich synkach stwierdziliśmy, że może już pora na dziewczynkę... Gdy zaszłam w ciążę, pierwsza myśl - to córka. Gdy okazało się, że to bliźnięta - czuliśmy, że to podwójna nadzieja na córeczkę tatusia, Sarę, małą księżniczkę w naszym męskim domu. I nie zaprzeczam - było trochę żalu, na przemian ze zdziwieniem, że jednak nie jest nam ta córeczka pisana. Ale to trwało chwilę, moment… prawdopodobnie dlatego, że nie miałam zbyt wiele czasu by o tym myśleć. Bałam się, że z bliźniaczą ciążą będzie coś nie tak, że może się nie udać i w każdej chwili może wydarzyć się dramat, więc kwestia płci zdecydowanie była drugo, jak nie trzeciorzędna… Do tego ponad połowę ciąży zdominowało poszukiwanie domu. A teraz nawet nie wyobrażam już sobie w naszej rodzinie dziewczynki :D No jak? Między tymi samochodami, torami, Lordami Vaderami, dinozaurami, mieczami? Nieee… to się nie klei w mojej głowie ;) I niemożebnie cieszę się na te dwa malutkie siusiaki - mam nawet kapturki na niespodziewane siuśki :D Przypomnę sobie jeszcze raz te niesamowite momenty, które już przeżywałam z każdym synkiem po kolei… wrażenie pełni… i pokochałam tych chłopców miłością bezbrzeżną… nie zamieniłabym na żadną dziewczynkę, za nic...




CIĄŻA

Od początku lekarze uczulali mnie - ciąża wysokiego ryzyka, z samego założenia - patologiczna. Uważać, uważać, jeszcze raz uważać. Ciągłe zagrożenie przedwczesnym porodem - głównie z powodu bardzo szybkiego wzrostu macicy i ogromnego obciążenia dla mojego organizmu. Od pierwszych chwil śledziłam statystyki, fora - ponad 80% ciąż bliźniaczych kończy się porodem przed 36 tygodniem. Większość komentarzy od podwójnych mam na blogu czy stronie na boskim fanpage utwierdzała w przekonaniu, że 34 tygodnie to już bardzo dobrze… a dwa maleństwa ważące po dwa kilogramy to "standard".
Dolegliwości - podwójne - to mało powiedziane… doświadczyłam wszystkiego - przeraźliwych mdłości, bezsenności, niestrawności, bóli kręgosłupa, opuchlizny, niemocy, newralgii, hormonalnej huśtawki. I mam dość już, totalnie, ale i jestem z siebie dumna. Podołałam. I nawet nie mam tak ogromnego brzucha, jakich naoglądałam się - strasząc się - na początku ciąży. Nie przybyło mi ani jednego rozstępu, chociaż nie mów hop - w poprzednich ciążach pojawiały się tuż przed porodem ;) Ale i bardzo o to dbałam - codziennie dwa, trzy razy wmasowywałam w brzuch i okolice dużo kremu i olejków przeciw rozstępom, plus nacierałam szorstką gąbką. Zaparłam się jak nigdy wcześniej. I udało się.
Dwa pobyty w szpitalu - jeden w 32, drugi w 36 tygodniu, z powodu akcji skurczowej napędziły mi stracha... Ale lekarzom udawało się z powodzeniem wyciszyć poród. Przy ostatnim radzili, bym pochodziła chociaż jeszcze tydzień. Półtora…
Skończyłam dzisiaj 37 tydzień, zaczęłam 38. Niemożliwe stało się możliwe. Dzieci ważą po trzy kilogramy. To więcej niż spodziewałam się kiedykolwiek… Są bezpieczne. Ciąża donoszona. Mogę rodzić...

A tak rośliśmy… Miałam plan robić jedno zdjęcie co tydzień, wyszło jakoś jedno na miesiąc… ale pamiątka jest ;) Tylko niech mi nikt nie mówi, że nie przytyłam nigdzie poza brzuchem :D Heheh!



