środa, 14 maja 2014

Afera wyjazdowa...



     Muszę tutaj. Bo sprawa jest zawiła i rozwlekła.
     Wczoraj o 23.45 mąż zaproponował mi wyjazd do... Amsterdamu. W przyszły poniedziałek, bo on nagle musi (zawodowo) i żebym pojechała z nim jednak. Na trzy dni, do środy raptem. Bo i tak w hotelu mają tylko 'dwójki', a samemu to on nie chce nigdzie lecieć...


http://www.cntraveler.com/daily-traveler/2013/08/amsterdam-travel-guide-hotels-museums-fashion-food


     Obdzwoniłam wszystkich pośrednio zainteresowanych (czyt. Martę czy ogarnie, co ma ogarnąć w samotności ;) i rodziców mych, czy dziećmi się zajmą). Uzyskawszy same pozytywne odpowiedzi i słowa zachęty - wykupiliśmy bilety na samolot i opłaciliśmy hotel.

I tak było miło i cieszyłam się na wyjazd już jak dziecko.. W Amsterdamie ostatni raz byłam tuż po liceum i mam fantastyczne wspomnienia... Poza tym już chyba wiecie, jak ja kocham podróże... i już widziałam na blogu cudne fotki - wiatraki (zgodnie z opisem hotelu i jego fotkami jest bardzo malowniczo położony!..), tulipany.. ;)

Trwałam w radości całą noc i dzień - do 16, gdy zawitałam do przedszkola. Mając chwilę przystanęłam przed tablicą ogłoszeń (zawsze tak się spieszę i olewam ją, pędząc po dzieci).. i zonk.. okazało się (wiedziałam o tym, ale zapomniałam.. no zapomniałam..) że Maks ma przedstawienie z okazji Dnia Mamy i Taty... w poniedziałek. TEN. Oraz, że Felek (o czym już mi nikt nie powiedział wcześniej) ma je również - w TĘ środę.

   Powiedzcie mi - jak to jest możliwe - że tu los tak kusi i podysła cudowne na pierwszy rzut oka zrządzenia losu - a z drugiej strony daje obuchem w łeb? A może wyolbrzymiam i należy mi się takie lanie od losu, bo zapomniałam o Dniu Matki w przedszkolu i o roli Króla, którą moje dziecko (Maks) powtarza z takim przejęciem?

   I co więcej - podpowiedzcie, co wy byście zrobiły? Co ja mam zrobić? Olać kilkaset zł i nie lecieć, czy wysłać rodziców z kamerą i lecieć? Egoistycznie postąpić i przyjemności sobie nasprawiać masę, czy poświęcić się i obejrzeć przedstawienia moich łośków? Rozczarować dzieci czy rozczarować siebie samą? Tak postawione pytanie jest w sumie bardzo łatwe.. ale z drugiej strony... no właśnie, zawsze jest ta druga strona...

   Ja do jutra daję sobie czas na myślenie, a w międzyczasie jestem ciekawa waszych opinii.. help, help, help..!!!

~PaT

42 komentarze:

  1. Ja pewnie zostałabym na przedstawieniu, ale może zapytaj szkraby co one na to?

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciężka decyzja... Może będę nie czuła ale ja bym pojechała... Z dziećmi przed telewizorem obejrzałabym później :) a taki wyjazd samej z mężem na pewno Ci pomoże, da odrobinę wytchnienia i wrócisz naładowana mocno pozytywną energią :) i rzecz jasna z prezentami dla chłopaków :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie jestem matką piszę od razu, więc mam nieco odmienne zdanie pewno od innych.
    Występ dzieci jest ważny oczywiście, ale masz też czasami prawo odpocząć. Na moich przedstawieniach rodzice bywali rzadko albo i wcale i nie mam im tego za złe bo mi to po prostu mówili wcześniej że nie mogą bo....
    Ja bym zrobiła tak aby to mąż wziął chłopaków na pogadankę i powiedział im że robimy prezent dla mamy i że tata zabierze ją do Holandii. Znajomi to nagrają a jak wrócicie to dzieci na pewno z chęcia odegrają swoje rolę na domowym przedstawieniu :) ot takie moje zdanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi się podoba ten pomysł z męską rozmową i prezentem dla mamy

      Usuń
    2. Zgadzam się. Potraktuj to jako prezent dla mamy, porozmawiajcie z chłopcami, a z Amsterdamu przywiez im fajną pamiątkę.

      Usuń
    3. No to chyba jestem z siebie dumna :) Nie będąc matką mam całkiem dobre pomysły :)

      Usuń
    4. Zgadzam się i ja :) ekstra pomysł! A poza tym to nie jest takie zupełnie egoistyczne - wypoczęta, zrelaksowana i szczęśliwa mama = szczęśliwe dzieci :) Jak wspólnie z dziećmi później obejrzycie filmik to też będzie mnóstwo frajdy! Powodzenia :)

      Usuń
  4. całe życie będą takie wybory dziecko vs. "coś" a jako mama wiadomo że chcesz być z dzieciakami, jednak one nie stracą na braku Twojej obecności (tak dużo jak Ci się wydaje) za to Ty zyskasz więcej jadąc niż zostając :) popieram wpis pauliny byczkowskiej - dobrze powiedziane i tak też bym zrobiła:) jednym słowem JEDŹ :))

    OdpowiedzUsuń
  5. ja bym wysłała dziadków! na bank....

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja zostałabym w domu i w podskokach pobiegłabym na przedstawienie. Do Amsterdamu można ZAWSZE jechać (szczególnie gdy rodzice nie mają nic przeciwko aby zostać z wnukami).
    Pragnę nadmienić ze mam pociechę i wprawdzie teraz bedzie I Dzień Mamy ale nie wyobrażam sobie zeby mnie na którymś nie było.
    A może wyjazd uda się przełożyc??
    Powodzenia życzę i co najważniejsze wyboru w zgodzie z samą sobą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzień mamy jest dla mamy, dla dziecka jest dzień dziecka kilka dni później. To nie chłopaków inwencja, że organizują Ci dzień matki, tylko przedszkola. Nie wiem, czy bym jechała, ale na pewno bym nie kierowała się tym, że to dzień matki i MUSZĘ w tym dniu być z dziećmi. Zdaje się, że odkąd macie pracownię, w domu jesteś z nimi bardziej CODZIENNIE?

      Usuń
    2. Współczuję twojemu dziecku :/

      Usuń
    3. Troszkę racjonalnego myślenia...tu nie chodzi docelowo o dzień matki, ale zaangażowanie dziecka i włożenie czasu, wysiłku starań na wyuczenie się roli w przedstawieniu z okazji Dnia Matki. Dla dziecka takie wystąpienia są czymś ważnym, bo parę miesięcy się do tego dnia przygotowują. To jest forma zaimponowania rodzicom, pokazania że potrafią i ze coś oni sami zrobili... Nie ważne, czy to będzie kilka podskoków i klaśnięć + obrót dla 3 latka czy wyrecytowany wierszyk. Jedno jest pewne dla nich to jest ważny dzień :) Mimo, to takich dni jest kilka w roku szkolnym, czy przedszkolnym. Nie można przekładać swoich potrzeb, czy pragnień pod kontem dzieci, bo można szybko przygasnąć... Czasem trzeba być zdrowym egoistom (mówcie co chcecie) oczywiście wszystko z umiarem. Wiem, że i ja sama bym miała mętlik w głowie. Jednak wybrałabym wspólny wyjazd z mężem. Wśród natłoku prac i obowiązków, często mąż zostaje spychany na drugi plan, a na pierwszym są dzieci. Samemu się jest gdzieś na samym końcu...a przecież nie tak powinno być prawda? Nie można przyzwyczajać się do rutyny, czasem warto we dwoje odświeżyć sobie wspomnienia wspólnych początków bycia razem...tylko we dwoje bez dzieci :) Poczuć się dzieckiem...pospacerować późnym wieczorem po Amsterdamie... Na dzieci też jest sposób by nie było im przykro - świetne rozwiązanie podsunęła Paulina Byczkowska wręcz idealne :) Angażując w to cale przedsięwzięcie dzieci, poczują, że sami robią mamie niespodziankę. Po powrocie tak jak ktoś już napisała można wspólnie usiąść i obejrzeć nagrane występy chłopaków :) Wilk syty i owca cała :) Wszystko da radę pogodzić, trzeba tylko znaleźć trafne rozwiązania :) Po powrocie jeśli będzie taka możliwość można jeden cały dzień przeznaczyć tylko dla dzieci na to, co oni będą chcieli robić w ramach "rekompensaty" za Waszą nieobecność :) Dzieci podadzą swoje propozycje i wspólnymi siłami by miało to ręce i nogi stworzy się plan dnia dla całej rodzinki :) Powodzenia życzę w rozwiązaniu mętliku w głowie:)

