poniedziałek, 5 maja 2014

Boska majówka vol.1



    Tegoroczna majówka miała być naszą pierwszą wspólną majówką od lat trzech, bo odkąd mamy wszyscy małe dzieci i odkąd trzy lata temu wymarzliśmy na kość w nieogrzewanych domkach (aż płakaliśmy z zimna - tzn my z Martą beczałyśmy ;)) ) ;) to nie mogliśmy się wyjazdowo dogadać. W tym roku jednak postawiliśmy na wspólny wyjazd w gronie przyjaciół do znajomego już pensjonatu i od kilku tygodni nie mogłam się go doczekać. Pogoda w Trójmieście była wyśmienita przez trzy tygodnie, natura rozbuchała się totalnie - wszędzie zielono, słońce grzeje pełną parą i ...
Oczywiście dwa dni przed wyjazdem wszystko się odmieniło. Marty dzieci się przeziębiły, jej wyjazd stanął pod znakiem zapytania, a pogoda schrzaniła się totalnie. W nocy zapowiadali przymrozki, na morzu szalał sztorm.. najgorzej miało być w piątek i sobotę.. mimo to postanowiliśmy jechać. W końcu to niedaleko, można wrócić... Chyba wszyscy spragnieni byliśmy jakiegokolwiek wypoczynku, umęczeni pracą, która ściga nas w każdej wolnej chwili. Łaknący słońca, wolnej przestrzeni, dzieci biegających luzem dookoła, a nie po nas...
Marta przed wyjazdem napisała: "Prognozy pogody są bezlitosne... ale mamy nadzieję, że się nie sprawdzą!". No i na życzenie tej bogini tak też się stało! Było po prostu... BOSKO..!






    Od wielu lat - bo od początku liceum (a ja, mimo swojego wyglądu, zaprawdę powiadam wam: opuściłam liceum ponad 10 lat temu ;))) ) mamy tych samych, wiernych przyjaciół. Nie tylko Martę i Waca, ale tak się śmiesznie złożyło, że z dwóch klas dwujęzycznych wówczas powstała zżyta grupa ludzi, których łączy wiele wspólnych przeżyć. Wyjazdy, imprezy, rozmaite przygody... Wspólny wróg: Pani O. - dyrektorka szkoły, nauczyciel matematyki i fizyki pan T. przekleństwo klas dwujęzycznych :D Zbóje pisane - jakoś dziwnie głównie przez 90% naszej paczki ;) - pod koniec każdego semestru... i wyżebrane 3 na koniec ;) Papierosy za szkołą (ja nie paliłam :P ale dla towarzystwa się ziębiło tyłek nieraz ;) ), wagary u Rysia, albo na plaży, z obowiązkowym zakupem - winiaczem za 4zł, połową chleba i ogórkiem kiszonym... :D 
Koniec końców, mamy dzisiaj już swoje rodziny, a nadal nie wyobrażamy sobie imprezy czy wyjazdu bez NICH. Nuda by była po prostu. Dlatego co roku podejmujemy temat wspólnej majówki, a potem wspólnych wakacji, bo chyba nie umiemy bez siebie żyć już.. co tu dużo mówić - jedna wielka rodzina! Naprawdę WIELKA :D W tym roku zorganizowaliśmy na szybko wyjazd do Jastrzębiej Góry - bo jak majówka, to chyba, że nad morzem?! Mamy już niemal wszyscy dzieci, więc było nas, dorosłych, tyle samo co maluchów.. zaanektowaliśmy cały pensjonat, było bardzo głośno i bardzo, bardzo fajnie... (czego na pewno nie potwierdzą goście z dwóch pokoi, którzy z nami nie byli :D Ale chyba nawet nie odważyli się nam zwrócić uwagi.. bo to maluchy generowały ten hałas ;) A ich nie da się powstrzymać :P). 
Nie ma co się rozpisywać.. było cudownie! Były gofry - wyśmienite, najlepsze z masą krówkową, bitą śmietaną i świeżymi truskawkami! Były pyszne dorsze i pstrągi od Rybaka, a także najlepsza wata cukrowa. Były latawce na plaży, były piłki, frisbee, były babki z piasku i kłótnie o łopatkę... Było zimno i gorąco na zmianę, dzieci były grzeczne lub nie, a my i tak byliśmy po prostu najszczęśliwsi na świecie..

