poniedziałek, 4 sierpnia 2014

w boSkiej pracowni zawrzało

I to dosłownie! Wielokrotnie Was zapewniałyśmy, że ta ciągnąca się w nieskończoność cisza nie wynika z naszego znudzenia blogiem. Wręcz przeciwnie! Przyczaiłyśmy się na chwilę, żeby we wrześniu wystartować pełną parą. Pracujemy jak mrówki, bo czasu mało, a rzeczy do ogarnięcia naprawdę mnóstwo. W ubiegłym tygodniu na przykład odwiedziły nas dwie cudowne dziewczyny, Marta i Beata. Towarzyszyły nam przez chwilę w pracy, rejestrując nasze starania.


(Literki zakupione u Manufaktury Słów)

A że w naszej pracowni miałyśmy wtedy wszystkich pięciu chłopców, było naprawdę jak w ulu.Wyobraźcie sobie tylko: 16 metrów kwadratowych, pięciu małych chłopców, my próbujące ogarnąć kryzysy (a było ich tego dnia sporo;-) i do tego jeszcze goście z aparatem i kamerą. Było naprawdę tłoczno ;D Dzieci wymyślały naprawdę ekstremalne preteksty, żeby ściągnąć na siebie uwagę, czasem nawet dawałyśmy ponieść się silniejszym emocjom, żeby ratować sytuację, ale grunt, że wszystko poszło zgodnie z planem. Dziewczyny spisały się na medal, bo same nie mają dzieci, a jednak znalazły sposób na tę naszą rozwrzeszczaną gromadkę.
 Uchylę dziś rąbek tajemnicy i pokażę kilka fotek z tego pamiętnego dnia. Na klip i pełną sesję jeszcze trochę poczekacie, ale o Beacie z pracowni fotograficznej Indygo Tree opowiedzieć muszę już.
Powiem jedno:  to prawdziwa cudotwórczyni. Nie dość, że jest cichutka, malutka i ledwo zauważalna, to jeszcze robi zapierające dech w piersiach zdjęcia.. Jako że Beata była taka dyskretna, my się nie puszyłyśmy do obiektywu (tak, czasami wychodzą z nas prawdziwe pawie). Przed sesją powiedziałyśmy jej zaledwie trzy słowa o tym, jak byśmy chciały, żeby wszystko wyglądało, a ona dosłownie dzień później podesłała nam sesję idealną. Zamurowało nas! Ja już zdjęcia ogłądałam kilkanaście razy (jeśli nie kilkadziesiąt;-) i dosłownie płakałam ze wzruszenia. Dziewczyna potafi w stu procentach złapać tak zwany moment. Dziś tylko niewielki ułamek tego, co dla Was przygotowałyśmy. Tak zwane przygotowania ;D

Boginie i boSka pracownia. Do tego boSka gromadka. Często tak właśnie pracujemy. Dzieci przy stole zajmują się swoimi sprawami, a my przy maszynie swoimi. Ja nawet czasem z Maksiem pod ręką siedzę i szyję, żeby przypadkiem na jakąś zabłąkaną szpilkę na podłodze się nie natknął. 


Kryzys numer jeden: Kuba nie chce się przebrać w białą koszulkę ,a  ja nie chcę, żeby płakał ;)  



Biała koszulka wygrała z buntem maluczkich ;D


Filip i Maks, w naszym towarzystwie mają ksywę Starszaki


Mały Maksio postanowił nawet wstać i przejść kilka kroków. Długo się zbiera do samodzielnego chodzenia, raczej z typ leniuszka. Ale progres jest, to najważniejsze ;D


Maks to momentami taki mały romantyk. Rozmyśla nad wielkimi sprawami ;D


 Nasze firmowe pieczątki zrobiły furorę wśród dzieciaków. Zabawka z przedziałem wiekowym 1-8 gwarantowana;-)





A potem można pokolorować jeszcze, żeby było ciekawiej.




Zobaczcie, jacy zajęci. Aż miło popatrzeć na te skupione miny braci B.


I te uszate pupy ;D



Fryzuryna z niemowlęcych piórek musi być, nie ma co ;D


Najmłodszy z naszej ekipy najlepiej czuje się na stole. A dla mnie to paradoksalnie najbezpieczniejsza opcja. Wspomniane szpilki wychodzą z każdej szpary w parkiecie.




  Chłopcy Patrycji zaczynają już pięknie pisać.




Feluś lekko zamyślony.




Ten zalotny wzrok ;) I Kuba wpatrzony w starszego kolegę jak w obrazek.


Filip i maszyna mamy. Kto wie, może sam złapie bakcyla?


 A jak mamy nie patrzyły towarzystwo odkryło naszą skrytkę z ciastkami. Mamy tego dużo, bo momentami pochłaniamy naprawdę ilości skandaliczne ;D


Skorzystali nawet malutcy. Ciastka łączą całe pokolenia dzieci jak nic innego ;D


Moje oko jeszcze trochę podbite i spuchnięte. Wyobraźcie sobie, jakim łukiem omijam teraz wszystkie futryny, planujące potencjalny zamach ;D Zapisałam się nawet na makijaż, żeby ukryć śliwę nad powieką.


Nowe boSkie uszytki. Premiera wkrótce ;D



Filip jaki zadowolony z nowej bluzy ;D


A radość mamy bezcenna ;D



Nasze dzieci tak już mają. Czują się wszędzie dobrze i wszędzie znajdą coś do roboty. Dużo ich, więc zawsze znajdzie się kompan do zabawy.



A to już my. Biorąc uwagę ten rozgardiasz i masę dzieciaków dokoła, naprawdę wyglądamy na całkiem skupione.




Mamy jeszcze dużo pięknych zdjęć od Indygo.Tree. Więc spodziewajcie się w najbliższym czasie naprawdę boSkich wpisów!

24 komentarze:

  1. Ale cudne zdjęcia!! Wyglądacie Bosko!! W sumie skoro jesteście Boskie to jak inaczej miało by być? ;) Oj, czekam na resztę zdjęć, bo napatrzyć się nie mogę na was, i na waszą brygadę :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obiecujemy nie zawieść w kolejnych odsłonach ;D

      Usuń
  2. Wspaniałe zdjęcia :) podziwiam za umiejętność skupienia się na pracy przy takiej gromadce :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Łaaaaaa zdjęcia niesamowite!!! Wyglądacie super <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Co tu dużo pisać... Bosko :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Czekam, czekam, czekam na więcej!!! Jezuuu Wy uzależniacie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ujęcia świetne, choć widziałabym te kadry w naturalnych kolorach, bez tego instagramowego jakby profilu kolorów :)
    Cudne chłopaczyska:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie będę oryginalna ;-) Piękne zdjęcia i pięknie wyglądacie! Pomysł z białymi koszulkami - boski :-)))

    OdpowiedzUsuń
  8. Jesteście wspaniali! <3 A zdjęcia są przepiękne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekujemy kolezance z branzy :-)

      Usuń
    2. Rozumiem, że chodzi o Męskie iskierki radości krążące wokół mnie? :)

      Usuń
  9. Piękne zdjęcia
    Musiałam Was odwiedzić, bo widziałam Wasz blog na liście Blogiń na wrześniowym spotkaniu w Gdańsku
    Więc stwierdziłam,że trzeba się trochę "poznać"

    OdpowiedzUsuń