środa, 17 lutego 2016

Histeria wokół szczepień, czyli jak w tym wszystkim zachować zimną krew

Opowiem Wam dziś o rzeczy, która stresuje mnie jak nic innego. O czymś, co dotyczy każdej z nas, matek. Jedne z nas podchodzą do sprawy bezrefleksyjnie, zdają się na opinię lekarza. Inne analizują i rozważają wszystkie za i przeciw. Jeszcze inne tkwią w zawieszeniu i nie wiedzą, do którego obozu przystać. I do tego ostatniego długo należałam ja sama. Jednak od ponad czterech lat regularnie czytam publikacje, analizuję różne postawy i opinie. Jestem mniej lub bardziej zatroskana. Nie zmieniam jednak swojego stanowiska: JESTEM ZWOLENNICZKĄ SZCZEPIEŃ.

źródło:huffingtonpost.com




Jako mama trójki mam już mocno wypracowaną opinię na ten temat . Uwierzcie, przeanalizowałam wszelkie możliwe zagadnienia na wskroś i przyznaję, że zgłębianie tematu powodowało, że wiedziałam coraz mniej. Czytałam coraz to bardziej specjalistyczne publikacje i czułam się coraz bardziej skołowana. Nie mówiąc już o opiniach osób, węszących spisek eliminowania ludzkości za pomocą szczepionek. Zdaję sobie sprawę, że narażam się wielu osobom. Że ruchy antyszczepionkowe są coraz silniejsze. Ale jednak ja sama postanowiłam potraktować temat zdroworozsądkowo. Zachować zimną krew i działać intuicyjnie, mając na uwadze dobro swoich dzieci.
Nie czuje się kompetentna,  by wchodzić w zaawansowane dyskusje. Zostawiam je lekarzom i osobom ze środowisk medycznych. Na korzyść szczepień przemawia moim zdaniem fakt, że wszystkie mi znane mamy lekarki, w tym pediatrzy, szczepią swoje dzieci.

My swoje dzieci postanowiliśmy zaszczepić metodą 6w1, jeśli chodzi o szczepienia obowiązkowe.  Zdecydowaliśmy się także na pneumokoki oraz rotawirusy.  Cała trójka szczepionki znosi tak sobie. Gorączkują, są marudni. Sama bardzo ciężko to przechodzę, ale powtarzam sobie w głowie jak mantrę, że podjęłam tę decyzję świadomie, kierując się dobrem dzieci.

Mam okresowo większe lub mniejsze obawy związane ze szczepionkami. Zawsze jednak trafiam na lekarzy, którzy mnie uspokajają.  Zapewniają o szeregach badań, testów i wymogów, jakie muszą przejść szczepionki, zanim poda się je dzieciom. Mają różne zdania na temat szczepień fakultatywnych, ale jednak zawsze zwycięża postawa proszczepionkowa. Moje wszystkie dzieci są jeszcze małe, uczęszczają do placówek oświatowych, mają kontakt z wieloma różnymi zarazkami. Chcę wierzyć, że zadbałam o to, żeby były bardziej bezpieczne.

Są momenty, gdy z większą intensywnością słucham opinii antyszczepionkowców, analizuję ich punkt widzenia i obawy. Jednak zawsze wracam do punktu zero: uważam, że dzieci trzeba szczepić, jeśli nie ma ku temu przeciwskazań zdrowotnych.

Uważam, że jako matka biorę odpowiedzialność za moje dziecko, ale jako obywatel, członek pewnej społeczności, jestem odpowiedzialna także za to, by podjąć wszelkie działania, które utrzymają status quo i nie pozwolą na powrót chorób, które przez lata siały śmiertelne żniwo.

Oczywiście przyznaję, że doniesienia o możliwych skutkach ubocznych, o przypadkach autyzmu, o odczynach poszczepiennych sprawiają, że jako matka czuję się rozdarta. Bo taki mały organizm jest szczególnie wrażliwy na możliwe działania niepożądane. Ale tłumaczę sobie, że podobnie zwykły paracetamol czy ibuprofen mogą wywołać reakcje alergiczne. Czytałam o całkiem poważnych. Podobnie syropy na kaszel, antybiotyki.  A jednak są sytuacje, w których podaję je dzieciom. Bo bilans zawsze jest na plus, jeśli chodzi o stosowanie.

Przyznam, że w dobie dzisiejszego dostępu do informacji, podjęcie decyzji o szczepieniach jest bardzo trudne. Opinie antyszczepionkowców są na wyciągnięcie ręki, podobnie jak proszczepionkowców. Komu ufać, komu wierzyć? Które zdania są bardziej wiarygodne, a które zupełnie wyssane z palca? Wokół szczepień narosło wiele mitów, wiele negatywnych opinii, a ja szczerze przyznam, że nie czuję się na siłach, żeby z nimi walczyć. Zaufałam pediatrze, chcę wierzyć, że jego wiedza i kompetencje pozwalają na uspokojenie sumienia.

