Pokazywanie postów oznaczonych etykietą handmade. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą handmade. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 2 grudnia 2014

Boskie warsztaty w nowej pracowni!



     Gdy za oknem szaro i coraz trudniej znaleźć ciekawą rozrywkę poza domem, warto poszukać czegoś, co sprawi nam ogromną frajdę - bez konieczności wychodzenia z domu.
Mamy dla Was świetną propozycję: NAUCZCIE SIĘ SZYĆ! To najlepszy sposób na nudę i jesienną chandrę :D

czwartek, 27 czerwca 2013

Nie lenimy się...



     Jeśli ktoś sobie myślał, że Boginie czekają już tylko na poród (Marta), albo na dłuuuugi wyjazd na wakacje (Patrycja), to się GRUBO myli. Ciągle szyjemy, ale nie wszystko wrzucamy tutaj. Może to błąd, bo myślicie, że tylko sobie nabijamy lajki na fejsie ostatnio, konkursując zawzięcie (do czego Was zapraszamy! Linki do konkursów tu i tu. Otóż nie :)) Blog kochamy miłością totalną i bezwzględną, dlatego od dzisiaj każdym uszytkiem, nawet, jeśli to nie będzie nic zupełnie nowego, będziemy się dzielić z Wami. Bo szyjemy ciągle, aż nam się maszyny psują, palce do maszyn przyszywają, nerwy puszczają i kocyki z tych nerwów po ścianach latają. A tak, bo nie zawsze się bosko wszystko szyje, nieraz prucia jest więcej niż szycia. Ale na szczęści efekt końcowy musi zawsze być dobry, więc nie próżnujemy i dla Was zaszywamy się na śmierć :D

Oto moje wczorajsze uszytki. Pierwszy - kocyk dla małej Bianki. Kocyk niestandardowy, duży, 100x135cm, oraz duża poducha - 40x60cm. Do tego poszedł tyż gratisik, a co, do dużego zamówienia, i bo starczyło materiału :)) Dla małej Bianki, klientki kręcącej noskiem na standardowe wymiary - proszę, takie oto uszytki, wedle zamówienia:

Spersonalizowana podusia - tkanina Busy Bee Michael Miller :) Zakupiona, oczywiście, w naszym Craftoholic Shop. Aplikacje z mięciutkiego minky, nic nie podrażni buźki w trakcie przytulania :)





Minky Cuddle Dimple Turquoise, znalezione u Mamigo.pl






I gratisik :D


Tak opakowany komplet jest idealny na prezent :)


A tu drugi komplet. O nim już była mowa nieraz, bo komplet "Różowy miś na piku" (albo "Niebieski miś na piku"), czyli dreskocyk, dość popularnym prezentem na narodziny i chrzest jest i basta. Dzisiaj w odsłonie dla małej Lenki :) Personalizacja na podusi.



A to wszystkie moje uszytki wczorajsze i dzisiejsze, przygotowane do wysyłki, która już jest w drodze :) Tajemniczy beżowo-fioletowy komplet tajemnicą zostanie, aż nie trafi do właścicielki, która za Wielką wodą mieszka. To prezent - niespodzianka i obiecałam, że pokażę Wam, jak dojdzie na miejsce :D


Także widzicie, nie próżnujemy :D Teraz w planie mam trzy kolejne "dorosłe" minkowe poduchy i też się Wam pochwalę, może jutro. A już zaraz po nich trzy duże, chłopięce kołdry na minky - dla moich trzech Budrysów. Wreszcie im mama coś uszyje porządnego :D

Dobrej nocy!!! Nie traćcie wiary w nas :)