NOWY DOM

Na mnie i na mężu świadomość, że rodzina mocno nam się powiększy - wymogła totalną mobilizację. Znaleźliśmy - i z pomocą najbliższych i najlepszych na świecie przyjaciół udało nam się kupić cudowny dom, który kochamy już miłością bezbrzeżną. Z 54 przenieśliśmy się na 220mkw… Z trzech niewielkich pokoi na sześć, plus suszarnia, wielka garażo-spiżarnia i dwie łazienki. I chociaż kupiliśmy go pod koniec września, to udało nam się go wykończyć i przeprowadzić się przed porodem. A w moich myślach graniczyło to z cudem… miałam wrażenie, że urodzę w każdej chwili.  To był istny szał, Armageddon i wiele zaangażowanych, najkochańszych osób - na szczęście mam cudowną rodzinę, nie tylko na zdjęciu…
Dzisiaj piję kawę na naszej kanapię, patrzę na słońce w ogródku i rozkoszuję się - ciszą, spokojem, rozpakowanymi kartonami, ulgą niesamowitą… I chociaż w Domu wiele zostało do zrobienia - w wakacje kolejny spory remont, jest piękny. Jest nasz. Dzieci mówią, że jest wielki i cudowny jak pałac, nie budzą się w nocy, nie wędrują… a my po prostu cieszymy się, że jest w nim miejsce dla nas wszystkich. I na wszystkie nasze rzeczy. I atmosfera, jaka w nim panuje, to atmosfera radości, miłości.. czuję ją w każdym kącie… a już za chwilkę, za momencik będzie tej miłości jeszcze więcej…! Czy może być lepiej?...



     Nie wiem, jak to możliwe, chyba w moim życiu na dobre zagościły czary. Zaczarowana, podwójna ciąża... Od pojawienia się tych dwóch cudownych kresek na teście moje życie zmieniło się diametralnie. Najmniej spodziewana i chyba najbardziej przerażająca w życiu zmiana okazała się najlepszym, co mogło nas spotkać. Nienarodzone jeszcze maluszki związały nas ciaśniej, niż mogłoby się wydawać, chociaż jeszcze są w moim brzuszku! A co będzie, jak już pojawią się na świecie..? Chyba zwariujemy całkiem z nadmiaru szczęścia. Chociaż tego chyba nigdy nie dość…


FINAŁ

Trzymajcie kciuki, kochani… od teraz naprawdę jestem na stand by'u. Wszystko w domu gotowe, łóżeczka ubrane, torba spakowana, mogę rodzić… najpóźniej 8/12 mam mieć cesarkę (ze względu na miednicowe położenie obu chłopców). O ile wcześniej się nie zacznie… bo 3/12 to moja wymarzona data na poród. Dlatego mówię - rodzę jutro :D Trójka to od zawsze moja szczęśliwa liczba. A że bardzo się boję, bo nie wiem, co mnie czeka... to chciałabym, zgodnie ze swoją naturą, wiedzieć dokładnie, tu, teraz, w ten sposób… i że będzie dobrze. Sama chciałabym to zaplanować. Ach, gardło mam ze wzruszenia ściśnięte…
Ale jak to Marta mówi - każda data jest piękna, jeśli rodzą się dzieci.. więc one mają pewnie swój własny plan. I już zdołały mnie przekonać, że w planowaniu i urządzaniu nam życia to te dwa maleństwa są po prostu najlepsze!… Chyba muszę im po prostu zaufać… Prawda?

~ Bądźcie ze mną!…
   P.

36 komentarzy:

  1. Ja dziś obchodzę rocznicę urodzin mojego drugiego bąbla. Dokładnie rok temu leżałam już na porodówce, a o 13 usłyszałam jego pierwszy krzyk <3 to był niesamowity czas, wzruszam się jak to wspominam. A oglądając sesję zdjęciową z porodówki ryczę jak bóbr ;) Twój post też mnie wzruszył, przypominają mi się emocje sprzed roku. Będzie dobrze, jesteś niesamowitą kobietą. Dasz radę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję - i wszystkiego najlepszego dla bąbla!!!

