Zapraszam na przegląd dziesięciu ciążowych upierdliwości do granic!
piątek, 16 października 2015
Stan (podwójnie) BŁOGOSŁAWIONY, czyli… GERIATRIA PARTY!
Zapraszam na przegląd dziesięciu ciążowych upierdliwości do granic!
czwartek, 8 października 2015
WYPRAWKA dla mamy i maleństwa wg Pat - KOMPLETNA LISTA!
Ostatnie tygodnie to dla mnie niesamowicie szalony czas. Projekt "DOM DLA SIEDMIORGA" doczekał się szczęśliwego finału. Mamy to!!! Opowiem Wam o szczegółach w kolejnych wpisach, natomiast na pewno się domyślacie, że wymagało to od nas totalnego zaangażowania. Nie myślałam wówczas niemalże o niczym innym, niż finalizacja tej operacji ;)
Błogosławiłam fakt, że nasza nowa kolekcja została idealnie obgadana zawczasu, wszystkie szczegóły na tyle omówione, że nic nas nie zaskoczyło w momencie jej "wypuszczenia" na świat. Nie wiem, czy dałabym radę cokolwiek innego ogarnąć.
Niemniej - niespodziewanie minął wrzesień, a razem z nim kolejne tygodnie mojej ciąży. I nie wiem, jak to możliwe, że dopiero wczoraj spojrzałam w mój kalendarz ciąży i zmartwiałam, gdy pokazał mi jasno i dobitnie: 30ty tydzień! A z wieści od bliźniakowych mam, a przede wszystkim mojego lekarza wiem, że w skończonym 36tc ciąże bliźniacze uważa się za donoszone, a poza tym, że 80% ciąż kończy się do tego terminu!
WOW! Zostało mi zatem 6-7 tygodni, bo nawet nie zakładam, że miałabym szybciej urodzić - tej opcji nie biorę w ogóle pod uwagę.
A ja, tymczasem, ZUPEŁNIE nie jestem gotowa…
czwartek, 1 października 2015
Nowa BOSKA kolekcja JESIEŃ / ZIMA 2015/16 już w sklepie!
Jest. Nadeszła! Nowa boska kolekcja na jesienno-zimowy sezon 2015/16! Wzory kochane przez Was i zupełne nowości, plus nowe, energetyczne wzory i kolory naszych autorskich dzianin… ZAPRASZAMY DO BOSKIEGO ŚWIATA!
poniedziałek, 28 września 2015
Co z tym karmieniem?
Karmisz piersią czy butelką? Matko jedyna, ile razy słyszałam to pytanie. Ile razy widziałam to zapalczywe oczekiwanie na prawidłową odpowiedź. Prawidłową, bo mam wrażenie, że każda inna niż "Karmię piersią" budzi oburzenie. A jeszcze jak taka matka karmi butelką z własnej woli, dopiero dostaje cięgi. Presja laktacyjna w naszym społeczeństwie jest ogromna. Chyba nawet same nie zdajemy sobie na co dzień sprawy, jak wielka. Sposób karmienia jest jednym z głównych obszarów zainteresowania niemal każdego.
Pytanie o to, jak karmię padało chyba nawet częściej niż pytanie o imię dziecka. Ostatnio nawet pani woźna w przedszkolu zainteresowała się, jak karmię. Miała bardzo przejętą minę i gdy usłyszała, że piersią, uwierzcie, że kamień spadł jej z serca.
-A już się bałam, że nie… To bardzo dobrze, jestem spokojna - podsumowała.

Pytanie o to, jak karmię padało chyba nawet częściej niż pytanie o imię dziecka. Ostatnio nawet pani woźna w przedszkolu zainteresowała się, jak karmię. Miała bardzo przejętą minę i gdy usłyszała, że piersią, uwierzcie, że kamień spadł jej z serca.
-A już się bałam, że nie… To bardzo dobrze, jestem spokojna - podsumowała.

wtorek, 22 września 2015
Bo jak nie my, to kto? O BPM prawd parę!
Zdradzę Wam dzisiaj tajemnicę.
