środa, 21 stycznia 2015

POLKA.

Pola. Polka. Poleczka. Często wyobrażałam sobie, jak zdrobniale nazywałabym swoją córkę. Czy nadałabym jej imię krótkie: Pola, czy pełne: Apolonia. Czy będzie pasowało do mojego przyszłego nazwiska. Czy nie będzie zbyt oryginalne (dziś dla ironii to chyba jedno z popularniejszych imion nadawanych dziewczynkom, ale kiedyś sytuacja wyglądała zupełnie przeciwnie).
Tak, Polę wymarzyłam sobie dawno temu. Jeszcze przed tym, jak wyszłam za mąż i przed tym, jak urodził się mój pierwszy syn. A niedługo potem drugi.  Niestety, moje marzenie było długo odsuwane w czasie i w końcu tak naprawdę zupełnie zniknęło z horyzontu. Pogodziłam się, że mam dwóch synów, którzy dają mi ogrom radości na co dzień. I że może niekoniecznie moim przeznaczeniem jest posiadanie córki. Tak po prostu. Przeszłam do porządku dziennego, zajęłam się swoimi sprawami i tylko czasami, w  zupełnie niewytłumaczalnych chwilach nachodziła mnie myśl, że ten moment kiedyś tak czy inaczej nastąpi. Nie wiem skąd, ale wiedziałam. Czułam przez skórę, że do naszej rodziny dołączy właśnie Pola.
Tak więc, gdy usłyszałam, że tym razem będzie dziewczynka, miałam wrażenie, że to trochę samospełniająca się przepowiednia ;-) Tak po prostu. Miałam świadomość, że to nasz ostatni potomek. I nie może być inaczej. No nie ;-)
Choć z drugiej strony paradoksalnie ciągle trudno mi w to uwierzyć. Boję się kolejnego USG. Mimo że lekarka ma wspaniały sprzęt i zarzekała się, że jest pewne na co najmniej 80 procent, że dziewczynka, bo obraz bardzo charakterystyczny. (tak, tak, kazałam procentowo określić trafność ;-) Mimo tych wszystkich sprzyjających fluidów zaczynam wyobrażać sobie abstrakcyjny moment, że dowiem się, że jednak chłopiec. Sytuacja wydaje  się mało prawdopodobna, szczególnie patrząc przez pryzmat pewności, z jaką lekarka wydała osąd, ale jednak wyobraźnia kobiety ciężarnej bywa więcej niż wybujała.
Na razie pławię się więc w wizualizowaniu sobie różowego pokoiku. Pudrowo różowe dodatki, najlepiej połączone z szarościami. Albo spódniczki tutu. W nosie mam, że coraz więcej jest mam, które uciekają od różowego. Ja tyle czasu czekałam na dziewczynkę, więc różowy będę miała nawet wózek. A co ;-) Wszystkie opaski, gumeczki, spineczki także mile widziane. I już nawet nie drażnią mnie tak te wszystkie reklamy Barbie i małych księżniczek. Na które, przyznaję, do tej pory miałam straszną alergię.
Co do ciąży, to skończyłam właśnie pierwszy trymestr i przyznaję, kolorowo nie jest. Samopoczucie raczej do bani. Ciągle chce mi się spać (z chłopcami, owszem, śpiąca bywałam, ale jednak z każdą kolejną ciążą zwiększa się także ilość dzieci pod opieką ;-), mdłości dosłownie mnie wykańczają. I jeszcze jedna przypadłość: zupełnie straciłam odporność. I łapię infekcję za infekcją. Nawet najmniejsze choróbska dzieci przyklejają się do mnie jak rzep. Trądzik mam jak u nastolatki (w poprzednich ciążach cera alabastrowa wręcz), wory pod oczami. Ale jednak, o dziwo, pałam ogromnie pozytywnym nastawieniem. Mam nadzieję, że teraz będzie już tylko lepiej. W zasadzie to dziś już obudziłam się o 5.30 (!!!!!). Sama, z własnej woli! I zaczęłam ogarniać wszystko naraz. Bloga, mieszkanie, zaległe sprawy. Siła z kosmosu, czy jak? ;) Wprawdzie zapał minął, gdy okazało się, że Kuba jest chory i musi zostać w domu. Ale progres jest i tego się trzymam ;-)
Wrócę jeszcze do ciszy, którą na blogu ostatnio konsekwentnie uskuteczniałam. Zaszyłam się trochę, bałam się komukolwiek wspomnieć o ciąży. Miałam w okresie okołociążowym szereg różnych zabiegów medycznych, które niezbyt sprzyjały rozwijającej się ciąży, więc z utęsknieniem czekałam przyczajona na 12. tydzień. Na wiadomość, że wszystko w porządku. Strasznie to podświadomie we mnie siedziało i przyznaję, że odetchnęłam z ulgą. Że już mogę powiedzieć, że największe ryzyko za nami.
Poza tym, kochani, wracam z ogromną przyjemnością, szczególnie po tym, co przeczytałam w komentarzach pod ostatnim postem. Miód na moje serce ;-) Trochę jednak podupadłyśmy na duchu, myśląc, że się wypaliłyśmy, że mnóstwo wspaniałych blogów dookoła i że może ciągniemy zbyt wiele srok za ogon. Blog, produkcja ubranek (tak, robi się już prawdziwa produkcja ;-), ogarnięcie spraw firmowych. I najważniejsze: dzieciaki. Które zawsze były i będą na pierwszym miejscu. A że dzieciaki, jak dzieciaki, chorują, mają swoje humory, lepsze i gorsze dni, tak właśnie zmagałyśmy się z wieloma nieprzewidzianymi sytuacjami. Czasem wręcz wpadając w marazm. Bo końca niefortunnych zdarzeń często nie było widac.
Tak więc tym bardziej miło byłyśmy zaskoczone treścią, którą nas uraczyliście. Tylu miłych słów wsparcia i sympatii, które do nas spłynęły w ogóle się nie spodziewałyśmy! Mamy więc nową energię do pisania i tworzenia tego miejsca. Planujemy przeprowadzić wielką rewolucję, wprowadzić nowe zakładki, na nowo zorganizować przestrzeń, posortować tematykę. Spiąć wszystko sensownie, tak, żeby miało ręce i nogi. I żebyście mogli łatwo się tutaj odnaleźć. I czerpać zewsząd nową inspirację, żeby było ciekawie i różnorodnie. Tak jak lubicie: kawa, ciastko i wizyta u bogiń.
Dziękujemy! Idziemy do przodu ;-)

m.


Zobaczcie, że zawsze miałyśmy świra na punkcie dziewczynek ;-) Patrycja wypożyczyła sobie na przykład córkę od rodziny, haha ;D A teraz będzie w boskim świecie jedna własna ;-))







37 komentarzy:

  1. Hahaha 😊 jednym słowem,marzenia się spełniaaaaają, tylko mocno mocno mocno w nie wierz, ściskaj dłonie co sił, oczy zamknij też😉

    OdpowiedzUsuń
  2. O tak dzieciaki dodają energii, pomysłów, i chęci.... przede wszystkim chęci, a te zamieszkałe w domkach -brzuszkach to już wyjątkowo dają "kopa" :) Wszystkiego dobrego dla " Matki Polki " i Poli :)

    OdpowiedzUsuń
  3. hmm te dolegliwości ciążowe przypominają mi moją kończącą się już ciążę z dziewczynką (a jakże!)
    Wstawanie wcześnie rano, trądzik (jest jeden krem dla kobiet w ciąży który sobie poradził z moją twarzą), mdłości (niestety nie przeszły po trzech miesiącach i trwały do końca szóstego...) i ta niepewność na każdym USG czy aby płeć się nie zmieniła (tak na wszelki wypadek)...
    Trzymam kciuki za ten czas oczekiwania no i dużo zdrowia życzę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie u mnie trwają i trwają. Mam nadzieję, ze w końcu się skończą ;-) Czyli coś jednak jest w słowach, że ciąża z dziewczynką do najłatwiejszych nie należy.

      Usuń
    2. To chyba indywidualnie od organizmu jest uzależnione. Przy mojej Wikuni wymiotowałam łącznie 3 razy. Poza tym czułam się świetnie, no czasami marzyłam aby się wyspać, ale nie było zmiłuj do szkoły na 8 musiałam dojechać,czyli pobudka o 6 była obowiązkowa.A w sobotę i niedzielę pobudkę urządzał 1, 5- roczny synek. Wyspać nie miałam się szans, I tak jest do dziś, choć synek ma 6 lat a córcia 4, 5 roku. Życzę zdrowia, dolegliwości miną jak sen złoty,a potem będzie już z górki. Ja to będę czekała już tylko na wnuki, bo ciąża w wieku 40 lat to jednak za dużo jak na mnie. jeszcze raz życzę zdrowia Tobie i zdrowej dziewczynki.

      Usuń
  4. Serdecznie gratuluję :)))
    U mnie też tym razem trafiła się córeczka, ale na szczęście to już ostatnie chwile przed przyjściem maleństwa na świat, więc dolegliwości już mi mineły.
    A co do mniejszej odporności to chyba z dziewczynkami tak jest, bo mnie co raz łapie jakaś infekcja, natomiast gdy byłam w ciąży z synkiem było znacznie lepiej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam kciuki za szczęśliwe rozwiązanie! No i nie daj się zarazkom na ostatnim etapie ;))

      Usuń
  5. Ale się rozczytam jak to było podczas ciąży :) też miałam mdłości. Ciąża to najfajniejszy czas. Oprócz końca he he.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Super fajnie, że będzie dziewczyna! Jeszcze raz gratulacje i czekam, aż się wreszcie pojawi wśród Waszych chłopaków. Teraz uważać na siebie (ale nie przesadzać - rzecz jasna!) i wić różowe gniazdo :-P

    OdpowiedzUsuń
  7. Jeszcze raz gratuluję :))))
    Wczoraj, widząc Cię na żywo, nie zauważyłam trądziku ani worów pod oczami (chyba, ze u siebie samej ;), uważam, że wyglądasz przepięknie !
    Ja też sobie wymarzyłam imię mojej córki dawno, dawno temu-już jak miałam 6 lat postanowiłam, że to będzie Bianka i konsekwentnie do tego dążyłam ;). Wzięło mi się to od filmu Disney'a "Bernard i Bianka". Tytułowa Bianka była piękna, mądra i miała dobre serduszko ;). W latach pózniejszych twierdziłam, że imię wzięłam z "Poskromienia złośnicy" Szekspira, bo zauważyłam, że nie wszystkich wzrusza wersja z filmem Disney'a ;)
    Buziaków Moc i dużo sił ! :*

    OdpowiedzUsuń
  8. gratuluję :) ja mam dwie córeczki - gdyby było chłopcami to jedna z nich byłaby Mikołajem :D
    Ja miałam być Mateuszem, mam 3 młodsze siostry i najmłodszego brata - Mateusza . Rodzicom marzył się Mateusz i się udało ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeeeej to rodzice mieli samozaparcie ;-) Chylę czoła ;-D

      Usuń
  9. Czytając ten tekst czuje jakbym czytała o sobie. Zanim okazało się, że zamiast Poli lub Apolonii (tak mieliśmy ten dylemat) urodzi się Witek byłam pewna na 10000 procent , ze będzie dziewczynka. Witka nie zamieniłabym na żadną kobietkę. Teraz jestem w 30 tc, W 22 tc dowiedziałam się , ze będzie dziewczynka. Moja radość nie ma granic ale... właśnie dziewczynka na 90 procent mimo że nie widziałam bo osoba z usg nie chciała mi pokazać a stwierdziła tylko ze sprawdziła 7 razy :/Za 3 dni jedziemy na usg i jestem kłębkiem nerwów, co jak jednak okaże się chłopiec?? Będzie tak samo kochany jak starszy brat no ale tak bardzo pragnę małej księżniczki... ech ten stres ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, znam ten stres. Im bardziej odsuwany, tym bardziej napierający ;-) Co zrobić, trzeba sobie jakoś poradzić. w końcu wiecznie w niepewności żyć nie będziemy ;-)

      Usuń
  10. Gratuluję :)) bardzo się cieszę z małej Polci ;) ja znów bardzo chwałę sobie ciążę z moją córcią, ale za to synek dał mi nieźle popalić. W ciąży z córką słyszałam komentarze typu "Za dobrze wyglądasz na dziewczynkę ", za to z synem miałam straszne mdłości i pełno problemów ciażowych. Więc u mnie się reguła nie sprawdziła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, czyli jednak nie ma reguł. Choć u mnie zupełnie typowo.

      Usuń
  11. Gratulacje! Nareszcie dziewczyna! Mam nadzieję, że natchnie Was to do produkcji większej ilości ubranek i gadżetów dla kobitek :D Cieszę się z Tobą, bo i ja czekam na dziewczynkę ( i choć to 9 msc, cały czas nie mogę w to uwierzyć, cały czas byłam pewna że będę mieć samych chłopaków). Trzymaj się cieplutko!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My też mamy taką nadzieję ;-) Trzymam kciuki za szczęśliwe rozwiązanie ;-)

      Usuń
  12. serdecznie gratuluję!!! a, że to upragniona dziewczynka, to gratuluję podwójnie :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Super! Oby tak dalej, niech tam już nic pani doktor "dodatkowego" nie dojrzy na fotkach Poli, będzie Pola, bo być musi :D
    Dałaś mi do myślenia Boginio M... U mnie też synów dwóch i czasem chciałoby jeszcze.. może za trzecim razem córa.. ale nieeeeee.. nie! mi już atrakcji wystarczy :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co prawda, to prawda. Atrakcji przy dwóch chłopcach co nie miara. Ale tak sobię myslę, że może dziewczynka trochę złagodzi obyczaje ;-)

      Usuń
    2. A jaka u Was różnica wieku? U mnie dokładnie 3 lata i 2 mies, a ja sama dobiegam już magicznego dżizusowego wieku, więc chyba sobie odpuszczę..

