Ufffff, są. Praca nad nimi przez majowy weekend ciągnęła się i ciągnęła, bo co i rusz musiałam się odrywać, chować maszynę, ogarniać bajzel, który robi się przy szyciu w kilka minut. Wrr! Marzę o maleńkiej komórce, żeby się zamknąć z tymi wszystkimi pięknymi materiałami, ścinkami, szpulkami, igłami, tasiemkami... a nie mogę. Ech. I zaanektowałam całą sypialnię już i niedługo będę sama spała pod tymi swoimi kocykami :D
Ale, ale, właśnie - kocyki. Kocysie. Dla najkochańszych, wyczekanych, maleńkich ludzi, przed którymi całe życie, cały śwat.. ten kocyk musi odzwierciedlić wszystkie dobre emocje, które chcielibyśmy im podarować, niczym wróżki nad kołyską Śpiącej Królewny z bajki.
Na początek marynistyczna wariacja, czyli drugi kocyk z serii blue marine. Kocham ten klimat, a tym razem w zamówieniu wyraźnie było napisane, że ma być kocyk i podusia z personalizacją :) Na poduszkę udało się to zrobić klasycznie, duże "S" z tyłu poduchy i było super. Natomiast przy kocyku... Umęczyłam się, nie powiem, nie mogłam jakoś tej literki dobrze wpasować nigdzie. Aż mnie olśniło... do czego płynie łódeczka po wzburzonym morzu? Do latarni, oczywiście :)))
Dla wzmocnienia efektu, oprócz pokazanych wcześniej metek, zrobiłam dwukolorowe obramowanie, tzn szyłam dwoma kolorami nitek, na stronie granatowej - białą, a na stronie w paski - czerwoną :) Uważam, że diabeł tkwi w szczegółach :)
Ale nie chciałabym też, by straciły cały dziecięcy urok i delikatność, dlatego: dres dresem, ale dziecięcy miś musi być. I róż. Bo też go kocham. :D
Coś mi niestety aparat szwankuje i przekłamuje ciut kolory na żółto. Znalazłam foty, które robiłam rano pewnego dnia, zanim kocyk był gotowy w 100%, i pokażę Wam, jakie w rzeczywistości to są kolory.
I własnoręcznie robione metki też się znalazły ;)
Modnie, ale uroczo i miękko.. dodałam fastrygę, bo jednak surowy miś mi nie pasował. Jakoś wołał o fastrygę. ;)
Ja coś mówiłam o szczegółach?? :D Guziczek mnie urzekł. Wyskoczył mi sam z przybornika i zamanifestował osobiście konieczność swojej obecności na kocyku. I już.
Tu fota nieudana, ale koty mi zepsuły obiektyw i mam problem z kadrowaniem :/ Ale tak się prezentuje z "prawej" strony. :)
A tak z lewej :)
No i przyznaję, przepadłam.. Dlaczego różowe rzeczy są takie urocze?! Dlaczego, ja się pytam?
Idę bezkarnie przebrać się w różową piżamę. Co mi pozostaje. :D
~PaT













