środa, 23 lipca 2014

Radosny powrót do rzeczywistości

Po trzytygodniowym błogim czasie spędzonym na Kaszubach wróciłam do rzeczywistości. Chyba w ogóle pierwszy raz nie mam poczucia, że zakończyło się coś pięknego i teraz będę musiała rok czekać na kolejne prawdziwe lenistwo. Długo się zastanawiałam, czemu tak bez zająknięcia weszłam z powrotem w codzienny kierat. A więc dlatego, że właśnie na Kaszubach widziałam wielką przemianę mojego starszego syna, Kuby. Jak z niesfornego berbecia stawał się chłopcem...




 I wcale nie przesadzam, mówiąc o wielkiej przemianie. Mam wrażenie, że Kuba sprzed i po wyjeździe to nie ta sama osoba! Teraz jest spokojny, wyciszony, rozumny. Można już z nim prowadzić dialog. Widzę pierwsze oznaki zasad, które mu wpajam od zawsze. Już nie histeryzuje, nie wymyśla, naprawdę wydoroślał (jeśli można tak powiedzieć o dwulatku ;-) Naprawdę przepełnia mnie duma, gdy na niego patrzę. Prawdopodobnie każda matka, widząc rozwój swojego dziecka, czuje podobnie, ale cóż, sprawy związane z moimi własnymi dziećmi wydają mi się wyjątkowe i jedyne w swoim rodzaju ;)  Kiedyś powiedzenie, że gdy chcesz sobie kogoś zjednać, pochwal jego dziecko, wydawało mi się co najmniej głupie. Teraz uważam, że to święta prawda ;)) Jestem łasa na komplementy dotyczące dzieci chyba jeszcze bardziej niż na komplementy dotyczące mnie samej ;D Chyba dlatego, że tak naprawdę dzieci to wizytówka: tego, jakie mamy zasady w domu, jaką rodzinę budujemy, jakie mamy ze sobą relacje. Grzeczne i rozumne dziecko to świadectwo wykonanej pracy. A przy dzieciach, co tu dużo mówić, trzeba się narobić. Tysiąc razy powtarzać to samo, nakłapać się niczym bocian. Kontrolować emocje, nie dawać się wodzić na pokuszenie licznym wybuchom, znaleźć balans między przestrzenią własną, a przestrzenią dla dzieci. Wyznaczyć granice tak, by być zadowolonym z własnego życia i nie mieć poczucia utraty własnego "ja", ale też mieć przekonanie, że nasze dzieci na tym nie tracą. I, co gorsza, nie usłyszeć od licznych "cioć dobra rada", że nie poświęcamy się wystarczająco dobrej sprawie. Tak więc, analizując te wszystkie części składowe i obserwując własne dziecko, mam ostatnio poczucie dobrze wykonanej roboty. 
Kuba nie tylko zaczął mówić (z każdym dniem coraz płynniej), ale widzę już, że staje się kulturalnym małym chłopcem. Proszę, dziękuję, przepraszam: wszystko jest na swoim miejscu.  Do tego bardzo szybko przyswoił sobie alfabet i zaczyna składać słowa w bajkach. Nie, nie ślęczymy nad nim godzinami, uczy się poprzez zabawę. Najczęściej przez układanie puzzli z literkami. Liczy już też do dziesięciu. Gdyby jeszcze nie był takim niejadkiem, pomyślałabym, że mam dziecko idealne ;D A tak, trochę potu trzeba jeszcze wylać ;))) 
Wzrusza mnie to moje dziecko, nie ma co. Nawet, jak pięćdziesiąty raz chce oglądać ten sam odcinek "Dory" ;)
Jednak czas, kiedy z dzieckiem można wejść w interakcję werbalną jest nie do przecenienia. Maksio to jeszcze taki osesek, zupełnie na innym etapie rozwoju. Teraz głównie spełniamy jego potrzeby, sprawiamy, żeby mu było dobrze i komfortowo. Żeby zjadł, napił się, nie miał mokrej pieluszki. Żeby położyć go spać, kiedy tego potrzebuje. A z Kubą można już bardziej kreatywnie spędzać czas. Coś wynegocjować. Absolutnie nie chcę tutaj porównywać chłopców, każdy jest na swoim własnym etapie i nie zamierzam przyspieszać ani spowalniać ich rozwoju. Chcę tylko dać wyraz radości, jaka mnie ogarnia, gdy patrzę na ten wielki progres, który się dokonał w ostatnich dniach. Tak duży, że powrót z sielskich Kaszub nie wydawał mi się straszny, bo w domu zastałam nową sytuację. Jest dobrze ;)


Kuba od pewnego czasu nie rozstaje się ze swoim rowerkiem. Nie wyjdzie bez niego z domu. A przy samochodzie zawsze skrupulatnie sprawdza, czy rower został zapakowany do bagażnika. Bawi mnie to niezmiernie.


