czwartek, 18 czerwca 2015

Podwójna niespodzianka, czyli ratunku… to bliźniaki!


     Do niedawna myślałam, że moje życie jest już nieźle ustabilizowane. Trzej odchowani chłopcy, satysfakcjonująca praca, kochany mąż i własne mieszkanie - dość małe, ale jeszcze się tu mieściliśmy. Nawet remont w dziecięcym pokoju zrobiłam, myśląc, że dzięki temu łatwiej będzie nam tu mieszkać przez następne dwa - trzy lata, zanim zaczniemy budować swój Wymarzony Dom. A tu nagle… zaskoczyła nas wieść zupełnie niesamowita!
Zdecydowanie wiem już, że nie da się w życiu niczego zaplanować… jak to się mówi - nie znasz dnia ani godziny. Ale kto przy zdrowych zmysłach uznałby, że po trójce chłopców należy mi się jeszcze PODWÓJNA WYGRANA?!
Cóż… na pewno nie ja…



     Sama wiadomość o czwartej ciąży nie była dla mnie ogromnym zaskoczeniem. Od jakiegoś czasu temat ten - za sprawą Marty i Poli, zdecydowanie - był leit motivem w naszym domu ;) Chłopcy dopytywali, kiedy u nas będzie "dzidzia" i prosili, że strasznie chcieliby mieć siostrzyczkę. Oczywiście nie było tak, że ślepo zdecydowaliśmy się spełnić dziecięce zachcianki, ale coraz częściej rozmawialiśmy o tym, marzyliśmy na jawie. A może byśmy dali radę?.. W końcu trzy a cztery to już nieduża różnica.. no i ta dziewczynka...
Trochę zaniepokoiłam się, gdy moi chłopcy - szczególnie Felek i Maks - nagle zaczęli przytulać się do mojego brzucha i mówić, że "czują dzidzię", ale zdecydowanie brałam to za ich dziecięcą bujną wyobraźnię. Szczęka opadła mi dopiero, gdy zrobiłam test i zobaczyłam tam wyraźne, grube kreseczki… BetaHCG też wyszło mi bardzo wysokie i przyrastało w oszałamiającym tempie, ale mówię - każda ciąża jest inna, pewnie tutaj zdrowy brzdąc rośnie i stąd podejrzanie duże wyniki. I tylko Felek odrobinę mnie niepokoił, bo wszystkim zainteresowanym powtarzał: mama ma w brzuszku DWIE DZIDZIE. Dwie dzidzie to są, mama! I na nic moje tłumaczenia, że to niemożliwe i że dzidzia jest tylko jedna… no bo jak, no bo skąd..?
Dopiero po dwóch tygodniach poszłam na pierwsze badanie USG... w tradycyjnym stresie, oby tylko było serduszko!
Nigdy nie zapomnę miny lekarza, który zapytał, czy widzę to samo co on. Ja tam nic nie widziałam, widok zupełnie niecodzienny i niespodziewany, więc przerażona zapytałam - proszę, tylko niech pan nie mówi, że to rak…
- Rak? Jaki Rak..? To bliźnięta!
Nigdy nie zapomnę swoich łez - nigdy nie płakałam dotąd w takiej sytuacji. Zawsze na widok serduszka była ogromna radość i jak już - łzy szczęścia. Ale dwa serduszka?… Skąd Felek to wiedział…?



     Nigdy nie myślałam, że mi się to przytrafi. O bliźniętach słyszałam dużo - w telewizji. Czytałam w kolorowych magazynach. U nas w rodzinie nie było dotąd bliźniąt - nawet w rodzinie bardzo dalekiej - nie było też specjalnych medycznych uwarunkowań, bym w taką mnogą ciążę kiedykolwiek zaszła. Po prostu podwójny CUD.
     Ale nie miejcie złudzeń… nasza pierwsza reakcja nie była tak pozytywna, jak to na cud przystało. Właściwie trzy dni omijaliśmy z mężem temat, a na każde wspomnienie miałam łzy w oczach. I tylko odrobinę ze wzruszenia. Myślę, że to zrozumiałe - po trójce dzieci podwójny bonus - naprawdę trzeba być albo bardzo głupim, albo bardzo bogatym, by totalnie optymistycznie patrzeć w przyszłość… Zaręczam, myśmy przeżyli ogromny szok!..