~PaT

wtorek, 18 czerwca 2013

NoWe SpOdEnKi Felka i Maksia - na wycieczce w parku



     OK. Zaczynając moją szyciową przygodę właśnie o tym marzyłam. Żeby szyć UBRANIA. Uwielbiam poduszki, kocyki, szaliczki, wszelkie akcesoria, ale ubrania - to wyższy level :D Nie wiem, a raczej wiem na pewno, że nie osiągnęłam jeszcze w krawiectwie należytych umiejętności, za to od chęci!? Aż cała się trzęsę :D I o ile na kursie robiłam wszystko pod czujnym okiem prowadzącej, o tyle zdana na siebie... popełniam masę błędów. Ale w końcu, który cel nie wymaga poświęceń i ćwiczenia się w doskonałości..?
Dobra, nie będę więcej farmazonić, ale.. dzisiaj spełniłam kolejne swoje szyciowe marzenie. Uszyłam, po prostu, spodnie moim chłopcom. Takie, jakie podglądałam w różnych fajnych concept-store'ach, w świetnych stylizacjach.. I oto są. Jestem z nich dumna, ofc, na maxa (musicie się przyzwyczaić, że lubię się czasem sama pochwalić :D Taka już jestem i nic na to nie poradzę ;)) ). O ile ze spodni Felka jestem super-hiper zadowolona (może na lekki minus zasługuje fakt, że wyszły za długie ciut, więc je skróciłam i są teraz za krótkie, ale doszyję im niebieski ściągacz od spodu :D), o tyle Maksiowe.. wyszły za małe po prostu, na koniec bidny je podarł i cóż, jutro dla Felka je przerobię ;) Ale jest światełko w tunelu, next time - zrobię większe.
Najśmieszniejsze jest, że gdy tylko D. przywiózł Felka do domu, od razu wciągnęłam mu na pupencję te gaciorki nowe. Nie myśląc zupełnie o tym, że jest on w trakcie odpieluchowywania, tzn pięknie sika już na nakładkę i nie ma mowy o sikaniu w pampersa. Za to w gatki, a i owszem, czasem się zdarza... na szczęście kochany na tyle jest świadom już, że popuścił ciut tylko, wystarczyło lekko spłukać, a że słońce świeciło i upał jak się patrzy, wyschły w trymiga :D (inaczej by musiał w zasikanych biegać po tym parku, bo ja MUSIAŁAM zrobić im DZIŚ sesję. Na już, natychmiast i koniec. Wiecie, jak to jest :D)

To koniec gadek ;) Moi chłopcy i bardzo mało nas, rodziców, bo dziś, akuratnie, nie nadawaliśmy się do pokazywania :))))

Na wieszaku:




Na modelu :D


Maksio rzuca kamyki do strumyka :) 


Dumny model, choć w sumie to "te spodnie są trochę niewygodne, mamuś". Na szczęście tylko za obcisłe :PPP


Jakby ktoś się zastanawiał, po kiego grzyba uczyć dziecko jeździć na rowerze biegowym, można mu powiedzieć, że po to, by na rowerze z pedałami móc jeździć bez pedałów :D Maks startuje, rozpędza się i potrafi jechać dłuuuuugo, aż do zatrzymania się roweru - tak. Równowaga absolutna. A wcześniej ponad 3 lata spędził na biegówce i ciężko się było mu z nią rozstać :)


A Felek zazdrości braciom na maxa :P Na szczęście ma tanią siłę roboczo-pchającą ;)


"Czaczkę mam! Czaczkę mam!" czyli a la Lilou mojego synusia modnego ;)




Spokojnie, obserwując jego zachwyt nad rowerem, zamówiłam już uchwyt obniżający siodełko biegówki dla Felutka ;) Sam rowerek dostanie w spadku po braciach, a co.



Najstarszy, z reguły, odmawia pozowania. I przebierania się też..


Czasem mam mega szczęście zrobić fajne zdjęcie za pierwszym podejściem...