      A tymczasem zdrówka życzę Wam obu, i Tobie i Apolonii ;)

      Usuń
    3. Rok i pięć miesięcy między Maksiem a Kubą, a teraz między Polą a Maksiem dokładnie dwa lata ;-)

      Usuń
    4. Synka urodziłam na swoje 34 urodziny, taki spóźniony o tydzień prezent. Właściwie to był urodzinowy prezent dla mojej mamy. Córcię jak już zbliżałam się do 36 urodzin. Otrzymał ja na urodziny mój tata, Niestety rodzice wkrótce zmarli. ale przynajmniej przez jakiś czas cieszyli się ze swoich "prezentów", Więc nie jest na pewno za późno. Macierzyństwo po 30- tce jest na pewno ciekawe.

      Usuń
  14. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  15. Jak ja Cię rozumiem!! Co prawda mam jednego potomka póki co i bardzo się cieszę, że jest synem, ale... corka się marzy. Idealnie by było - starszy brat i jego mała siostra. Póki co nie mam w planach ciąży, ale marzę o tym. Gdyby nie niestabilna sytuacja mieszkaniowa i finansowa (a najbardziej ta mieszkaniowa mimo wszystko) to już bym "brała się do roboty" ;)

    Mam jakieś takie w sobie przekonanie, że łatwiej zajść w ciążę z chłopcem i nabawiłam się jakiejś fobii, że córki mieć nigdy nie będę. Nie wiem skąd to, ale jest i dziurę wierci. A więcej, niż dwójki nie palnuję. NIE PLANUJĘ. a jak życie mi te plany zweryfikuje to już inna sprawa.. ;)

    Gratuluję! Niech Ci się milo różowe cuda zdobywa!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam kciuki, żeby wszystko poszło po Twojej myśli ;-)

      Usuń
  16. Gratuluję i życzę dużo zdrowia Tobie i maleńkiej. Ja mam parkę, Pierwszy był synek więc marzyłam o córci.teraz moja Wiki ma 4, 5 r. i uwielbia kolor różowy. Stroić się też lubi, a i z makijażem po kryjomu eksperymentowała jak zamknęła się w łazience. A co do imienia? Przecież to Wasz wybór. Ja mam synka Narcyzka i na pewno, póki co jest jedyny w przedszkolu.

    OdpowiedzUsuń
  17. Pola piękne imię. Też miałam "fazę" na Polę ale mojemu mężowi niestety bardzo sie to imie nie podoba. Niech maleńka rośnie zdrowo. Mała księżniczka w boskim światku :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Po pierwsze gratuluję :) Imię super - też tak miała mieć na imię moja córka, przyszła córka - póki co jest synek :) Czytając początek wpisu miałam wrażenie jakbyś pisała o mnie, bo takie same myśli krążyły mi po głowie: imię wymyślone dużo wcześniej, później dylemat Pola czy Apolonia, a ponieważ imię zrobiło się strasznie modne to miała być Apolonia bo bardziej oryginalne, ale ostatecznie zrezygnowałam na rzecz jeszcze bardziej oryginalnego - za dużo bliskich mi osób ma córki o tym imieniu (jedna nasza wspólna :P). Cudowne jest to, że marzenie się spełniło - będzie księżniczka, będzie dla Ciebie wyjątkowa, niepowtarzalna Pola. I żeby ta moc z kosmosu Cię nie opuszczała, teraz i później jak będziesz musiała ogarnąć całą trójeczkę :) A co do przechodzenia ciąży : mówią, że dziewczynka odbiera urodę ... zatem chyba coś w tym jest. Dobrze, że nie na stałe :) Dużo zdrówka, energii i trzymam kciuki za pozytywny przebieg ciąży :) kiss :****

    OdpowiedzUsuń
  19. Gratuluję i dużo zdrówka przede wszystkim dla Was :) ja ma synka i córeczkę, a córeczka to właśnie Apolonia ;) jest bardzo pogodną małą dziewczynką i małą łobuziarą, zawsze wie czego chce. W obu ciążach początki były masakryczne ;) a płeć nie miała tu znaczenia...pozdrawiam i trzymam kciuki :)

    OdpowiedzUsuń