     Na początku byłam bardzo, bardzo zła. Tak po prostu, na los. Że dlaczego ja? Czemu to nie mogło być nasze drugie i trzecie, może trzecie i czwarte dziecko? CZWARTE I PIĄTE! Do dzisiaj wydaje mi się to dosłownie kosmicznym wysiłkiem, ogarnąć naraz taką gromadkę. W końcu nieraz mam problem z ogarnięciem trójki… Dodać do tego dwie, maleńkie "drzy-drzy-mordki", nieśpiące w nocy w sposób zupełnie nieskoordynowany, jedzące o różnych porach, wymagające zmiany nie 15, a 30 pieluch dziennie… AAAA… i na co mi to było…?
Kto przy zdrowych zmysłach uznał, że sobie poradzę? Nie mam wystarczająco dużo czasu nawet dla tej trójki, którą już mam, a tu jeszcze dwa maluchy…? A docelowo - dwoje dzieci, które trzeba zawieźć na angielski, tańce, piłkę… odrobić lekcje… cały mój wolny czas to będzie ten spędzony w samochodzie, gdy będę czekać, aż jedno skończy basen, by pojechać po następnego, który kończy trening… Gdzie w tym wszystkim ja i moje marzenia, plany? Gdzie nasze za małe mieszkanie i samochód???
Do tego wizja - na pewno urodzą się za wcześnie - a wcześniactwo przeraża mnie totalnie, jako coś, z czym nigdy się nie zetknęłam. Tysiące możliwych powikłań.
I sama ciąża - ciąża mnoga jest z gruntu zagrożona. A jak mi coś się stanie..? Kto się zajmie tymi moimi ukochanymi chłopczykami…? Chociaż tu miałam szczęście - to na pewno ciąża dwuowodniowa i dwukosmówkowa, czyli najbezpieczniejszy z wariantów bliźniaczych ciąż. Ale i tak, podwójne ryzyko… i dużo większy brzuch. I te rozstępy!.. :D A ten czas, kiedy powinnam odpoczywać.. którego nie mam, no po prostu, nie mam? A cesarskie cięcie, które zawsze strasznie mnie przerażało - boję się operacji, boję się ewentualnych powikłań, bólu?.. A z drugiej strony wizja potencjalnie groźnego porodu naturalnego, gdy jedno z dzieci nie daj Boże, zaklinuje się… tysiące paskudnych scenariuszy…
Słowem, zdecydowanie złość, wątpliwości, strach zdominował jakąkolwiek radość.
Nawet tabliczkę sobie zrobiłam z plusami i minusami tej sytuacji. Guess what? Nie było na niej ani jednego plusa!

     Sytuacji nie poprawiał fakt, że po trzech doskonałych ciążach, w których mogłam - i rzeczywiście przenosiłam - góry, w tej czułam się dramatycznie. Doświadczyłam każdego możliwego objawu ciążowego - i to w dwójnasób. Momentami miałam wrażenie, że nie wytrzymam - i ryczeć mi się chciało… Więc ryczałam. Każdego dnia. Napełniona powietrzem jak balon, przez co trudno było mi nawet siedzieć, walczyłam z rozchwianymi emocjami i chandrą… Mamą byłam okropną… Do tego każdy zapach doprowadzał mnie do obłędu, nic mi nie smakowało, a wiecznie musiałam coś jeść, bo inaczej miałam mdłości jeszcze większe. Z ich powodu budziłam się nawet w nocy!..
Dla mnie to była zupełna odmiana. W ciążach z chłopcami na palcach jednej ręki mogłabym policzyć dni gorszego samopoczucia. Tutaj od 4 do 10tc myślałam, że oszaleję. Dosłownie. 6 tygodni męki bez jednego lepszego dnia.
I nie wiem, jak to się stało… nagle, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, po skończeniu 10tc się skończyło. Niesamowite uczucie ulgi, którą bałam się zapeszyć… I powoli entuzjazm i radość doszczętnie zaczął wypełniać moje serce :D