BPM nie spoczęło na laurach. Nie zawieszamy działalności i nie zwalniamy tempa. Rozwijamy się. Wbrew okolicznościom, a raczej - z nimi :D
Kiedyś pisałam, że gdy pierwszy raz zamówiłyśmy całą belę, nie mogłyśmy spać z wrażenia - i z radości, i z obawy, że się nie sprzeda… tak dzisiaj, gdy mamy pełny magazyn naszych bel autorskich dzianin - jesteśmy dumne. Pijane ze szczęścia! I pełne wiary we własne możliwości!
A wróżono nam - z fusów… - że to się nie uda.
Już nigdy.
środa, 16 września 2015
Matka matce wilkiem
Kolejka do kasy w jednym z gdańskich sklepów odzieżowych. Stoimy z Polą, czekając na swoją kolej. Zamyśliłam się straszliwie, to jeden z tych nielicznych momentów, gdy Pola spała i mogłam choć trochę zebrać myśli. Kątem oka widziałam stojące z tyłu matkę z córką. Córką właściwie zupełnie wyrośniętą w porównaniu do Poli, kilkuletnią, jednak jeszcze nie potrafiącą ocenić, że matka użyje jej zaraz do swych niecnych planów. Widzę, że się zbliżają, niemalże przyklejają mi się do pleców. I słyszę:
- O zobacz jaka dzidzia! Jaka maleńka, no naprawdę, kruszynka, że ledwo widać spod kocyka. No mówię Ci, chodź, spójrz zobacz. Takiej małej jeszcze nie widziałaś!
Tryka tę swoją zdezorientowaną córkę palcem i popycha w naszą stronę.
-Niech no Pani powie, ile malutka ma? Bo naprawdę drobniutka, taka tyciulka, że aż niewiarygodne.
-Cztery tygodnie - mówię.
-Cztery tygodnie, ojojojojojoj. No naprawdę. I już ją Pani zabiera ze sobą do sklepu? No muszę Pani powiedzieć, że ogromna odwaga. Aż podziwiam.
Uśmiecham się kurtuazyjnie, przeczuwając, co zaraz nastąpi. Jedna z tych stereotypowych sytuacji, które wiele razy przechodziłam z chłopcami. Nagle ton miłej Pani się wyzłośliwił. W oczach pojawił się ten charakterystyczny błysk. Niczym wąż, który oplata swoją ofiarę, by zaraz zadusić, wysyczała:
-Ja ze swoją córką w życiu bym tak wcześnie nie wyszła. Bałam się chorób. Wie Pani, w takich skupiskach to może wszystko złapać. No i ta klimatyzacja. Nie no, odwagę takich matek naprawdę podziwiam.
Na twarzy pojawił się wyraz absolutnego triumfu.
_YYYY???@)#)%@I!O!@O
- O zobacz jaka dzidzia! Jaka maleńka, no naprawdę, kruszynka, że ledwo widać spod kocyka. No mówię Ci, chodź, spójrz zobacz. Takiej małej jeszcze nie widziałaś!
Tryka tę swoją zdezorientowaną córkę palcem i popycha w naszą stronę.
-Niech no Pani powie, ile malutka ma? Bo naprawdę drobniutka, taka tyciulka, że aż niewiarygodne.
-Cztery tygodnie - mówię.
-Cztery tygodnie, ojojojojojoj. No naprawdę. I już ją Pani zabiera ze sobą do sklepu? No muszę Pani powiedzieć, że ogromna odwaga. Aż podziwiam.
Uśmiecham się kurtuazyjnie, przeczuwając, co zaraz nastąpi. Jedna z tych stereotypowych sytuacji, które wiele razy przechodziłam z chłopcami. Nagle ton miłej Pani się wyzłośliwił. W oczach pojawił się ten charakterystyczny błysk. Niczym wąż, który oplata swoją ofiarę, by zaraz zadusić, wysyczała:
-Ja ze swoją córką w życiu bym tak wcześnie nie wyszła. Bałam się chorób. Wie Pani, w takich skupiskach to może wszystko złapać. No i ta klimatyzacja. Nie no, odwagę takich matek naprawdę podziwiam.