Feluś i bita śmietana z goferka ;)




Mały Maksio z goferkiem ;)




To morze tak wpływa na nas... wszyscy możemy się na niego gapić... godzinami... Maksio chyba najmocniej spośród dzieci poddał się jego czarowi. Bardzo często łapałam go na takim zapatrzeniu w horyzont...


...l...o...v...e...


Mój mąż wczuł się na maxa w puszczanie latawca :)))




I zaraził tym całe moje małe towarzystwo ;)



Franuś i Feluś też puszczali ;) co tam, że potem trzeba go było przez pół plaży gonić :D



Tradycyjnie jednak nic nie mogło pobić uciekania przed falą.. Całe szczęście, że brałam po dwie pary butów na głowę ;)


Bo było TAK wesoło z tymi mokrymi nogami :D




Totalnie zalane :D


Ale co tam, że zimno!


Tradycyjna fotka butów na plaży ;))


Mały i duży...








Klasyka - czyli Felek, Kuba i kłótnia o wiaderko ;)


I Martkowe chłopaki dwa :D 


Ciocia Aga :)



Wujek Michał i malutka Ewa, która przespała chyba cały wyjazd :D


 A tu P & D prosto z You can dance ;)


. . . i też zalało mu buty z tej namiętności ;)


Szaleństwo, piach był wszędzie.. w uszach, oczach, ale kto by się tym przejmował!


Zimno czy nie, woda + piasek to najlepsze zabawki!


Ukochana ciocia Kasia. Felek powiedział wczoraj taki komplement mi, że aż się zapadłam :D "Mamuś.. ty jesteś taka piękna dzisiaj, jak ciocia Kasia!" o.O. :D


I nawet wujek Kuba na motorze przyjechał i uszczęśliwił dzieciaki :D


A tu szaleństwa z mamą...




A potem sen na kocyku...


Odwiedziliśmy też latarnię w Rozewiu ;)






Mój  Maksio jest absolutnie przeeeekochany - tak pięknie zajmował się dziećmi Marty! No szok, jaki opiekuńczy.. zaprowadzał za rączkę gdzie trzeba, pokazywał jak się bawić zabawkami, tańczył z Kubusiem w kółeczko... Filip - zapomnij, a Maksio - aż mi serce pęka z dumy!



 I najlepsza :D Zgodnie:


I szaleństwa na dmuchańcach ;) czyli wyciąganie kasy co krok :D



 A tu.. jak Jastrzębia Góra, to bar Max ;) Czyli Heineken bar i najpyszniejsze drinki na świecie dla mamusi, a dla Felka świeże owoce :D ;)




A tu najsłodszy słodziak.. tylko się do niego zbliżysz, a on się już uśmiecha :) Złote dziecko!


Za to z Martą mamy znowu TYLE wspólnych zdjęć, że aż nie wiem, co z nimi robić... :PPP


Siebie musiałam wyciąć po prostu :P Tak wyszłam koszmarnie!!!


M & W




Rodzinka w komplecie :)



I Maksio znowu zapatrzony..


I moja rodzinka w komplecie :) Nie uwierzylibyście, jak mało mamy takich wspólnych fot :P


A tu mieliśmy wszyscy skoczyć.. lewitująca matka wygrywa temat, chyba na równo z miną D. ;)))


Chodź ze mną skoczyć, nooo!


I udało się go namówić, a Filip zrobił nam rewelacyjne zdjęcie ;)


A tu z Felkiem :D
Tak nas wzięło na te skaczące foty :D


 Buty mokre, tu już na bosaka latają, chociaż ziiiiiimno ;))


Po minie widać, że naprawdę zimna ta woda jeszcze :D



A jakbyście się kiedyś zastanawiali, czemu nasz blog jest taki zajebisty... to popatrzcie na to foto ;) Tak nas tu dużo i tak nam razem dobrze :D Czyli wspólna blogowa fota! Niedługo nie zmieścimy się w jednym kadrze ;)



Na koniec... najpiękniejszy zachód słońca... Po prostu cudowny widok. I chwila samotności nad urwiskiem. Można było liczyć uderzenia swojego serca i o niczym, dosłownie o niczym nie myśleć, tylko napawać się tym, jaki świat jest piękny, jakie życie jest piękne, i jak niewiele trzeba, by być po prostu najszczęśliwszym pod słońcem...