     Dzisiaj czasem zapominam, że jestem w ciąży ;) Wróciłam do formy i to niemalże totalnie ;) Brzuszka jeszcze prawie nie widać, więc nic mnie nie krępuje, oprócz dni, kiedy nie mam siły ruszyć się z kanapy. A co - wolno mi! I nieraz pozwalam sobie na totalne lenistwo, gdy od 8 rano do 17 nie zrobię nic. Wiem, że takie dni mogę zacząć liczyć - wiele mi ich nie zostało ;)

     Odkąd dowiedziałam się, że maluszki zdrowo rosną - w dwa tygodnie po pierwszym badaniu poszłam sprawdzić, czy na pewno wszystko jest OK (naczytałam się o ryzyku "wchłonięcia się" jednego zarodka, co przerażało mnie tak, że nie mogłam spać), jestem już uspokojona i wręcz niebotycznie szczęśliwa. Co nie jest takie dziwne… Po ostatnim USG - genetycznym, kończącym pierwszy trymestr - wiem, że te moje chłopaczki są zdrowiuśkie… i superśliczne. I nawet nie zasmucił mnie fakt, że córeczki już nigdy nie będę miała. No cóż! Niepisane mi warkocze i kokardki! Za to będę mieć pięciu synów. Królowa jest tylko jedna! :D

     Widocznie tak miało być. Wybrali nas sobie za rodziców najwyraźniej z jakiegoś powodu. Może jestem lepszą mamą, a mój mąż lepszym tatą, niż nam się na codzień wydaje? Może skusili ich naprawdę udani (:D) starsi bracia? Jeśli tak, to im się nie dziwię - udali się nam nad wyraz. I starszaki nie mogą się już doczekać tych maleństw!
     Nie wierzę w przypadki - raczej w to, że każdy nosi taki krzyżyk, który jest w stanie unieść. Zatem damy radę.  Mamy siebie, odchowanych starszaków i zaangażowane, wspierające rodziny - babcie, ciocie… i już wiem, że będzie dobrze. Musi. Chociaż na pewno nie będzie łatwo i stoimy w obliczu naprawdę wielkiego wyzwania. Przed nami milion decyzji - co z mieszkaniem, co z pracą, czy zatrudnić nianię, jak to ogarnąć… Nadal mam pełno obaw, a wizja "jednoczesności" wszystkiego przy bliźniakach totalnie mnie przeraża. Nie mam pojęcia, jak toto się naraz karmi, przewija i obsługuje, ale w końcu… nauki "obsługi" jednego dziecka też musiałam się najpierw nauczyć. I teraz też mi się uda :) A jak nie to będziecie mi służyć pomocą. Prawda?… 

W końcu… jak tu się nie cieszyć z takiego widoku?… 




A docelowo… <3



PS Chyba naprawdę byłam bardzo grzeczna… <3

~ Pat








74 komentarze:

  1. <3 piękny wpis...aż mi się zamarzyło więcej i więcej..dzieci :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I prawidłowo :D Dzieci i szklanek nigdy nie dość - ponoć ;))

      Usuń
  2. Niesamowity czas dla Was na pewno :) Troszkę zazdroszczę ;)
    No i gratuluję! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dasz radę, w końcu jesteś Boska! Cała Polska trzyma za Ciebie kciuki, więc musi być dobrze :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wow! Jestem pod ogromnym wrażeniem, po pierwsze gratulacje a po drugie na pewno sobie poradzicie. Wierzę w to! :*

    OdpowiedzUsuń
  5. podwójne wilekie gratulacje :) jestem mamą trzech synków, planujemy w przyszłości jeszcze jedne bejbi :) ale mieliście niespodziankę, ogromne wyzwanie ale dacie radę innej opcji nie ma :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Kochana trzymam za Was mocno kciuki. Piękną będziecie mieć gromadkę i nie lada wyzwanie, ale Boska rodzina sobie poradzi wierzę w to ogromnie!!! <3
    Jeszcze raz gratuluję!