D. mój :)


I brzydka dziś mama:


Najważniejsze jednak, że Felek spodniami zachwycony i chociaż na niego pasują idealnie :)



 Za ten uśmiech bym go zjadła :D


A tu pora ćwiczeń :)






I pora piachu :))





Kocham takie 'słoneczne' foty.. mimo, że prześwietlone, to mają dla mnie mega urok :)


I najpiękniejsze zdjęcie z wycieczki ;) 


~PaT

wtorek, 30 kwietnia 2013

DIY - dekoracja dziecinnego pokoju - girlanda z proporczyków


     Poznajecie te girlandy? Były u nas w poście urodzinowym - http://boginieprzymaszynie.blogspot.com/2013/04/felkowo-urodzinkowo-girlanda-z.html, a dzisiaj w nowej roli - jako latawiec :)


    Kolorowe proporczyki to bardzo popularny ostatnio trend wnętrzarski. Świetnie wyglądają, powiewając na balkonie i dodając mu tym samym letniego charakteru, ale według mnie najfajniej prezentują się jako ozdoba dziecięcego pokoju.
Generalnie można taką girlandę zrobić na wiele sposobów: uszyć (co wymaga pewnych umiejętności krawieckich), można powycinać trójkątne proporczyki z kartonu lub sztywnego papieru, podziurkować je dziurkaczem i nawlec na taśmę (co prawda jest szansa, że będą się na tej taśmie przesuwać, a pod wpływem temperatury - wyginać). Ja zdecydowałam się na sposób dla mnie najfajniejszy i naprawdę bardzo, bardzo prosty! Dosłownie w kilku krokach pokażę Wam, jak w krótkim czasie ożywić pokoik dziecięcy :)

Do przygotowania proporczyków potrzeba:


- kawałka papieru i ołówka
- kilkunastu ścinek kolorowych tkanin bawełnianych lub lnianych - muszą być dość sztywne
- grubej flizeliny (włókniteksu) - do kupienia w każdym sklepie z tekstyliami, bądź w pasmanterii za ok 4zł/m
- mulina
- igła z dużym oczkiem- nożyczki
- żelazko
- taśma klejąca (do przyczepienia gotowej girlandy do ściany czy na meble).

1. Każdy kawałek tkaniny, który mamy zamiar użyć do zrobienia girlandy, należy podkleić dokładnie sztywną flizeliną. Układamy dopasowany kawałek flizeliny klejoną stroną do tkaniny, ta strona jest szorstka, błyszcząca. UWAGA! To bardzo ważny szczegół, bo jak się flizelina przyklei do żelazka, to trzeba będzie ostro szorować ;)


3. Zaprasowujemy żelazkiem na najwyższej temperaturze, z parą:


4. Rysowujemy trójkąt na kartce i wycinamy go - w dowolnym wymiarze, girlanda może być mniej lub bardziej drobna :)


5. Odrysowujemy ten trójkąt na tkaninach:



6.  Wycinamy je. Analogicznie postępujemy z każdym kolorem. Wycięte i dobrze podklejone kawałki nie będą się wyginać i strzępić na brzegach :) 


7. Teraz wystarczy już tylko nawlec powycinane trójkąty na grubą nić, najlepiej mulinę. Musimy nawlec każdy trójkąt w dwóch rogach, blisko brzegów, żeby się nie wyginały pod wpływem temperatury czy wiatru, jak na obrazku:


 8. GIRLANDA GOTOWA! Teraz wystarczy zrobić z niej dobry użytek :) Można ją zawiesić na karniszu, na balkonie, na ścianie, na meblach, udekorować nimi lampę.. dosłownie wszędzie tam, gdzie zaproponuje wasza wyobraźnia. Poza tym - w analogiczny sposób możecie przygotować każdą inną girlandę, np z imieniem dziecka, z napisem "HAPPY BIRTHDAY" czy jakimkolwiek innym :)))


Ja udekorowałam nią uprzednio oklejone naklejkami (ech) przez dzieci łóżko piętrowe i ścianę, na której już dawno namalowałam chmury :)) Zobaczcie, jaki fajny, kolorowy efekt - a pracy i umiejętności nie potrzeba do niego praktycznie wcale!!!





~PaT