Dobra, przyznaję bez bicia, model sukienki podpatrzyłam w ZARZE. Co poradzę, kocham ją i chciałabym mieć niemal wszystko, co wisi na jej wieszakach. Ta sukienka była jedną z takich rzeczy i stwierdziłam, że dam radę uszyć podobną sama! (Tak, od jakiegoś czasu cierpię na syndrom "mogłabym uszyć to sama, po co kupować" ;) Męczące, nie powiem). Chciałabym pokazać Wam link, ale już nie ma na stronie - czyżbym miała nosa i sukienka sprzedała się do zera przed sezonem?
EDIT - znalazłam zdjęcie robione telefonem, okropnej jakości, ale jako podgląd musi Wam wystarczyć :D
Oczywiście, w miarę szycia modyfikowałam co nieco, postanowiłam, że moja wersja będzie ciut bardziej kobieca, przy tym krótsza, że będzie miała zaszewki na dole i tak dalej.. efekt końcowy często u mnie odbiega od pierwszego projektu :D Ale, koniec końców mam wrażenie, że nawet dobrze leży i chyba rękawy lepiej mi się "zgodziły" niż na pierwowzorze :D
I jak oceniacie efekty? Udane przedsięwzięcie?
Na koniec mój niedawny nabytek - czyli ukochane Lilou na nową drogę życia :D

Pozdrawiam!
~PaT