    OdpowiedzUsuń
  7. Pati! Jeszcze raz gratuluję. Z pewnością fantastycznie dacie sobie radę! <3 Uczucie tevo szoku znam doskonale. Miałam wrócić do pracy na dwa dni żeby trochę odgadnąć. A tu niespodzianka w 10tc sie dowiedziałam. I też te dylematy mieszkaniowo samochodowe. No bo jak w 2 pokojach w tych 50m sie pomieścimy... Tak więc pionteczka! Ściskam i całuję.
    PS. Oczywiście wpisem wyruszyłaś mnie ogromnie... ach te hormony :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojjjjjj to też totalna rewolucja… ale piękny czas. Najważniejsze, że dzieci zdrowe, to największe szczęście :)

      Usuń
  8. pięknie napisane. bardzo wam szczerze gratuluje, trzymam kciuki. a po cichutku trochę zazdroszcze. ja mam dwójkę chłopca i dziewczynkę i w zaden sposób nie mogę 'swojego chłopa" przekonać do trzeciego malucha. ale w planach mamy zamianę krakowa na trojmiasto liczę ze morskie powietrze uderzy mu do glowy i zmieni zdanie ;) podrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba działać ;) A mężowi bloga dać do poczytania :)

      Usuń
  9. Gratulacje :) z obsługą bliźniaków nie jest tak strasznie ;-) dużym plusem są te same potrzeby w tym samym czasie. Chyba trudniej jest przy dwójce dzieci w różnym wieku ale w tym doświadczenie już masz :) nie ryzykuj porodem naturalnym . Cesarka nie jest taka straszna a dzieci przynajmniej zdrowo się urodzą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się ku temu skłaniam… :*

      Usuń
    2. Ps. U mnie też był mały szok. Na pierwszym usg był jeden urwis a za drugim razem już dwa ;-) az bałam się robić kolejne usg ;-) powodzenia! Aaa i polecam wózek xlander tween ;-)

      Usuń
  10. Moj tato wychował sie z czwórką rodzeństwa. Nie wiem jak im było razem dawniej, wiem za to, ze mimo rożnych zdan, różnic po prostu miedzy ludzkich, sa najlepszymi przyjaciółmi. I pójdą za sobą na koniec swiata.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, wiem.. rodzeństwo to najlepsze, co możemy dać dzieciom. Zawsze będą miały na kogo liczyć. :)

      Usuń
  11. Pat jeszcze raz ogromne gratulacje! Troszkę Ci po cichu zazdroszczę, ale ja na trójce poprzestanę ;) Jesteście wspaniałymi rodzicami i macie cudownych synów więc nie mogło być inaczej. Dasz sobie radę, kto jak nie Ty!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :))) Cudne słowa, mam nadzieję, że się sprawdzi. :)

      Usuń
  12. Kurcze, po przeczytaniu połowy tekstu byłam na Ciebie strasznie zła, że jak tak w ogóle możesz myśleć. Jest tyle kobiet bezskutecznie starających się o dziecko, które marzą o tym by być w takiej sytuacji jak Ty. Wiem, że nigdy nie przypuszczałaś, że ciąża może być bliźniaczka ale jednak dziecko to najpiękniejszy dar. Po przeczytaniu całości zmieniam zdanie. Wiem, że to było dla was wielki zaskoczenie, bo jednak jakby nie było wszystko się bardzo zmieni. To będzie 5 par butów do kupienia, nie 3, pięć łóżek, o wiele więcej prania i jedzenia. Ale ale! Obserwując waszą gromadkę widzę, że jesteście wielką, kochającą się rodziną więc te 2 wisienki na torcie będą cudownym dodatkiem do waszej zgranej paczki. Ogromnie się cieszę, że czujesz się o wiele lepiej i że myślisz pozytywnie. To będzie wspaniała przygoda życia mieć tyle krasnoludków u boku. Królowa jest tylko jedna, pamiętaj, a Twojemu mężowi gratuluję, bo każdy facet marzy o synu, ale żeby mieć ich 5 to ogromny szacunek! Pozdrawiam M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie jest łatwo mieć taką gromadkę … trzy a cztery nie wydawało mi się przerażające, ale 3 a 5 to już zbyt wielki przeskok dla mnie ;) Ale co poradzić, nie mam zamiaru płakać nad rozlanym mlekiem. :))