Nie oceniam żadnej postawy. Gdy znajome mamy, pytają mnie o opinię, zawsze przedstawiam swoją, ale nie wchodzę w dyskusje. Nie miałabym odwagi w tak ważnym temacie narzucać swojego zdania. Ale chętnie poznam Wasze. Jaką macie opinię w temacie szczepień? Na co się zdecydowałyście?


44 komentarze:

  1. Mam alergie na teorie spiskowe. Wszystkie. Te o bankach, 9/11 i o szczepionkach też.

    Szczepię. Przychodzimy i zamawiamy "komplecik" (6w1 + wszystkie możliwe dodatki). Szczęściem Pączek nie ma na razie absolutnie żadnych reakcji PO. Szczepionki są dla mnie trochę jak leki, tomograf, dezynfekcja, protezy czy przeszczepy - skoro udało się je medycynie "zdobyć", należy z nich korzystać ku chwale pełnej radości z życia. Krew mnie zalewa jak słyszę, że "na rotawirusy to bez sensu szczepić, przecież jeśli dziecko zachoruje to najwyżej pojedziemy na jakąś kroplówkę do szpitala". Serio!?
    Ja sama jako dzieć nie mogłam mieć szczepień w terminie (miałam wszystkie, ale z dużym opóźnieniem) i rodzice drżeli z powodu każdej wysypki i kaszlu. Współczuję.

    Pozdrawiam zdrowy rozsądek ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdrowy rozsądek to moje drugie imię haha ;-)

      Usuń
  2. też szczepiłam i szczepić będę, pierwszą córkę 6w1 i pneumokoki, jakoś nie byliśmy bardzo zorientowani w temacie i z rotawirusów nie skorzystaliśmy, czego żałowałam przy każdej grypie żołądkowej...drugie na pewno zaszczepimy również na rota. Chyba każda matka wie jakie to straszne jak dziecko choruje, gorączka w nocy, brak apetytu, strach przed szpitalem...tylko rodzic to zrozumie. Wiadomo, że przed wszystkimi chorobami dzieci nie uchronimy, ale gdybym miała sobie teraz wyrzucać...nie dziękuję! robię wszystko żeby moje dzieci zabezpieczyć.

    OdpowiedzUsuń
  3. Witam wszystkich! Jestem stałą czytelniczką :)

    Moje dzieci zostały zaszczepione. Świadomie, bo nic mnie tak nie przeraża, jak wizja ciężkiej choroby dziecka i jego pobyt w szpitalu. Wiele chorób zostało prawie lub całkowicie wyeliminowanych właśnie dzięki szczepionkom. Zdaję sobie sprawę, że bardzo rzadko, ale jednak zdarzają się komplikacje po podaniu szczepionki. Ale czy to naprawdę powód, żeby nigdy nie szczepić? W zeszłym roku w Niemczech kilkoro ludzi zmarło z powodu odry. I jak słyszę matkę, która twierdzi, że nie będzie szczepić, bo autyzm, bo zmowa firm farmaceutycznych, to mnie krew zalewa! Mówimy o zdrowiu i życiu naszych dzieci!!!

    A co do autyzmu - ŻADNE BADANIA NIGDY NIE POTWIERDZIŁY, ŻE SZCZEPIONKA MOŻE SPOWODOWAĆ WYSTĄPIENIE AUTYZMU U DZIECKA!!!

    Mimo dość zdecydowanego wpisu na żywo nigdy nie wchodzę w dyskusje na ten temat ;D Nie ma siły ani chęci kłócić się z matkami, które mają obłęd w oczach ;P

    Kasia

    OdpowiedzUsuń
  4. Popieram Cię! Też jestem zwolennikiem szczepień.

    OdpowiedzUsuń
  5. Podobnie jak Ty, dużo na ten temat czytam i słucham i rozmawiam. Szczepiłam i szczepię całą trójkę, obowiązkowy pakiet (chociaż żałuję, że nie zaszczepiłam na rotawirusa). Dla mnie najbardziej przekonujące jest to, że moi przyjaciele i znajomi lekarze szczepią swoje dzieci i potrafią to fachowo uzasadnić. Do tego bliska mi osoba zajmuje się badaniami na temat autyzmu i jego występowanie nie ma żadnego powiązania ze szczepieniami, przynajmniej bazując na tej wiedzy, jaką obecnie posiada Europa. W dyskusje się nie wdaję, bo szkoda na nie czasu. Ani ja nie uważam za konieczne przekonywania innych ani też nie dam się innym przekonać ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja zaszczepiłam, tylko dlatego, że nie znałam faktów i naukowych źródeł na temat szkodliwości szczepień. Teraz jestem o wiele bardziej świadoma. Organizm mojego syna był dostatecznie silny i poradził sobie z taką ilością wirusów i 100-krotnie przekroczoną dawką tiomersalu ( dane oficjalne podają mniejszą dawkę i bagatelizują wpływ konserwantu na organizm dzieci). Wierzę, że w perspektywie czasu skutki uboczne będą minimalne. Moja znajoma nie miała tyle szczęścia z córeczką, ale nie będę w szczegółach opisywać żeby Cię nie stresować. Na 100% tragedia dotyczyła powikłań poszczepiennych, których nie da się udowodnić w obecnym systemie zdrowotnym. Szczepionki tak zwane "kombajny" są najgorsze. Pozostałe moim zdaniem bezzasadne... Naciąganie rodziców na niemałe pieniądze. Nie szczepiłam na nic nadobowiązkowego, a stać mnie na nie. Dużo by pisać na ten temat, do mnie trafiają argumenty przeciwników szczepień. Jestem za zmianą programu szczepień, nie ich całkowitym wycofaniu. Za zmianą dotyczącą wieku szczepionych dzieci oraz ilości szczepień. Przecież te małe istoty mają niedojrzały układ immunologiczny, więc jak mają walczyć z taką ilością wirusów? Dopiero u 12-latka układ odpornościowy osiąga pełną dojrzałość obronną. A lekarze zawsze będą zwolennikami szczepień, ich wiedza na ten temat jest dość schematyczna i nawet jeśli myślą sobie co innego i nie szczepią swoich dzieci to żaden Ci się do tego nie przyzna. Takie moje zdanie na temat szczepień. Też nikogo nie oceniam i rozumiem dylematy rodziców, ale każdy postępuje według siebie i kwestia odpowiedzialności tutaj może pomieścić też rodziców, którzy nie szczepią, bo dla nich to jest odpowiedzialność za własne dziecko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli chodzi o zmiany w programie szczepień też jestem absolutnie na TAK! Mamy jednak trochę zacofany system i zasady, dlatego ważne, żeby trzymać samemu rękę na pulsie i regularnie uaktualniać wiedzę

      Usuń
    2. Jestem "już" dokładnie tego samego zdania. Piszę "już", bo jestem również mamą trójki "Robaczków". Starszą dwójkę szczepiłam jak Bóg przykazał i lekarz, a wiec 6w1. Teraz łapię się za głowę i dziękuję, że moim dzieciom nic się nie stało. Proponuję zapoznać się z prawdziwym składem szczepionek. Nie będę się rozpisywać, bo sensu nie ma, ale pozwalamy, by niedojrzałe organizmy tych małych istot otrzymywał straszne świństwa. My otrzymywaliśmy 10 szczepionek obowiązków. Teraz dzieci otrzymują ich 30!!! Nie dyskutuję, ale i nie szczepię trzeciej pociechy. Choroby nie wyginęły w wyniku szczepień. Wszelkie statystki potwierdzają, że zachorowania przed wprowadzeniem szczepień i po, były dokładnie takie samo. Zmienia się nasz styl życia, higiena. To przede wszystkim. A reakcji poszczepiennych jest bardzo dużo, tylko u nas mało który lekarz przyjmuje to jako NOP i rejestruje. A co do autyzmu, jest szereg badań (nie ujawnionych w Europie) potwierdzających związek autyzmu ze szczepieniami. Przykład. Do 1999 roku w Chinach nie znaną w ogóle autyzmu. Po tym roku koncerny amerykańskie weszły na rynek ze szczepieniami. I bum, nagle pojawiły się przypadki autyzmu. Tak do myślenia. Lekarze nie będą przeciw szczepieniom, bo tak są kształceni. Tylko nieliczni przyznają, że szczepienia to zabójstwo. Szczepienia nie dają 100% odporności i są statystyki mówiące o tym, że zachorowalność jest taka sam w grupie szczepionych, jak i nie. Poza tym, ile z Was dorosłych, szczepi się na wszystkie choroby przypominająco? Nikt, a szczepienia są ważne 7-10 lat...

      Usuń
    3. A i jeszcze jedno. Takie szczepienia jak np. przeciwko śwince, spowodowały, że przesunęła się zachorowalność na choroby wieku dziecięcego okres nastoletni bądź co gorzej, okres starości. W ten sposób te choroby są jeszcze bardziej niebezpieczne. Nie na darmo nazywają się chorobami wieku dziecięcego, bo organizm dziecka potrafi z nimi walczyć.

      Usuń
    4. Piszesz, że choroby nie wyginęły z powodu szczepień tylko ze względu na zmianę naszego stylu życia. Zapewne przeglądałaś więc statystyki i odniesiesz się do poniższych danych i odpowiesz na pytanie.
      W latach 50-52 w USA zanotowano 120 000 przypadków Polio. Po wynalezieniu szczepionki w 1952 i przebadaniu jej przeprowadzono kampanię szczepień (1955). Po wprowadzeniu obowiązkowych szczepień w latach 60-62 zanotowano już jedynie 5 500 przypadków Polio.
      Powstaje zasadnicze pytanie: Jaka zmiana w stylu życia mieszkańców USA mogła doprowadzić do tak szybkie spadku zachorowalności w przeciągu 10 lat?!. Obecnie w Europie i USA notuje się pojedyncze przypadki tej choroby!.

      Nie zapoznałaś się z tematem szczepień. Po prostu przeglądając internet dałaś wiarę informacjom z bloga zamieszczanym przez osoby nie mające BLADEGO pojęcia o temacie.

      Usuń
    5. Przepraszam, że tak późno. Hmmm... chętnie poznam źródło tych statystyk, gdyż moje mówi o innych danych. Według "American Capsule News", z 15 Października 1955 roku, dane kształtują się zupełnie inaczej, m.in. stan Massachusetts 30.08.1955 2027 zachorowań (rok 1954 przed wprowadzeniem szczepień - 273 przypadki), Nowy Jork stosunek 764-469, Rhode Island 122-22, Wisconsin 1655-326 itp. Mało tego Dr Piterson, służba zdrowia w Idaho, zakazał szczepień już 1.07.1955, gdyż wg niego epidemia polio to wyłącznie wina szczepionki Salka i producentów. Pozostawiam już bez komentarza, w jaki sposób produkowana jest szczepionka przeciwko polio i jaką ma niechlubną historię (wirus SV-40). Proszę mi wierzyć, że internet jest dla mnie ostatnim źródłem informacji w tak ważnych kwestiach, dla mnie i moich dzieci. Najprostszy przykład: szczepienie przeciwko tężcowi. w najpopularniejszym źródle, jakim jest Wikipedia, znaleźć można opis tej choroby i szczepionki przeciwko niej. W przypadku podejrzenia zakażenia tężcem, podaje się zastrzyk przeciwtężcowy i jeżeli minęło więcej niż 8 lat od pełnego cyklu szczepiennego, należy go powtórzyć. Czy ktokolwiek z nas otrzymuje szczepienia przypominające, by zapobiegać takim sytuacjom?

      Usuń
  7. Moja opinia jest prawie identyczna, multipaki zwiększają ryzyko powikłań poszczepiennych, szczepimy kompilacja wirusów bardzo małe dzieci, firmy farmaceutyczne to nie instytucje charytatywne, z uwagi na dziecko bywam w miejscach zajmujących się wyrownywaniem szans dzieci z różnymi zespołami czy poradniach tego rodzaju proszę mi wierzyć jest bardzo dużo takich dzieci (i szczerze nie chce mi się wierzyc, że ich ilość to tylko efekt wzrostu świadomości społecznej), św bliskim otoczeniu słyszałam o przypadkach dzieci z autyzmem, które po homeopatycznych terapiach "oczyszczających" organizm robiły milowy krok w rozwoju mowy i relacji społecznych...szczepic tak ale z rozsadkiem a nie pakietami. Jednak każde dziecko jest inne i każdy rodzic z wielu względów ma prawo do odmiennego zdania, które wcale nie musi być zle

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bym jednak nie skreślała żadnego rozwiązania. Są rozne sytuacj, różne potrzeby i różne dzieci.

      Usuń
  8. Też szczepię. Nie wybaczyłabym sobie, gdyby moje dzieci zachorowały na cos, na co jest szczepionka. Ludzie sa za bardzo rozpieszczeni i nie pamiętają czasów sprzed powszechności szczepionek czy antybiotyków. Kiedy miało sie więcej dzieci niż jedno-dwoje-troje, ponieważ często któreś nie dożywało dorosłości. A chorowało się nie przez tydzień, ale i miesiąc. Nie faszeruję dzieci antybiotykami. Do szczepionek też podchodzę rozsądnie. Rotawirusy były - uratowało nas to nie raz. W pierwszym roku zycia były właśnie obowiązkowe + rota. Potem po roczku meningokoki, po drugich urodzinach pneumokoki, po trzecich pierwszy raz grypa. Jak karmiłam piersią to ja się szczepiłam na grypę 😊. N grypsko szczepię co drugi rok, żeby nie przeginać. U moich działa.
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam podobne podejście: antybiotyk to tylko ostateczna ostateczność

      Usuń
  9. Już w pierwszej ciąży biłam się z dylematem szczepić czy nie szczepić...było mi o tyle trudniej że 3 lata wcześniej zmarł mój dwumiesięczny chrześniak i mimo, ze nie zostało to potwierdzone jego rodzice wierzą, że to przez szczepienie. W związku z tym przez całą ciąże z jednej strony słyszałam nie szczep, a z drugiej szczep...i wydaje mi się, że znalazłam wyjście optymalne. Szczepię podstawowym pakietem szczepień (starsza była jeszcze na pneumokoki, młodsza już nie)Szczepię dziecko całkowicie zdrowe bez choćby cienia kataru. Unikam szczepień w okresie jesienno- zimowym kiedy to infekcje panoszą się wszędzie. Uważam,że szczepionki 5 czy 6 w 1 to wyciąganie kasy i nic dobrego, taki mały organizm i tyle wirusów wkłóte w jedno miejsce (br!) ale szczepię bo nie umiałaby żyć spokojnie wiedząc, ze moje dziecko nie jest choć częściowo chroniona przed chorobami, które kiedyś zbierały śmiertelne żniwo - tak wiem, że były inne czasy, brak higieny itd. Jednak dla mnie znalazłam "złoty środek" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej, po tak trudnym doświadczeniu trudno Ci było naprawdę podjąć decyzję ;(

      Usuń
  10. Szczepię! Oczywiście, że tak! Pomimo, wielu różnych artykułów nadal jestem na TAK! My szczepimy 5w1 ze wzgledu na krzutsiec acelularny. Przy wypisie ze szpitala (po porodzie) trafiłam na bardzo rozsądnego lekarza który wszystko mi wytłumaczył np. fakt, że liczba zgonów po rotawirusie jest tak duża, ponieważ dane te pochodzą z USA, gdzie opieka medyczna jest płatna, wobec czego rodzice ida do lekarza jak już dziecko "leci im z rąk". W Polsce chyba większość jednak szybko kieruje się do lekarza gdy dziecko ma biegunkę i wymiotuje!
    Drugie co do mnie trafiło, to, to że pneumokoki i meningokoki: można szczepić, ale jest drogie, więc jeśli kogoś stać to jak najbardziej, szczególnie zalecał jeśli dziecko ma starsze rodzeństwo w przedszkolu.
    Tak więc u nas jest: 5w1 i pneumokoki (ale po 6 mies., więc mniej dawek) + ospa wietrzna (Krakowskie dzieci mają to szczepienie bezpłatnie).

    I przy okazji dodam, że to jak dziecko znosi szczepienie jest w dużej mierze uzależnione od rodzica. Proszę nie mówcie dzieciom: zobaczysz nie będzie boleć, to tylko chwilę, Pani ukuje .... itd. - nastawiacie już je na stres.
    Mnie ilość ukłuć i w ogóle samo szczepienie nie stresuje, więc i moje dziecko płakało 5 sekund i żadnego strachu nie było. Oczywiście zachowanie dziecka po szczepieniu jest już uwarunkowane innymi czynnikami :/
    pozdrawiam wszystkich szczepiących rodziców :)
    K.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jezeli nie mieszka Pani w USA to nie powinna Pani wypisywac takich glupot.Mieszkam od lat w USA i jestem zapoznana z tematem szczoepien poniewaz mam male dziecko.Po 1 od zeszlego roku kazdy musi byc ubezpieczony w USA (obama care),a jesli rodzicow nie stac na ubezpieczenie to dziecko ma od panstwa(public aid).Nie trzeba doplacac za zadna szzcepionke nawet nieobowiazkowa.Z pewnoscia tutaj wszelaka pomoc jest udzielna natychmisatowo,czy zadzwonimy po pogotowie,pojedziemy do szpitala czy do gabinetu lekarskiego.

      Usuń
  11. U nas zwyciężył rozsądek i fakty.
    1. Autyzm. Co tak na prawdę go wywołuje? Jak dotąd nic pewnego nie stwierdzono. Z nowości czytałam o związku otyłości matki w ciąży z autyzmem. Co najwyżej możemy mówić o czynnikach katalizujących objawy, a nie wywołujących chorobę.
    2) Powikłania. Drżałam jak czytałam ulotkę. Ostatnio jednak przeczytałam, że największe ryzyko jest wtedy, gdy dziecko nie jest całkiem zdrowe podczas szczepienia. Nie oszukujmy się - niegdy nie ma pewności.
    3) Statystyki. Czy większe jest prawdopodobieństwo wystąpienia powikłań po szczepieniu, czy złapanie (w przedszkolu, sali zabaw, u znajmowych) jednej z chorób, na które je szczepię (np. ospa, rotawirus)? To chyba jasne.

    I dwie sytuacje z życia wzięte.
    1. Córka od września w przedszkolu. Bez przerwy choruje. 4-7 dni przerwy i znów. Potem choruje syn (z każdą infekcją jest co raz mniej odporny). Potem choruję ja i mąż. I tak w kółko.
    Patrząc jak niską odporność mają w tej chwili moje dzieci nie wyobrażam sobie,
    CO BY MOGŁO SIĘ STAĆ, GDYBYM ICH NIE ZASZCZEPIŁA, A Z PRZEDSZKOLA PRZYSZŁABY ODRA, OSPA, KRZTUSIEC, SZKARLATYNA ITP.
    2. Spotkałam po 2 latach znajomego. Uskarżał się, że niedawno wyszedł ze szpitala. Zaskoczyła go... GRUŹLCA!!! Tak! Nie miał o niej pojęcia! A gdybym odwiedziła go z moimi niezaszczepionymi dziećmi?

    Najbardziej wkurza mnie to, że cała masa "antyszczepionkowców" wykrzykuje tylko hasełka z nagłówków gazet, krótkich artykułów w prasie i z sieci. Ile z tych osób faktycznie zgłębia problem (medycznie, nie towarzysko)?
    A co powiedzą za lat 20, gdy z wiekiem ich odporność spadnie, a ich własne szczepionki przestaną działać (bo to normalne i wtedy chroni nas odporność zbiorowa), a choroby z lat 50-60-tych wrócą? O mutacjach wirusów nawet nie wspominam...

    Tego się boję bardziej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie podzielam Twoje zdanie

      Usuń
    2. http://szczepienie.blogspot.com/2016/08/czy-bede-szczepic-swoje-dziecko-nishka.html

      cytuje

      Informacje łączące objawy ASD ze szczepieniami to nie wymysł rodziców, to fakt, poparty różnymi badaniami, opiniami ekspertów itd. także polecana przez autorkę bloga Izabela Filc-Redlińska informuje iż "szczepionka może być czynnikiem zapalnym dla autyzmu gdy jest ten potencjał w genach". Dr Grzesiowski z Instytutu Profilaktyki Zakażeń, znany ekspert od spraw szczepień uważa, że dla dzieci z grup ryzyka "warto odroczyć szczepienie przeciw odrze." Więcej http://szczepienie.blogspot.com/p/encefalopatia-autyzm-mmr-szczepienia.html

      Warto zaznaczyć, że związek przyczynowo-skutkowy to nie to samo co jakikolwiek związek.
      Poniżej cytat z pracy naukowej z polskiego podwórka na temat obserwowania zaskakujacego związku czasowego.
      I. Dworaczyk. A. Pruszewicz, A. Obrębowski, B.Woźnica: "Powikłane szczepienia ochronne jako ukryty i prawdopodobny czynnik wystąpienia zaburzeń procesu komunikatywnego"Katedra i Klinika Foniatrii i Audiologii Akademii Medycznej im. K. Marcinkowskiego u, Poznaniu
      "Badania obejmowały 81 dzieci w wieku 1 - 15.5 r.ż. będące pod opieką Kliniki Foniatrii i Audiologii w latach 1997-2000 r. z powodu zaburzeń procesu komunikatywnego. W wywiadach zwrócono uwagę na zbieżność czasową zachorowań na infekcje górnych dróg oddechowych, zapaleń opon mózgowo-rdzeniowych, objawów przypominających zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych, drgawek gorączkowych, zawrotów głowy, zapaleń uszu z okresami szczepień obowiązkowych. Po przebyciu tego typu incydentów występujących bezpośrednio po szczepieniach ochronnych, obserwowano niepokojące objawy w postaci pojawienia się braku reakcji na dźwięki (chociaż wcześniej dziecko reagowało), cofanie się w rozwoju mowy, zespól Westa, zawroty głowy, wielomiesięczne stany podgorączkowe, wielomiesięczna bezsenność i wiele innych.
      Po dokładnej diagnostyce foniatrycznej i audiologicznej u badanych dzieci rozpoznano: u 24 obustronny głęboki niedosłuch, u 15 obustronny niedosłuch czuciowo-nerwowy średniego stopnia, u 7 niedosłuch przewodzeniowy, u 10 dyslogię, a u 22 różne rozpoznania (jednostronny głęboki niedosłuch, cechy autyzmu, porażenie mózgowe dziecięce, zaburzenia koncentracji) mogące wpływać na rozwój procesu komunikatywnego."
      http://szczepienie.blogspot.com/p/encefalopatia-autyzm-mmr-szczepienia.html

      Usuń
    3. SZKARLATYNA - nigdy nie wdrażano masowych szczepień przeciwko niej, sama się zredukowała, a antybiotyki ograniczyły śmiertelność. http://szczepienie.blogspot.com/2015/10/szkarlatyna-plonica-antybiotyk.html

      Usuń
  12. A ja zapytam, ile osób szczepiących zapoznaje się z tematem szczepień od strony medycznej? 1 na 10? Nie oskarżajmy się wzajemnie, bo potrzebne są fakty. Przez wiele lat przedstawiano wyłącznie "za", jakie szczepionki są dobre, skrzętnie ukrywając zło drzemiące w szczepionkach. Ludzie nazwani "antyszczepionkowacami" są nimi, bo w większości przypadków dotknął ich ciężki los powikłań poszczepiennych i nie mówię tu o gorączce czy chwilowym złym samopoczuciu. To są poważne i nieodwracalne powikłania, niejednokrotnie zakończone śmiercią. Nie byłoby ruchu "antyszczepionkowców", gdyby dogłębnie nie zainteresowali się niektórzy tematem szczepień. Proszę zatem o powściągliwość, bo ja nie obrażam szczepiących. A tak przy okazji: czy wie Pani, że szczepiąc swoje dziecko np. MMR, czyli żywą szczepionką, staje się ono przez kilka dni potencjalnym nosicielem tego wirusa i właśnie od tak zaszczepionego dziecka może zarazić się każdy, np. niemowle? Hmmm, zapewne nie usłyszała tego Pani od swojego lekarza... Pozdrawiam serdecznie.
    P.S. Ja też się boje skutków podawania szczepień 5w1 czy 6w1 za kilkanaście lat, bo skutków jeszcze nie znamy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pisząc "antyszczepionkowcy" używam słowa w takim samym znaczeniu, jak "proszczepionkowcy" (czyli ja) - niepejoratywnie, wskazując na stanowisko wobec zagadnienia. Nie obraziłam nikogo (w całej mojej wypowiedzi nie pada ani jedno obraźliwe słowo). Również zgłębiłam fakty dotyczące skutków ubocznych szczepień (w tym MMR i jej "żywego" składnika). W mojej wypowiedzi nie piszę o rodzinach bezpośrednio dotniętych skutkami ubocznymi szczepień, bo nie neguję, że takowe występują. Bardzo, bardzo im współczuję. Piszę o osobach, które osobiście spotkałam i nadal spotykam, które swoją postawę budują na zasłyszanych sloganach, a nie wiedzy. Często otwierają oczy ze zdumienia i sami stwierdzają, że muszą się więcej dowiedzieć. Owszem, wkurza mnie postawa osób, które powtarzają szczątki informacji i kategorycznie deklarują się przeciw szczepieniom. Tak samo wkurza mnie zagorzała krytyka postawy proszczepienna bez wiedzy merytorycznej. I jak widać wkurza nas to samo, prawda? Pozdrawiam :-)