Na twarzy pojawił się wyraz absolutnego triumfu.
_YYYY???@)#)%@I!O!@O
poniedziałek, 14 września 2015
Misja: PODWÓJNA WYPRAWKA! vol.1 - Genialne gadżety (nie) tylko dla bliźniąt
W gorsze dni, których ostatnio - z racji jesieni bądź po prostu ciążowej chandry - mam naprawdę sporo, prawdziwą ulgę stanowi dla mnie przekopywanie się przez internet w poszukiwaniu coraz to fajniejszych nowinek z kategorii "wyprawka niemowlaka". Butelki, smoczki, pieluszki, kocyki, śpiworki, pościel, wreszcie mebelki i wózek… niekończąca się historia! Przyznaję - mam swoje sprawdzone akcesoria, o których opowiem w kolejnych wpisach z tej serii, ale dzisiaj folguję sobie i oglądam wszystko, co w temacie się mieści. Zdając sobie sprawę, że to na 99% moje ostatnie maluszki (już nigdy nie powiem nigdy ;) ), mam ochotę sprawić sobie całe morze przyjemności i wypróbować wielu nowości, które od czasu Felutka pojawiły się na rynku. A jest tego sporo! Dlatego rusza mój nowy blogowy cykl - PODWÓJNA WYPRAWKA, gdzie postaram się zachwycić Was różniastymi propozycjami dla niemowląt - nie tylko w wersji x2!
Ale dzisiaj… w ramach interesującej wycieczki do "innego świata" dla zdecydowanej większości mam - zapraszam na cykl z akcesoriami, które przydatne będą szczególnie mamom bliźniaków :-)
(fot. ETSY)
poniedziałek, 7 września 2015
Misja: Tatuś vs… wyprawka dla maleństw!
Ale już wersja tatuś na zakupach - jest wersją hard! Obrosła tyloma stereotypami, że wysłanie taty po wyprawkowe zakupy dla malucha przeciętnej mamie wydaje się być co najmniej bardzo ryzykowne. Żeby nie powiedzieć - głupie ;) W końcu wróci z dziewczęcymi rajstopkami zamiast chłopięcych, kupi za duże lub po prostu.. odstające zbyt mocno od naszych oczekiwań ;)
Dzisiaj jednak muszę powiedzieć - oj, jak bardzo się myliłam!!!
poniedziałek, 31 sierpnia 2015
6 najważniejszych rzeczy w każdej wyprawce!
Ostatnie tygodnie to festiwal blogowych wpisów dotyczących tego, co najpotrzebniejsze, najładniejsze, najmodniejsze i naj-MUST-HAVEniejsze w wyprawce przedszkolaka czy ucznia.
Nie będę konkurować, bo wierzę, że moje koleżanki zrobiły to za mnie i to zrobiły to doskonale. Mam swoje typy, jak będziecie ciekawi, pokrótce opowiem, ale.. w gruncie rzeczy to nie jest ważne. Za to jako mama, która już wielokrotnie przeżywała "pierwszowrześniową" rozłąkę i wypychanie z gniazda w bezduszne trybiki żłobkowej - przedszkolnej i szkolnej maszynerii, dzisiaj opowiem Wam, co jest naprawdę najważniejsze.
I wierzę, że każda z Was to wie. Co więcej: już to zapewniła. Chociaż może nie zdajecie sobie z tego sprawy...
I zrób sobie pyszną herbatę i nawet wyjmij ulubiony smakołyk - to nic, że już po dwudziestej. Zasłużyłaś! Oto jak dałaś radę przygotować swoje wychuchane maleństwo na te potworności, które czekają je jutro!
poniedziałek, 24 sierpnia 2015
Najpiękniej… nad morzem, czyli humbak i spółka na plaży!