      Usuń
    2. Tak jak mówiłam - już sobie bez nich życia nie wyobrażam :D

      Usuń
  13. Również jestem właśnie w ciąży i przed każdym USG się zastanawiałam, czy nie będzie tam dwóch maluszków, ale póki co widać jedno maleństwo. Bardzo fajny wpis, aż się wzruszyłam. Wielkie Gratulacje i trzymam kciuki, żeby ciąża już do końca przeszła bezproblemowo :)

    OdpowiedzUsuń
  14. A u mnie mimo marzeń o trzecim, rozsądek wciąż sprowadza mnie na ziemię... A szkoda, bo to takie piękne ;-) powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trójka dzieci to genialna sprawa… polecam bardzo. :)

      Usuń
  15. Rzeczywiście gdy ciąża nie jest zaskoczeniem napewno wiadomość że to bliźniaki jest szokiem. U mnie też tak było. Ale szok z dnia na dzień pozytywniejszy. Mojemu pierworodnemu powiedziałam ostatnio że jego koledzy i koleżanki na pewno mogą mieć brata lub siostrę ale nie wielu może mieć dwóch braci na raz. U nas z planu na rodzinę 2 plus 2 zrobiła się rodzina tzw wielodzietna. ;) trójka chłopców mąż i ja "madam" jak mówi najstarszy.

    OdpowiedzUsuń
  16. Pięknie napisane. Gratuluję. Dasz radę. Piątka to niezła gromadka :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Życzę szczęśliwej ciąży, bo o całą resztę chyba nie musicie się martwić. Dacie radę.
    Pozdrawia mama m.in. bliźniąt :-)

    OdpowiedzUsuń
  18. Pati, z całego serca gratulujemy i życzymy dużo zdrowia. A bliźniaki są w Twojej rodzinie w Dębicy. Mój brat i siostra to właśnie bliźniaki. Co do pokrewieństwa to Twój dziadzio Gienek i moja babcia Zosia byli rodzeństwem. Jeszcze raz gratuluję i pozdrawiam. Edyta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O rany, Edyta, nie wiedziałam że nas podczytujesz :))) Ale czad, nic o tym nie wiedziałam.. ale czytałam, że to po linii żeńskiej jakoś idzie co drugie pokolenie.. nie wiem, czy to ma w ogóle znaczenie w sumie :D Jest jak jest :D a jest dobrze! Dziękuję! :))

      Usuń
    2. Czytam i zawsze sobie humor poprawię. Twoja siostra powiedziała mi o Waszym blogu, jak ją spotkałam w ubiegłym roku w czasie wakacji, gdy po raz pierwszy byłam nad morzem z moimi dzieciaczkami. Ja mam tylko parkę: Narcyzka i Wikunię i na tym skończyłam. Ale życzymy Wam dużo zdrowia i sił. Będziesz miała wspaniałą drużynę obrońców, jakby co. Twojej koleżance też gratulujemy i życzymy szczęśliwego rozwiązania.

      Usuń
  19. Jej, nie dziwię się, że Was to na początku "lekko" zszokowało. Logistycznie to ogarnąć, będzie challenge. Za to będziecie mieć cudowną, ogromną rodzinę. Zazdroszczę tej niespodzanki, nikt o zdrowych zmysłach by się sam z siebie na to nie zdecydował. Losie, pomożesz? Trójeczka mi się marzy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Los pomaga :D Działaj, a będzie Ci dane :D

      Usuń
  20. Ooooo dżisss piękny wpis - no czytałam go po prostu z szczęką opadnięta na podłodze ! pochłonął po całości ... ja się pytam czemku taki krótki ? z zapartym tchem można czytać ... i wiesz co ? jeszcze raz Wam GRATULUJĘ ! i będę z całego serca Wam kibicować żeby wszystko poszło po Waszej myśli i się udało, a maluchy zdrowo rosły ... i mam nadzieję, że znajdziesz zawsze troszkę czasu dla nas w tej całej życiowej gonitwie aby nam zdradzić co tam u Was i jak sobie radzicie :D Powodzonka ! p.s. " Błądzenie jest rzeczą ludzką, ale dobrowolne trwanie w błędzie jest rzeczą diabelską " ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będzie niejeden wpis jeszcze pewnie… i dziękujemy za kibicowanie, to wiele znaczy dla mnie!