      Usuń
  13. Temu wszystkiemu po prostu trzeba nie dać się zwariować. Ja wierzę naszej pediatrze, która ma bogate doświadczenie i spędziła sześć lat na studiach, a potem kilka zapewne na specjalizacji itp. Ja po pierwszym roku medycyny zrezygnowałam... W każdym razie jeśli ktoś chce, to znajdzie argumenty, dowody, badania na obronę swojej teorii. Te wszystkie teorie spiskowe - może i w nich jest ziarnko prawdy, ale jakoś nie wierzę, że celem firm farmaceutycznych jest wyniszczenie połowy światowej populacji. A wiele chorób, które rzekomo mają powstawać po szczepieniach po prostu kiedyś nie znano, nie opisywano. Czy raka kiedyś nie było? Był, ale ze względu na ówczesną medycynę nie był tak dokładnie opisany, rozpoznany, zbadany... Owszem, wiem, że po szczepieniach może występować NOP, ale bez szczepień może wystąpić choroba, a chciałabym mieć świadomość, że chociaż próbowałam uchronić przed nią dziecko.

    OdpowiedzUsuń
  14. Czytam zawsze, nigdy nie komentuję, ale teraz muszę. Sama szczepiłam swoje dzieci, ale tylko dlatego że gdybym tego nie zrobiła miałabym spore problemy, kary finansowe itp. Nie jestem przeciwnikiem szczepień ale uważam że obecny system jest chory. Urodziłam się w latach 80 i doskonale pamiętam że wówczas przy szczepieniach robiono tzw próby i tylko dzieci które przechodziły je pozytywnie dostawały szczepionkę, gdy ktoś miał powikłania nie dostawał szczepienia. Teraz niestety szczepienia dostaje każdy i to w tak młodym wieku, w tak krótkim odstępie czasu. Przeraża mnie to, szczerze mówiąc. Takie jest moje zdanie. Nikomu go nie narzucam, ale skoro pytasz to odpowiadam. Rozumiem obawy ludzi którzy nie szczepia, podziwiam tych którzy szczepienia odwlekają w czasie, bo ja miałam odwagę jedynie opóźnic je o rok, rozumiem tych którzy szczepią. Nie rozumiem jedynie tych rodziców którzy są przeciwnikami tego drugiego obozu. Rodzic rodzicowi wilkiem. Niestety.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Także uważam, że nad systemem należy się praca, bo jest mocno niewydolny.

      Usuń
  15. Szczepiliśmy Miszę na wszystko z wyjątkiem meningokoków (te można nadrobić w każdym czasie). Zazdroszczę zdrowego rozsądku, bo ja jestem radykalistką w temacie szczepień. Oczywiście rozumiem, że niekiedy istnieją uzasadnienia medyczne nieszczepienia (jak w przypadku wrodzonego niedoboru odporności) i z tym nie dyskutuję. Jednak nieszczepienie zdrowego dziecka uważam jednoznacznie za przejaw braku odpowiedzialności. Pozdrawiam niedzielne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również pozdrawiamy i dziękuję za opinię

      Usuń
  16. Z mężem podjęliśmy decyzję o szczepieniu synka na wszystko co możliwe. Szczepienia przechodził tak sobie, był marudny, miał stan podgoraczkowy. Zawsze miałam obawy przed szczepieniem ale pediatra zawsze mnie uspakajala. Teraz czeka nas szczepienie na meningokoki. Wiem jedno, że drugie dziecko też zaszczepie na wszystko. U mnie jednak wygrywa rozsądek.