Kto czyta naszego bloga na pewno zorientował się, że z nas wielkie lokalne patriotki. Wszędzie ładnie, owszem, ale najładniej w "naszych" okolicach! Kaszuby to najpiękniejsza - naszym zdaniem - kraina w Polsce i wiem, że to zrozumiecie, jeśli kiedykolwiek byliście u nas… jeziora, lasy, pola, nieregularny krajobraz i wreszcie - morze…
Jedno z "moich" ulubionych miejsc to Jastrzębia Góra. Piękna we wszystkie pory roku, jak wszystkie nadmorskie, turystyczne kurorty, jest oblegana w sezonie. Co za tym idzie - jarmark, jarmark, jarmark… uginające się od tandety stragany, sztuczne bursztyny, chińskie maskotki o potwornym nieraz wyrazie twarzy. Ma to jednak swój wakacyjny urok i nie wyobrażam sobie nie spędzić przynajmniej dwóch dni w trakcie wakacji - właśnie tam.. W końcu dla dzieci największą atrakcją są zawsze morskie kąpiele i pełne złotego piasku plaże.
Afrykańskie upały nieźle dały nam się we znaki w Borucinie, dlatego prosto stamtąd czmychnęliśmy nad morze - gdzie wielką ulgę gwarantowała nadmorska bryza. I było genialnie. Genialnie! Trzy dni totalnego relaksu, piękna pogoda, szczęśliwe dzieci i my… czego chcieć więcej…
środa, 19 sierpnia 2015
Poród bliźniąt, czyli SN czy CC?
Gdy dowiedziałam się, że będę mamą bliźniąt, jedno z pierwszych pytań mojego męża było:
- Żaba.. ale czy ot dla Ciebie bezpieczne, taka ciąża?.. I kolejny poród..?
Zbyłam go uspokajającym "No pewnie, dam radę!", ale jednak mina mi zrzedła. Fak.. o tym nie pomyślałam…
I chociaż do porodu zostało mi jeszcze trochę czasu, to nie ma co ukrywać - zaczynam się bać. Czytam, oglądam filmiki, staram się zdecydować, który z wariantów porodu może być korzystniejszy dla mnie i dzieci… I wiem już, że nic nie wiem!
(fot. Pinterest)
środa, 12 sierpnia 2015
Walka z… imionami, czyli my kid, my rules!
Jestem w 22 tygodniu ciąży. I jak zwykle - jestem w szoku, że to tak szybko zleciało! Kiedy, ja się pytam? Dopiero co dowiedziałam się, dopiero co przeżyłam szok, a tu już wielki brzuszek.
Ciągle nie mogę do końca uwierzyć, że niedługo znowu zostanę mamą, a już całkiem nie mogę sobie wyobrazić, że tym razem po raz czwarty i.. piąty! Jednocześnie! Czy to się w ogóle DA? :D
Z tym etapem ciąży wiąże się wiele rzeczy… coraz bardziej konkretne zakupy, decyzje, jaki wózek, a przede wszystkim, gdzie chcemy mieszkać. I najważniejsze - IMIONA! Kto zacz siedzi w tym moim coraz bardziej pokaźnym brzuszku?
(fot. bejsment.com)
piątek, 31 lipca 2015
Raj na ziemi
Pokażę Wam dzisiaj, dlaczego nas tak mało ostatnio… rozkoszujemy się. Świeżym powietrzem, upojną zielenią, morzem wolnego czasu i sobą nawzajem… Wakacje - i to w najpiękniejszym miejscu na ziemi. Kaszuby!
środa, 15 lipca 2015
Matka królów!
Od dwunastu tygodni wiem, że jestem w ciąży. Z bliźniętami.
Od sześciu wiem, że to są chłopcy.
Będę mieć czwartego i piątego syna!
Wydawało mi się, że jestem z tym pogodzona, mimo tego, że od dziecka - zaczytywawszy się w dziewczęcej literaturze Lucy Maud Montgomery - marzyłam o małej córeczce. Mając w pamięci to, co przeżywałam w ciąży z Felutkiem (patrz tu - klik), tym razem od początku nie pozwalałam sobie marzyć o różowym zawiniątku. I nie byłam bardzo zaskoczona, gdy w dwunastym tygodniu lekarz pokręcił głową i z podziwem orzekł - wiedząc, że jestem już mamą trzech synów:
- Matka królów!…
czwartek, 9 lipca 2015
Podróże z dziećmi vol. 2, czyli Elegancja Francja!