To zdjęcie nie do końca oddaje kolory, ale musicie uwierzyć mi na słowo - był pudrowy róż, mięta i gołębi szary na niebie.. kolory naszego logo :) Znak, niechybnie! Nawet niebo nam sprzyja, pora wziąć ster we własne ręce i rozbujać tę łódkę! Prawda?


~ PaT

28 komentarzy:

  1. przepiękne zdjęcia:) Super z was ekipa ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Was aż chce się poznać! :) super :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudowne zdjęciowisko <3 Widzę, że nawet słonie się skąpały :DDDD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Jestem totalnym zdjęcio-freakiem i po prostu nie mogę się opanować. Z tego wyjazdu wyjątkowo mało (!) bo tylko 2,5gb zdjęć - normalnie bateria mi padła po jedny dniu i musiałam ukradkiem u Marty podładowywać ;)

      Usuń
  4. Rodzinki jak z obrazka! MegaGiga! :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ekstra i prawdziwie Boginiowo !!!! Świetne foty :D I jak zawsze wszystko dobrze opisane :D Panią O. spotykam czasem w trajtku, mamy jakieś podobne trasy , nie wygląda już groznie, ale i tak strach mnie ogarnia, co tu kryć :D
    Najśmieszniejszy był komplement Felka , hihihi. Dzieciaki cudne na wszystkich zdjęciach ! Czy chociaż dobrze spały po takiej ilości tleny i jodu ? ;) O Was nie będę pisała, bo jak zawsze jesteście boskie :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy za wypaśny komentarz :D Ja Panią O. już wyjątkowo dobrze wspominam - w sensie, kojarzy się z cudownym czasem i już niczego złego nie pamiętam, same śmieszne rzeczy :D Komplement Felka wygrał wszystko, a ja, co tu kryć, aż pokraśniałam :DDD
      Czy dzieci spały? Otóż.. NIE :D hahah!

      Usuń
  6. Aaaah, rozmarzyłam się! Uwielbiam polskie morze, ale już ze 2 lata nie byłam. W tym roku MUSZĘ! Zazdroszczę majówki i pogody!!

    OdpowiedzUsuń
  7. świetny blog, świetne fotki!!:) jakim aparatem robione?-:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! Te Olympusem PEN EP3 :) POLECAM!

      Usuń
  8. Super macie klimat :) Uwielbiam takie rodziny na luzie :) Pozdro!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki - my chyba nie umiałybyśmy żyć w innej ;) Ja totalnie nienawidzę sztuczności i spięcia, musi być luuuz, bo po prostu nie wpasuję się nigdy ;)

      Usuń
  9. Felek jest rozbrajający! :)))

    OdpowiedzUsuń
  10. Macie, Boginie, wielkie szczęście. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mamy - i codziennie dziękujemy losowi za to, co nas spotyka, każdego dnia..

      Usuń
  11. Patrząc na Was, przez cały czas mi się buzia uśmiechała :-) Aż miło na Was patrzeć i humor się poprawia. Wyjazd widać, że udany. Suuper ekipa, a dzieciaki przecudowne!!! Pozdrawiam :-) PS. co za czapkę miał Maksio, świetna!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mały Maksio ma króliczą czapę - do zamówienia u nas :D A duży ma czapę z Primarka ;)

      Usuń
    2. Dziękuję bardzo :-)

      Usuń
  12. Cudowne zdjęcia <3 Pełno radości i miłości <3 I o to chodzi :)

    OdpowiedzUsuń
  13. niesamowici ludzie niesamowite zdjęcia ! az miło na was patrzeć .

    OdpowiedzUsuń