Mimo tego, że od początku ciąży nosiłam się z myślą, że poród - z racji ciąży bliźniaczej - może tym razem nastąpić nawet o miesiąc i dwa wcześniej, nie znalazłam do niedawna w sobie mobilizacji, by przyszykować wyprawkę dla moich bąbli. Skutecznie powstrzymywał mnie od tego brak miejsca w mieszkaniu i bardzo piękna, obiecująca wizja dużych przestrzeni w nowym domu, a przede wszystkim… chroniczny brak czasu ;)
Dopiero zimny prysznic w postaci mocno przedwczesnej akcji skurczowej w 32tc, z powodu którego leżeliśmy w szpitalu, a chłopcy dostali sterydy na rozwój płuc "bo różnie to może być", zadziałał jak alarm. I tak, nie minął tydzień od momentu wyjścia ze szpitala, jak miałam już wszystko! Chcecie zobaczyć, na jakie produkty się zdecydowałam tym razem?