Podróże kształcą. Nic nie rozwija tak, jak one, nic tak nie poszerza horyzontów, nic nie jest tak bogate w rozmaite wrażenia… Dlatego - to chyba dla wszystkich oczywiste - warto podróżować z dziećmi, uczyć ich otaczającego świata... A jednak - często potencjalne problemy zniechęcają już na starcie. Podróżowanie z dziećmi może się wydawać trudne i z pozoru - nastręczające wielu nieprzyjemnych wrażeń. Dzieci szybko się nudzą, jeszcze szybciej męczą, a zainteresowanie pięknym krajobrazem czy zabytkami jest, a jakże, zerowe. Do tego wieczne "kupa, siku, głodny, piciu", a i najgorsze ze wszystkiego, doprowadzające do szału pytania: "kiedy wreszcie będziemy" i "ale ja chcę do domu!".
NIC BARDZIEJ MYLNEGO! Chcę dzisiaj obalić ten mit. Podróżowanie z dziećmi to wielka frajda. I mówię wam to ja - mama (póki co ;) ) trzech BARDZO żywiołowych chłopców! Da się ich "ujarzmić", a nawet więcej - zainteresować na tyle, by zachwyceni łapali tysiące wrażeń, nowych zapachów, smaków, widoków… by wychować małych, ciekawych wszystkiego turystów, a nawet - mądrych obywateli świata.
środa, 1 lipca 2015
Wprawki do wyprawki cz. I
Przyznam Wam szczerze, że post wyprawkowy tworzyłam chyba z miesiąc non stop, nazbierałam tyle materiału, że zrobią się z tego trzy wpisy. Przynajmniej nie zabraknie nas Wam w wakacje ;-)
Generalnie rzecz ujmując, wpadam powoli w lekką panikę, mimo że wszystko w zasadzie mam zorganizowane. Torba szpitalna stoi niemal spakowana, większość najbardziej potrzebnych rzeczy kupiona, wypadałoby więc tylko siedzieć i czekać ;-) No ale tak się nie da. Mamy wiedzą, o czym mówię ;-)
Jak tylko usiądę bezczynnie, w głowie niczym klatki filmu pojawiają mi się kolejne scenariusze porodowe. Co może pójść nie tak. Jaka wersja będzie najmniej, jaka najbardziej optymistyczna. Czy zdążę dojechać z Gdyni do Gdańska. Czy badania dalej będą w porządku. Czy nie odeślą mnie z kwitkiem. Czy i tym razem obejdzie się bez komplikacji.
Do tego w nocy dręczą mnie koszmary, a to tylko pod warunkiem, że już zasnę. Bo że od jakichś trzech tygodni spać nie mogę, to już chyba wiele razy Wam mówiłam. Ekscytacja miesza się ze strachem, ciekawością i niepewnością. Chciałabym tak bardzo już, ale jednak może jeszcze nie. Wszystko odbywa się wbrew logice ;D Kolejne nastroje zmieniają się jak w kalejdoskopie. I w zasadzie Bogu dzięki, że mam jeszcze małą dwójkę Drombo pod ręką, inaczej tak bardzo skupiłabym się na sobie, że bym zwariowała. Nie bez powodu w dwóch poprzednich ciążach jeździłam kilka razy do porodu. Tak bardzo wsłuchiwałam się w bodźce wszelakie, że mocniejszy podmuch wiatru wydawał mi się nadchodzącym skurczem porodowym. Nie wspominając o burczącym pustym żołądku w nocy.
Nie jest to najprostszy czas dla kobiety. Domyślam się, że dla jej otoczenia też nie ;-) Szczególnie w tych upałach rzecz się komplikuje. Obecnie przed zachodem słońca nie wychodzę za drzwi. W przeciwnym razie czuję się jak wielbłąd, który obładowany próbuje przemierzyć pustynię. Tylko że ja nie mam wielbłądzich zapasów wody uwalnianych w miarę wędrówki. Za to brzuch, który nie dość, że nie oddaje, to jeszcze ściąga wszystko, co cenne. Przytyłam całe 15 kilogramów. Niektórzy powiedzą, że niedużo, jednak biorąc pod uwagę fakt, że wszystko poszło w brzuch, jest co dźwigać na co dzień. Ale nie myślcie, że się nad sobą umartwiam. Jestem jak najdalsza od tego. To zwyczajne nieszkodliwe marudzenie. Jestem szczęśliwa, że to już trzecia ciąża bez komplikacji, sytuacji prawdziwie stresowych, że malutka się dobrze rozwija, rośnie, że ciąża już w zasadzie niemal donoszona. To wszystko cieszy jak nic innego.