    OdpowiedzUsuń
  17. My również szczepilismy maluszka na wszystko. I wszystkie szczepienia od samych narodzin płatne. . Nie żałuję! Nigdy z synkiem nic nie było. Nigdy po szczepieniu nie miał nawet gorączki. Zostały nam jeszcze meningokoki ale to dopiero wtedy jak pójdzie do przedszkola. Jeszcze raz powiem nie żałuję. Skoro są szczepienia to znaczy że zostały stworzone specjalnie dla dzieci żeby choć w jakimś stopniu uchronić je przed ciężkim chorowaniem. Mielismy dwa zachorowania podczas których miałam w torbie skierowanie do szpitala ale okazało się niepotrzebne .. Mały sam sobie poradził choć było bardzo źle. . Drugie dziecko jeśli będzie również będzie szczepione!

    OdpowiedzUsuń
  18. A ja się boję potencjalnych powikłań neurologicznych. Nie szczepić też się boję, dlatego szczepię, ale zawsze z duszą na ramieniu... :/

    OdpowiedzUsuń
  19. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  20. Za chwile rodzę i temat szczepień jak chyba u każdej mamy wypłynął również u mnie. Szczepić, czy nie szczepić o to jest pytanie? Czy zapoznałam się ze statystykami? Nie, każda ze stron podaje zupełnie różne dane. Czy zgłębiłam specjalistyczną wiedzę medyczną? Nie, mam od tego lekarza, którego wybrałam i któremu ufam. Owszem słucham wypowiedzi jednej i drugiej strony, ale tak samo jak autorka podchodzę do sprawy z rozsądkiem. Mnie rodzicie szczepili, moje siostry również. Mój partner to samo, tak samo jego bracia. W dzieciństwie przeżyłam tylko dwie choroby: ospa i odra. W chwili gdy dowiedziałam się o ciąży zostałam wysłana na badanie w kwestii różyczki - podobno ją przeszłam, najwyraźniej bezobjawowo. Czy to zasługa szczepień, czy może jednak mojego organizmu, nie wiem. Uważam jednak, że przed każdym szczepieniem należy zbadać dziecko na własną rękę, tak jak robiła to moja mama, czy aby na pewno jest zdrowe, bo jak wiemy często chorujemy choć jeszcze nie widać symptomów. Jeżeli mamy pediatrę, który macha na to ręką, to nie dziwie się rodzicom, którzy potem mają poważne poszczepienne problemy. W kwestii autyzmu i szczepionek, troszkę chce mi się śmiać. Autyzm nie jest chorobą nabytą, to po prostu wada neurologiczna, z nią się rodzimy, a nie nabywamy jak ospę czy świnkę. Po prostu czasem objaw choroby mamy w późniejszym etapie rozwoju. Autyzm pojawia się również u dzieci, które szczepione nie były - niestety koleżanka ma problem z córeczką w tym zakresie. Nie szczepiła, a pierwsze objawy choroby pojawiły się ok 3/4 roku życia - musiałaby się sama wypowiedzieć w temacie, a mówi naprawdę mądre rzeczy i przy okazji obstaje przy nie szczepieniu, ale też nigdy nie przekonywała mnie, że powinnam od szczepień odstąpić.
    Oczywiście temat jest do burzliwej dyskusji, jak wszędzie, gdzie w grę wchodzą uczucia. Szanuję jedną i drugą stronę. Sama zamierzam zaszczepić syna, szczepieniami obowiązkowymi w pakiecie 6w1. Zamierzam również badać go przed każdym takim szczepieniem, żeby mieć pewność, że nie wykluwa się żadne choróbsko, które mogłoby nam uprzykrzyć reakcje po szczepieniu.

    OdpowiedzUsuń
  21. A my nie szczepimy. Nasz 4-latek praktycznie w ogole nie choruje (z minizkobkiem zaczelismy jak mial 8 miesiecy). Miesiac temu zachorowal na szkarlatyne, przeszedl ja bardzo lagodnie, jedynym objawem byl bol gardla. Na szkarlatyne otrzymal pierwszy antybiotyk w zyciu.
    Nasz drugi syn ma rok. Praktycznie w ogole nie choruje, z minizlobkiem zaczelismy jak mial 7 miesiecy.
    Sytuacja kiedy mlodzi co chwile choruja jest mi nieznana, podobnie jak u wszystkich znanych mi dzieci nieszczepionych.
    Z perspektywy wiedzy ktora mam, nie rozumiem jak mozna szczepic.

    OdpowiedzUsuń
  22. MY przestalismy szczepić : opóznienie psycho-ruchowe, autyzm , alergie , rehabilitacje. Sanepid/Wojewoda zmuszają nas do szczepień - otrzymalismy kary.
    niech Wam sie nie wydaje że to wszytko dla dobra dzieci.
    Szczepionka przeciwko HPV miała byc wprowadzona obowiązkowo w 2016 - tylko zrobił się trochę dym i ostatecznie się wstrzymano. Jeśli lekarze zatwierdzający program szczepień próbują wprowadzić szczepionkę z której wycofała sie Japonia , to mamy wspaniałych fachowców......

    OdpowiedzUsuń