      Usuń
  2. Pati uwielbiam Cię :) Będzie wszystko dobrze, maluszki niech przyjdą na świat bezpiecznie i zdrowo, tak samo żebyś Ty była bezpieczna - a potem jakoś będzie, masz racje nie ma co planować i zastanawiać się na zapas:) Czary, czary! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Trzymam mocno kciuki! Podobno im więcej dzieciaczków tym łatwiej :D
    Szczęśliwego rozwiązania! Może to będzie Mikołajkowy prezent? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba bym nie chciała :) Lepiej, by miały własną datę :)))

      Usuń
  4. Patrycja pogadaj z chłopakami, może zechcą wyjść jutro czyli 3.12. Ja miałam termin na 8.11, ale nic się nie za działo 9 poszlismy do rodziny na herbatę i wspólne oglądanie serialu i mój mąż tak zażartował, że moglabym wieczór dostać skurczy i następnego dnia nad ranem urodzić, to byłby 10.11, a że 11.11 zawsze wolny to fajnie by było. Mąż mówił zrobię sobie pępkowe, a Córcia będzie miała zawsze fajna datę na zrobienie imprezy urodzinowe.... I co..... Urodziłam 10.11 o 4:45 :-) wszystko zatem jest możliwe! Tobie życzę dużo szczęścia i wspaniałego finału tego dluuuuuugiego oczekiwania. 3mam kciuki :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gadam, gadam i nic. Oni swoje ;) Za dobrze im u mnie!

      Usuń
  5. Trzymam kciuki za Was:-) ja zawsze marzyłam żeby moje bliźnięta urodziły się w maju jakoś tak kocham ten miesiąc i udało się doczekały do maja :-) teraz już mają przeszło 1,5r. Zbieraj siły i Odpoczywaj ile się da bo później to dopiero mało czasu będziecie mieli. Chociaż ja odkąd posiadam 3 dzieci zaczęłam lepiej wszystko planować :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I u mnie tak będzie musiało być :D Buziaki i pozdrowienia!

      Usuń
  6. Moja Droga! Co tu dużo gadać, masz TĘ moc (jak Elsa;) )!!! Trzymam kciuki za doskonały koniec i początek. Domyślam się, że masz zapiernicz, i często masz dość, ale i tak Wam zazdroszczę ;) Wszystkiego boskiego! :))))

    OdpowiedzUsuń
  7. Oj, Pati...ty naprawdę jesteś boska. :) I wasza cała rodzinka i wasz dom też! Nawet kot na zdjęciu bosko wyszedł. :)
    Data 3.12. jest rzeczywiście świetna. Po pierwsze, bo to już jutro!!! :) A po drugie, bo moja Ewka też ma wtedy urodziny.
    Już zaczynam trzymać kciuki za jutrzejszy poród. :)

    Aga B.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. OOOOO Ewcia z 3/12, zapomniałam! To ślij mi fluidki.. jeszcze jest czas ;) Może, a nuż ;)

      Usuń
  8. bardzo miły, ciepły post, w sam raz przed Swiętami ;-) fajnie ze pokazałas jak ciąża, nawet z sakoczenia i podwójna moze pozytywnie wpłynąć na nas na nasza rodzine...ja ciagle jeszcze łapie sie na myśleniu ze "o rany co to bedzie, wszystko mi sie urwie" ale mysle ze to duza zasługa twojej wspaniałej rodziny , męża. Jesteście stworzeni do takiej multirodzinki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic się nie urwie! Wszystko się zacznie - od nowa :))) Multirodzinka - to super słowo, dzięki za nie :D

      Usuń
  9. I wiesz co, tą miłością to nawet ten post jest przepełniony ❤ . Cudownie, niech Wam się dobrze żyje w tym pięknym domku. Trzymam kciuki za jutrzejszy poród 😉 sama też przy pierwszym wymarzyłam sobie datę porodu oczywiście synek wolał inną a ja tak sobie swoje wkręciłam, że potrafię teraz błędnie podawać dzień jego urodzin 😁. Wszystkiego Najlepszego Pati 😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i moje dzieci się mnie nie słuchały w datach, ale w sumie sami sobie fajne wybrali ;) Może i teraz tak będzie?