Generalnie rzecz ujmując, wpadam powoli w lekką panikę, mimo że wszystko w zasadzie mam zorganizowane. Torba szpitalna stoi niemal spakowana, większość najbardziej potrzebnych rzeczy kupiona, wypadałoby więc tylko siedzieć i czekać ;-) No ale tak się nie da. Mamy wiedzą, o czym mówię ;-)
Jak tylko usiądę bezczynnie, w głowie niczym klatki filmu pojawiają mi się kolejne scenariusze porodowe. Co może pójść nie tak. Jaka wersja będzie najmniej, jaka najbardziej optymistyczna. Czy zdążę dojechać z Gdyni do Gdańska. Czy badania dalej będą w porządku. Czy nie odeślą mnie z kwitkiem. Czy i tym razem obejdzie się bez komplikacji.
Do tego w nocy dręczą mnie koszmary, a to tylko pod warunkiem, że już zasnę. Bo że od jakichś trzech tygodni spać nie mogę, to już chyba wiele razy Wam mówiłam. Ekscytacja miesza się ze strachem, ciekawością i niepewnością. Chciałabym tak bardzo już, ale jednak może jeszcze nie. Wszystko odbywa się wbrew logice ;D Kolejne nastroje zmieniają się jak w kalejdoskopie. I w zasadzie Bogu dzięki, że mam jeszcze małą dwójkę Drombo pod ręką, inaczej tak bardzo skupiłabym się na sobie, że bym zwariowała. Nie bez powodu w dwóch poprzednich ciążach jeździłam kilka razy do porodu. Tak bardzo wsłuchiwałam się w bodźce wszelakie, że mocniejszy podmuch wiatru wydawał mi się nadchodzącym skurczem porodowym. Nie wspominając o burczącym pustym żołądku w nocy.
Nie jest to najprostszy czas dla kobiety. Domyślam się, że dla jej otoczenia też nie ;-) Szczególnie w tych upałach rzecz się komplikuje. Obecnie przed zachodem słońca nie wychodzę za drzwi. W przeciwnym razie czuję się jak wielbłąd, który obładowany próbuje przemierzyć pustynię. Tylko że ja nie mam wielbłądzich zapasów wody uwalnianych w miarę wędrówki. Za to brzuch, który nie dość, że nie oddaje, to jeszcze ściąga wszystko, co cenne. Przytyłam całe 15 kilogramów. Niektórzy powiedzą, że niedużo, jednak biorąc pod uwagę fakt, że wszystko poszło w brzuch, jest co dźwigać na co dzień. Ale nie myślcie, że się nad sobą umartwiam. Jestem jak najdalsza od tego. To zwyczajne nieszkodliwe marudzenie. Jestem szczęśliwa, że to już trzecia ciąża bez komplikacji, sytuacji prawdziwie stresowych, że malutka się dobrze rozwija, rośnie, że ciąża już w zasadzie niemal donoszona. To wszystko cieszy jak nic innego.
poniedziałek, 22 czerwca 2015
Podróże z dziećmi vol. 1: Bracia Be w Disneylandzie
Jeśli ktoś czytał mój zeszłoroczny wpis dotyczący wyprawy do Disneylandu w Orlando (tutaj) nie mógł być zdziwiony, że marzyliśmy z D. o tym, by móc zabrać tam nasze dzieci. Niekoniecznie do Stanów, ale choćby do Paryża. W końcu - wystarczy jeden krótki lot samolotem…
Wizja parku stawała się coraz bardziej kusząca, im bardziej Felek stawał się samodzielny, aż któregoś dnia stwierdziłam: teraz albo nigdy! Pod wpływem impulsu zaczęłam szukać biletów do Paryża dla całej naszej piątki. Kilka kliknięć wystarczyło, by znaleźć wyjątkową promocję w Wizzair… jedyny wolny - w tak niskich cenach - termin wypadał idealnie w moje urodziny! Czy to nie idealne zrządzenie losu? Nie wahałam się ani chwili dłużej i po kilku minutach już wiedziałam: JEDZIEMY!!!
czwartek, 18 czerwca 2015
Podwójna niespodzianka, czyli ratunku… to bliźniaki!