      Usuń
  21. Wszyscy Wasi chłopcy wybrali Was nie bez przyczyny :) Świetnie sobie poradzicie ! Na pewno będą jakieś trudne momenty, ale one są nawet przy jednym dziecku. Chłopcy na pewno będą troskliwymi i pomocnymi starszymi braćmi. A zdjęcia maluszków są mega roczulające <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, to prawda, niekiedy bywa ciężko i z trójką…

      Usuń
  22. I tutaj podałaś idealny przykład , że małe dzieci widzą dużo więcej niż dorośli.. to , że przewidział Twój synek , że jesteś w ciąży,.. później , że dwie są dzidzie..
    tak czytałam..i czytałam..i nie wiedziałam o którą z Was chodzi..niestety jakoś mi się mylicie :/ i najpierw myślę , że to o Marcie..ale niee...przecież ona już jest w ciąży.. Później dopiero skojarzyłam , że Pat :) hihi
    Przecież Wy sobie doskonale poradzicie , przede wszystkim macie rodzinę na którą możecie liczyć , to jest już wspaniała sprawa :) Wszystko będzie dobrze :) Pozdrawiam !
    PS. Pokaż się jak rośniesz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Na razie nie mam żadnych sensownych zdjęć ;) Ale pewnie się pokażę jak coś będzie widać :))

      Usuń
  23. Ale jaja.. :) Wydawało mi się, że Boginie nie mogą być już bardziej Boskie, a tu proszę, mogą!! Taki numer ;) a w zasadzie dwa numery!
    I cały czas się zastanawiam... Skąd Felek to wiedział???

    Na deser polecę Ci książkę, gdzie Dominika Figurska i Agata Puścikowska fajnie piszą o tym jak sobie radzić z 5 małych ludzi :) Z humorem i lekkim przymrużeniem oka, ale też całkiem na poważnie! Książka nosi tytuł "I co my z tego mamy?" Miłej lektury, jeśli znajdziesz na nią chwilę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Felek chyba jest jasnowidzem ;) Ale przewidział też, że to chłopiec i dziewczynka, a to się już na pewno nie sprawdziło ;) Więc nie martwię się już nim :DDD Bo bym się go chyba bała!

      Usuń
    2. Wiesz znalam pewna kobiete, ktorej lekarz przez cala ciaze mowil, ze to bedzie miec chlopca (wg usg). Urodzila dziewczynke. Tak wiec kto wie...

      Usuń
  24. Byłaś bardzo grzeczna Patrycjo. Rozumiem te wszystkie rozterki, obawy ale jestem jednocześnie pewna, że wszystko jest gdzieś tam zapisane i los zesłał Wam prezent, a raczej dwa. Teraz nie wiesz jak to przeżyjesz, a za chwilę życia bez nich nie będziesz sobie mogła wyobrazić. Uściski i leniuchuj ile wlezie:)

    OdpowiedzUsuń
  25. Gratuluję ! Jestem mamą dwóch trzynastomiesięcznych dziewczynek, to moje pierwsze dzieci. Doskonale wiem jak to jest, usłyszeć taką wiadomość chociaż ja ją sobie wyśniłam :) Z doświadczenia wiem, że będzie ciężko, chwilami nawet bardzo ale te podwójne uśmiechy, cztery malutkie rączki dotykające jednocześnie mojej twarzy wynagradzają każde zmęczenie i niepoliczalną już liczbę nieprzespanych nocy. Ja urodziłam wcześniaki ale nie skrajne tylko takie prawie donoszone, są zdrowe, piękne i są moim największym szczęściem i Tobie też tego życzę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :* buziaki dla dziewuszek! W tej chwili wydają mi się dziewczynki stworzeniami z kosmosu ;) nieosiągalne takie ;)

      Usuń
  26. Gratuluję. A ja jestem z trojaczków to pomyśl sobie jaką potrójna radość musiała mieć moja mama :D

    OdpowiedzUsuń
  27. Jestem mamą bliźniąt :) Mam dwóch prawie jednakowych chłopców, którzy w grudniu skończą 4 lata :)
    To moje 2 i 3 dziecko, bo mamy też starszą córkę. Ciąża bliźniacza była również totalnym zaskoczeniem, ale przyznam, że w praniu okazało się to wcale nie takie straszne...ba, było chyba nawet trochę prościej niż przy pierwszym dziecku.
    Też na początku czułam się fatalnie...zupełnie inaczej niż za pierwszym razem, do tego cukrzyca ciążowa, bycie przez miesiąc na lekach podtrzymujących...Chłopcy urodzili się przez cc w 37 tc (cesarka wcale nie jest straszna...miałam dwie), zdrowi, choć w porównaniu z córką maleńcy (2360 g i 2740 g). Po 3 dniach w szpitalu już byliśmy w domu :) Rozstępy? Co to są rozstępy...nie mam ich wcale, choć brzuch miałam gigantyczny ;)
    Będzie dobrze...razem dacie radę!
    P.s. Ciekawe skąd Twój synek wiedział że nosisz bliźniaki...bardzo mnie to zaintrygowało :)
    Życzę Ci szczęśliwego przebiegu ciąży i bezproblemowego rozwiązania! Buziaki dla Waszej 7 ;) Szczęśliwej 7!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale super :))) dzięki Wam wierzę, że wszystko będzie dobrze. Dziękuję!

      Usuń
  28. Piękny wpis bardzo gratuluję i zazdroszczę bo ja sama chciałam mieć bliźniaki 😍 Juz nawet wczoraj szukałam wpisu w necie jak zaplanować bliźniaki heh mam córeczkę Hanie która ma 10 miesięcy jest cudowna 😍 Wiec wszystkiego dobrego dla was, dacie rade bo jak nie wy to kto, dzieci są słodkie i dla nich warto poświęcić wszystko 😍

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj zaplanować to chyba ciężko ;)) Ale trzymam kciuki!!!

      Usuń
  29. Gratulacje!!! Piękna nowina :) Podwójne szczescie - chyba rzeczywiście byliście grzeczni :P
    Ja właśnie czuję "kopniaczki" mojego szczęścia i już nie mogę się doczekać jego narodzin, choć....czas ciąży jest magiczny i niepowtarzalny.
    Pozdrawiam
    Marta

    OdpowiedzUsuń
  30. Wielkie, wielkie gratulacje i ciąży pełnej tych dorodnych w wolne od 8 do 17 dni! Podziw mi się ciśnie na usta i chyba...nutka zazdrości. Co tam moje 3 przy Twoich 5! Z drugiej strony wstyd mi, że przy buncie mojego Torpedy narzekam w swoim wpisie. Przeżyć bunt podwójny, to jest dopiero coś. Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  31. Kochana gratuluję :) Mi się marzą bliźniaki - może kiedyś tego doczekam i Bozia będzie hojna. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  32. Gratulacje!!!! Moja reakcja na bliźnięta była bardzo podobna do Twojej :) Tylko ja nie wiem dlaczego przed pierwszym usg czułam, że będzie dwoje a jednak po potwierdzeniu wiadomości był płacz - teraz sama nie wiem dlaczego:). Życzę zdrowia, zdrowia i ..... zdrowia :)

    OdpowiedzUsuń
  33. o raju gratuluję !!!! fakt macie mega szczęscie najważniejsze abyś donosiła do konca i zdrowe początek bedzie trudny ale ogarniecie :)))

    OdpowiedzUsuń
  34. Byłaś bardzo grzeczna :) gratulacje! To cud nosić pod serduchem dwie, małe istotki.