 Tak właśnie spędzaliśmy czas. Na łonie natury. Piękne widoki, piękne przestrzenie.



I długie wieczorne spacery. Wprawdzie w planie było ich więcej, ale ostatecznie postanowiliśmy nie narzucać sobie żadnego rytmu. Jeśli daliśmy radę się przejść dobrze, jeżeli nie, też dobrze ;)


Mały eksplorator ;)



 Naprawdę niejednokrotnie dech mi zapierało. Takie widoki tylko 45 minut od domu ;)



Kubi niczym model ;D Tylko te brudne buty zdradzają, że fotka cyknięta szybko, bez przygotowania ;-)


Zdunowice: stały punkt na naszej kaszubskiej wakacyjnej mapie. Spacer od kultowej knajpy Baryły na pomost, gdzie co roku robimy sobie wszyscy zdjęcie zaliczony. W tym roku Kuba już samodzielny, na rowerku ;)



Gdzie diabeł nie może, tam Kubę pośle. Na przykład rowerem na sam środek pola ;)


Kamuflaż pierwsza klasa ;D



Człowiek prawdziwie oświecony ;D


Manio jeszcze z zazdrością patrzy na starszego brata. Za rok pewnie mu dorówna ;D


Pierwsze kąpiele w jeziorze. Frajda jak nie wiem co.


Głęboko, coraz głębiej ;D


Nie dajcie się zwieść, ręka taty trzyma choć za palec ;)



 Krowy, owce, konie, żabki. To wszystko już staje się nie lada atrakcją.



Zawadiaka ;D
 Jeśli dziwicie się, czemu umieszczam zdjęcie słupa, spieszę z wytłumaczeniem. Kuba, odkąd nauczył się alfabetu, wszędzie dopatruje się literek. Tak więc taki słup to dla niego "A". Ale jest też słup "I". A jednego razu słyszę: "Mama, mama V".  Dopiero po jakimś czasie zrozumiałam, że pokazuje na klucz lecących ptaków ;) Całkiem to odkrywcze było ;D


I znowu nieśmiertelny rowerek. Nieważne, że stroma górka. Mus to mus ;D



Ale coś z oseska ciągle zostało. Kuba jeszcze pije mleko z butelki. Jak uzależnienie ;)



Zawsze z własnym gadżetem. Wszędzie trzeba coś swojego przemycić ;D




 Kocham tę fotkę...





10 komentarzy:

  1. Połowa fotek mi się nie wyświetla :(
    Coś szybko stamtąd uciekłyście tym razem, miało być prawie 2 miesiące :) Zatęskniłyście za cywilizacją?;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic z tych rzeczy ;-) Patrycja jeszcze została, ja zapewne wrócę raz czy drugi. Ktoś musi na straży stać tu na miejscu. Poza tym mam jeszcze inne plany wakacyjne ;D

      Usuń
  2. Jak sie patrzy, jak sie czyta to się chce pakowac raz dwa i biec tam w te łąki , maki i poziomki i po klapki borucińskie:-) A Kubuś zachwyca usmiechem i minkami, no i te literki i liczenie do 10 to bardzoooooooo duuuuzo jak na dwu latka!!! Gratuluję tak mądrego synia:-)
    Pozdrawiam:-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Właśnie ja też już tęsknię za kaszubskimi klimatami. Nie pozostaje nic innego jak w weekend się spakować i przenieść choć na dwa dni ;D

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękne zdjęcia i piękny czas. I zazdroszczę miłości do rowerka. U nas niestety Puky stoi i się kurzy. Ani jedna z dziewczyn nie jest zainteresowana :-(

    OdpowiedzUsuń
  5. Cudowne zdjęcia! Aż oczu nie można oderwać! Oj zazdroszczę takie wypoczynku wśród zieleni :)

    OdpowiedzUsuń
  6. ale to wszystko pięknie napisane aż czytałam z taka radością taka ciekawością co będzie dalej napisane , cudowne dzieci :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo mądrze piszesz o przemianie swojego syna, a co za tym idzie ogólnie o dorastaniu i spełnianiu się w roli rodzica. Mogę się podpisać pod każdym słowem! :) Dodatkowo muszę Cię pochwalić, bo bardzo podoba mi się sposób w jaki ubierasz Kubę :) Ja ciągle szukam jakichś inspiracji i zawsze miło odwiedzić takiego bloga jak Twój. Ostatnio znalazłam sklep maxmia.eu i też jestem bardzo zadowolona, szczególnie, że uwielbiam kupowanie w sieci!! Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń