Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ręczne robótki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ręczne robótki. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 8 kwietnia 2013

Podręczny, personalizowany organizer na łóżko i malucha, i starszaka


     Dostałam niedawno zamówienie na takie właśnie małe coś, gdzie każde dziecko, nie tylko maluch, będzie mogło włożyć coś absolutnie niezbędnego do posiadania przy zasypianiu. Dla malucha zwykle to butelka, smoczek, maskotka, dla starszaków książeczka, ulubione figurki, klocki, przemycone skarby ze spacerów typu kapsel czy kamyk itp. Znam ten temat doskonale, w łóżku moich dzieci takich skarbów jest masa.. pod poduszką, pod materacem, dosłownie wszędzie ;) Przy każdej zmianie pościeli znajduję te skarby i z rozrzewnieniem robię tam porządek. Kiedy ja byłam mała i chowałam swoje skarby przed siostrą czy rodzicami..?
Postanowiłam się zmierzyć z tematem i oto pierwszy z zamówionych organizerów, w wersji dla chłopca o imieniu Filip :)))





Tak to wygląda na łóżeczku Felka, ale docelowo będzie na łóżku ze szczebelkami i łatwiej będzie to umocować :)



Pierwszy raz sama robiłam aplikacje (tzn wcześniej literki robiłam, ale to mniej zachodu ;) ), jak na pierwszy raz, jestem bardzo zadowolona z efektu!



Poza tym, dobiegł końca nasz konkurs :)) Jutro wieczorkiem ogłosimy wyniki na blogu :)

Miłego dnia!

~PaT

sobota, 6 kwietnia 2013

Misie, czyli jak się odrodziła po latach moja pasja szyciowa :)



     Wspominałam już nieraz o tym, że szyć zaczęłam już na początku liceum, czyli, o rany, ponad 15 lat temu. Szyłam sobie sama co jakiś czas ubrania i dodatki mniej więcej do drugiego roku studiów. Jednak gdy zamieszkałam z moim (wówczas jeszcze "przyszłym" :) ) mężem "na swoim", to jakoś pasja do szycia uleciała ze mnie totalnie. Potem pojawiły się dzieci i każdej mamie dobrze znany TOTALNY BRAK CZASU. I, wstyd się przyznać - chęci też.. bo każdą wolną chwilę wolałam przeznaczyć albo na sen, albo na szybkie zakupy dla siebie, albo na wyjście do kina czy ze znajomymi.
     Aż tu nagle, po dobrych 6 latach totalnego braku szycia na znanym serwisie zakupów grupowych pojawiła się oferta warsztatowa w Akademii KAPPA DESIGN w Gdyni. Można było wybrać warsztaty patchworku, projektowania wnętrz, stylizacji oraz... szycia misiów. Coś mnie tknęło. Byłam w tym momencie już umęczona ciągłym myśleniem o dzieciach i o domu, bardzo, ale to BARDZO potrzebowałam odskoczni. Czegoś, co mnie, mówiąc kolokwialnie, "zresetuje", pozwoli na chwilę zapomnieć o obowiązkac typowej bogini domowego ogniska... Kliknęłam, kupiłam, zapisałam się na warsztaty misiowe. I przepadłam... Uszyłam mojego pierwszego, najkochańszego, najcudniejszego misia, a moje dzieci, gdy go zobaczyły, piszczały z radości. Urosły mi skrzydła i szybko doszyłam więcej, dla synków, dla mamy, dla taty, dla chrześniaczka tyciego...
     Od tamtej chwili, czyli mniej więcej kwietnia 2012 nie mogę przestać myśleć o szyciu, tworzeniu, wymyślaniu, komponowaniu nowych wzorów i materiałów! Zaczęło się od misiów, a widzicie, gdzie jestem. Coraz śmielej wykonuję różne zlecenia, głównie dotyczące kocyków, podusi, szaliczków i innych dziecięcych akcesoriów, dość nieśmiało podchodzę do szycia ubrań, ale wiem, że będę się w tym jeszcze mocno upewniać. Powoli staje się to moim sposobem na życie, może jeszcze nie teraz, nie zaraz, ale niedługo.. kto wie?
I wiecie co? Jestem niesamowicie szczęśliwa... Niesamowicie. Zrobiłam coś sama dla siebie, uwierzyłam we własne możliwości, odważyłam się być kimś więcej niż mamą na pełen etat i nikomu nie muszę niczego zawdzięczać! Sama zrobiłam ten krok i sama zdecydowałam o swoim dzisiejszym szczęściu :)
Czasem jeden dobry ruch, jedna dobra decyzja może nas przenieść o tysiące lat świetlnych w przód - zaprowadzić tam, o czym nigdy byśmy nie pomyśleli, nie odważyli się myśleć. Bądźcie czujni. Nie przegapcie tego, co zszyła Wam los, choćby wyglądało to tak banalnie, jak trzygodzinne warsztaty misiowe za 59zł...

A zaczęło się od tych misiów, dla mnie tak cennych, że wręcz bezcennych :) A ten jest już ze wszystkich najcenniejszy, bo pierwszy :)


Misio ten brał nawet w konkursie - za co kocham Nowy Jork :)) Nie byłam tam, ale bardzo chciałam jechać, a można wtedy bylo wygrać właśnie wycieczkę do NY :))) Niestety, nie udało się wygrać, ale na wycieczkę - nad morze - pojechał za to Miś :) 


Pan Guzik :) - uszyłam dla mojego Felka, bo przeżywał wtedy fascynację futerkiem i guzikami :D


Dostojna Panna Miś


Na zamówienie Filipka mojego - czarny FiBear


Wiosenny Ptasio na Drzewie - dla mojej przyjaciółki


 Misio dla Bru :D tak zwany BruBear


Dla mojej Mamy.. Tatusiowego zdjęcia nie mogę znaleźć :/ Ani misia Maksia mojego, ech :/


Młodego emopotworka też zrobiłam dla kuzyna :D



Ot, takie mnie naszło wspomnienie... A teraz wracam do szycia ;) Pozdrawiam, udanego weekendu!!!

~PaT