Do niedawna myślałam, że moje życie jest już nieźle ustabilizowane. Trzej odchowani chłopcy, satysfakcjonująca praca, kochany mąż i własne mieszkanie - dość małe, ale jeszcze się tu mieściliśmy. Nawet remont w dziecięcym pokoju zrobiłam, myśląc, że dzięki temu łatwiej będzie nam tu mieszkać przez następne dwa - trzy lata, zanim zaczniemy budować swój Wymarzony Dom. A tu nagle… zaskoczyła nas wieść zupełnie niesamowita!
Zdecydowanie wiem już, że nie da się w życiu niczego zaplanować… jak to się mówi - nie znasz dnia ani godziny. Ale kto przy zdrowych zmysłach uznałby, że po trójce chłopców należy mi się jeszcze PODWÓJNA WYGRANA?!
Cóż… na pewno nie ja…
piątek, 12 czerwca 2015
Chłopięcy świat… Boyhood Bedroom vol.3
Wiem, że wypatrujecie paryskiego wpisu i opisu wrażeń z Disneylandu, skąd ostatnio wróciliśmy, ale na to będziecie musieli jeszcze trochę poczekać ;) Mam tak wiele zdjęć, że ich obrobienie zajmie mi co najmniej kilka dni, a wrażeń do opisania jeszcze więcej. Natomiast dzisiaj chciałabym Was zaprosić raz jeszcze do królestwa moich chłopców, bo ostatnio bardziej skupiłam się na wystroju wnętrz niż samych lokatorach tej nowej, boskiej przestrzeni :) A muszę przyznać, że są oni bardzo zadowolonymi odbiorcami i jestem wręcz zachwycona, jak genialnie ta przestrzeń umożliwiła im swobodną zabawę, a co za tym idzie, i rozwój - szczególnie więzi braterskiej ;)
środa, 10 czerwca 2015
KONKURS NA BOSKĄ STYLÓWECZKĘ! WYNIKI
Wielkimi krokami zbliża się oszałamiająca i okrągła liczba DZIESIĘCIU TYSIĘCY boskich fanów na FB… Dlatego BPM już przebiera nóżkami ;) Niby nic takiego, a jednak strasznie to miłe, że jest Was tylu, coraz więcej, mimo tego, że czasem dajemy ciała i żyjemy własnym - acz boskim ;) - życiem… na blogu nas ostatnio mało, ale już niedługo powiemy, czemu. Powodów jest kilka :) Ale o tym kiedy indziej ;)
Dzisiaj chciałybyśmy podziękować Wam za każdy dzień i za każdy zakup <3 Wiele tych paczuszek już było i za każdym razem bardzo się cieszymy, że komuś sprawi przyjemność boski produkt.. Naprawdę to doceniamy! I dlatego wymyśliłyśmy: chcemy Was zaprosić do konkursu! Zabawy! Dla wszystkich naszych fanów i wszystkich naszych klientów, dzięki którym serce roście każdego dnia, po każdym miłym słowie od Was do nas… :)
Wiemy, że już wielu z Was ma w swojej szafie coś boskiego. Apaszkę, czapeczkę, ubranko, kocyk, bambama… Cokolwiek! Prosimy Was dzisiaj, byście w dniach od 10 do 24 czerwca nadesłali nam zdjęcie swoje lub swojego dziecka z boskim ciuszkiem lub dodatkiem. Słowem -
OGŁASZAMY KONKURS NA BOSKĄ STYLÓWECZKĘ!
Subskrybuj:
Posty (Atom)