      Usuń
  10. Patrycjo kolejny raz bardzo się wzruszyłam czytając Ciebie. Już nie będę Ci pisała jak ja Cię bardzo podziwiam itp. ale chciałabym Ci napisać, że życzę Wam wszystkiego, co najlepsze. Jesteście wyjątkowi bez dwóch zdań. Macie wspaniałe dzieci i patrząc na Wasze zdjęcia widać nie tylko miłość ale i radość z Waszej codzienności. Oczywiście, że trzymam kciuki i wyczekuję newsów o narodzinach bąbli! Wierzę mocno, że wszystko będzie dobrze i już za kilka chwil będziecie dumnymi rodzicami fantastycznej piątki. Buziaki:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za te ciepłe słowa, kochana :)) I Tobie też życzę wszystkiego, co najlepsze <3

      Usuń
  11. pieknie to napisalas. cudnie macie i niech tak bedzie zawsze. dobra energia bije od was. ja niesmialo prosilabym o wiecej zdjec domu ale oczywiscie poczekam az spokojnie rozpakujesz sie do konca, tez doslownie. teraz ty i maluszki jestescie najwazniejsi. czyli co? niedlugo mozna spodziewac sie juz pierwszych foto live?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdjęcia będą.. na razie jeszcze ciągle nie jest "dokończone". Ale będzie jakiś post domowy niedługo :))

      Usuń
  12. Trzymam kciuki za szczęśliwe rozwiązanie. Dużo zdrowia dla maluszków i dla Ciebie kochana kuzynko. Pozdrowienia z Podkarpacia- Edyta

    OdpowiedzUsuń
  13. Aż się wzruszyłam przy tym wpisie! Trzymam kciuki i czekam na njusy! :-***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymaj trzymaj :D Wolałabym, żeby się samo zaczęło, niż iść na planowane CC..

      Usuń
  14. Piekny, wzruszający post :) Az mi sie łezka w oku zakręciła... Macie bardzo dużo szczęścia i to wspaniałe, ze potraficie doceniać i celebrować każdą wspólną chwilę. I teraz macie Boski Dom :) A chłopcy zasługują już teraz na medale Super Starszych Braci :* Trzymam kciuki ! Będzie dobrze, bo inaczej się nie da . Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, kochana :* I masz rację, ma być i MUSI być dobrze!

      Usuń
  15. Wzruszyłam się czytając post, może dlatego, ze sama jestem w 35tc i myślę już o zbliżającym się końcu :D Jesteś mega dzielna i trzymam kciuki za Wasze rozpakowanie :*

    OdpowiedzUsuń
  16. Jutro jest trzeci.. pewnie będę o Tobie myślała w ciągu dnia.. :) że jakby coś się zadziało to aby szczęśliwie :) Już nie mogę się doczekać małych stópek :)
    Pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
  17. Poryczałam się. Jest pięknie a będzie jeszcze piękniej juz za małą chwilkę :) trzymam kciuki :*

    OdpowiedzUsuń
  18. Poryczałam się. Jest pięknie a będzie jeszcze piękniej juz za małą chwilkę :) trzymam kciuki :*

    OdpowiedzUsuń
  19. Ach, jak cudownie czyta się takie słowa. Uwielbiam takich ludzi, jak Ty, jak Wy! ♡ Sama jestem mamą dwóch chłopców (5 lat i 6 miesiecy) i choć liczyliśmy z ukochanym na dziewczynkę, obecnie nie wyobrażam sobie innego układu :-D Przyjaciółka powiedziała, że do końca życia będę księżniczką wśród moich rycerzy i mega mi się to podoba :-D A Ty kochana będziesz wręcz królową ♡
    Wszystkiego dobrego i trzymam kciuki za 3.12.

    OdpowiedzUsuń
  20. :-) Ja także dokładnie 13 kwietnia dowiedziałam się, że jestem w drugiej ciąży. Był to dla mnie szok, gdyż akurat byłam w "dziwnej" sytuacji życiowej. Jednak to maleństwo dało mi siłę, posklejało wiele spraw :-) Też jestem w 38 tygodniu i czuję, ze to lada chwila. Nie mogę się doczekać :-) Życzę wszystkiego dobrego

    OdpowiedzUsuń
  21. Chwilo trwaj :-) Życzę Ci... Wam tego z całego serca. Trzymam kciuki!
    A swoją drogą Feluś jest niesamowity... intuicja to? Wierzę, że dzieci często widzą więcej :-)

    OdpowiedzUsuń