    OdpowiedzUsuń
  35. Gratuluję w pewnym sensie wiem jak się czujesz ,ja mając już dwójkę zdecydowaliśmy z męzem że może jeszcze jedno ,idąc już na drugie USG wiedziałam że jestem w ciązy i jest wszystko ok.Trzy dni przed drugim badaniem poszłam z córka do sklepu dziecięcego chciałam zobaczyć wózki ,córka weszła do sklepu i pierwsze co powiedziałą ten bedzie odpowiedni a był to wózek bliźniaczy a ja na to córciu taki nie bedzie nam potrzebny aona kłóci się ze mna ze bedzie taki potrzebny ,nic więcej juz nie mówiłam niech jej będzie.Poszłam na wizytę leże na leżance lekarz robi mi USG i nic nie mówi tylko zdjęcia wyskakują jedna za drugim ja nic nie mówię i mówi proszę się wytrzeć i siąść .Siedzę przy biurku i czekam z niecięrpliwością już same najgorsze myśli w głowie że coś nie tak i nagle lekarz mówi po pierwsze sa to bliżniaki w oczach łzy i radość i nie do wierzenie po drugie są zdrowe i to najważniejsze .Wychodząc z gabinetu ze łazmi radości i uśmiechu na twarzy dzwonię do męża i mówię że muszę Ci cos powiedzieć a mąż na to bliźniaki a ja skąd wiedziałeś a on odpowiada no przecież córcia mówiła .Dzieci mają intuicję także wiem jak się czujesz ale wiedz że wszystko bedzie dobrze dasz radę ja też wszystko przeżywałąm karmienie ,pieluchy itd.Trzymam kciuki jak zobaczysz na żywo to radoś jest nie do opisania nawet jak byś miała juz piątkę dzieci za nim się urodzą .Buziaki :-)

    OdpowiedzUsuń
  36. Dokładnie takie same obawy miałam ponad 2 lata temu kiedy dowiedziałam się ze rozwijają się we mnie 2 kruszynki... Pretensji było mnóstwo do losu, dlaczego ja przeciez byłam grzeczna, Bóg mnie pokarał...ciąża mnoga jest ciężka, to pikuś w porównaniu z noszeniem jednego dziecka... mnie kopał mój wewnętrzny prąd hehehe, ogolnie myslałam ze zejde z tego swiata.... Moja parka urodziła się w 38 tc 5d , uznane jako donoszone, ale juz od 35 tc błagałam na kolanach mojego gin żeby wyciągnął je juz ze mnie... Kochana życzę ci duuuuuzo cierpliwosci, samozaparcia, DASZ RADĘ!! :) Bóg wiedział co robi... ja ciagle powtarzam ze dlaczego ja przeciez nie mam cierpliwosci? No właśnie ją mam bo jeszcze ich nie ukatrupiłam :P

    OdpowiedzUsuń
  37. Witam pięknie napisane poprostu sama prawda. Ja mam juz syna (6 lat) i teraz beda blizniaki. Oj jak ja przeżywałam podobnie do ciebie pełno obaw i strachu. Seria badań i wiecznie cos moja gin znajduje . Termin mam na listopada. Zycze ci powodzenia i wytrwałości :-D pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, ze nie tylko ja byłam przerażona tym że będą bliźniaki :). Też miałam starszego syna - miał 7 lat jak maluchy się urodziły. Tobie i wszystkim przyszłym mamom życzę zdrowia i cierpliwości. To będzie praca i przyjemność na "cały etat" :)

      Usuń
  38. Gratuluję! Reakcja na wieść o bliżniętach chyba standardowa, też tak miałam, choć to były moje pierwsze dzieciaki i jak na razie jedyne. Mają już po 11 lat. Mi trafiła się parka, czyli "bezpieczna forma ciąży bliźniaczej". Samą ciążę wspominam ok, nie było problemów, którymi mnie straszono. Mankament to oczywiście dźwigany ciężar no i powstałe rozstępy, ale to chyba ślady naszego macieżyństwa. Dzieciaki urodziłam w 39 tygodniu, przez CC, choć mało nie brakowało do porodu naturalnego. Ważyły po 3 kg, dostały po 10 pkt, więc nie każda ciąża bliźniacza musi zakończyć się przed czasem.
    Największym problemem było jednoczesne karmienie (polecam zakup poduszki do karmienia) ale i tak się udało, choć nie ukrywam, że czułam się przez bardzo długi okres czasu jak mleczarnia.
    Dużo pozytywnego myślenia, odpoczynku, mało stresu! Będzie dobrze. Trzymam kciuki.

    OdpowiedzUsuń
  39. Cudownie! Historia jak z jakiegoś opowiadania! Niesamowite:) Dacie radę i będzie cudownie. P Pomyśl, jak na starość będzie fajnie: gromada dzieci, fajnych dzieci i dużo czasu na samorealizacje:) Będzie dobrze. ps. warkocze będziesz zaplatać wnuczkom :)

    OdpowiedzUsuń