      Usuń
  7. Naprawdę ciężka decyzja. Z jednej strony dzieciaki, które się napracowały przy przedstawieniu żeby rodzice byli z nich dumni, a zdrugiej strony okazja na wyjazd. Na chwile wytchnienia, na chwile spędzone tylko z mężem, bez dzieci, bez halasu w domu. Sama mam synka w przedszkolu i wiem, ze i mnie czeka niebawem przedstawienie z okazji Dnia Mamy i Taty, chociaz przyznam szczerze ze niewiem kiedy, bo: moja mama odbiera mlodego bo my pracujemy w takich slabych godzinach, a dwa ze teraz mlody jest na zwolnieniu, chorusek mały;) Ja przez moją prace mało czasu spędzam z moim synkiem więc pewnie wybralabym przedstawienie. Spytaj męża czy tego wyjazdu (służbowego) nieda się przelozyc na inny termin. Jeśli nie to trudno...będziesz musiala wybrac, a jesli da rade to problem z glowy;)
    pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Porozmawiałabym na spokojnie z dziećmi i poleciała a przedstawienie obejrzała po powrocie(uprzednio nagrane przez dziadków) i z okazji jego oglądania zrobiła mini przyjęcie/ uroczystą kolację żeby też było świątecznie i przyjemnie dla dzieci.

    OdpowiedzUsuń
  9. Powiem tak, dzieci pewnie w przyszlosci nie beda tego pamietac, a skoro sie tak cieszysz, to bedziesz szczesliwsza mama gdy pojedziesz, odpoczniesz i wrocisz ;P
    Nie mozna moim zdaniem tak podchodzic do sprawy, ze dzieci FIRST mam taka kolezanke, ktora tylko gada o dziecku i jak dziecko spi, to nie ma o czym z nia rozmawiac, to nie są urodziny jednego z nich.
    Dobrym pomyslem jest ta pogadanka jak ktos powiedzial, zeby wytlumaczyc im, ze mamusia bedzie bardzo szczesliwa jak pojedzie. Dziadkowie nagrają i heja :D wszyscy happy, przywiez im prezenciki i obejrzyj przedstawienie :D

    Raz nie zawsze ;)
    Kiedys to one beda chodzic na imprezy i wyjezdzac, a Ty bedziesz miala dzien matki np ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jaką decyzję byś nie podjęła pamiętaj że będziemy cię wspierać:-) Mam jeszcze małe dzieci...syn, starszy, jest pierwszy rok w przedszkolu... widzę jak przyżywa występy, jak mocno przeżywał że nie było dziadka z okazji "dnia dziadka i babci"... myślę, że zostałabym. A bilet do Amsterdamu bym przebukowała, mężowi kupiła kolejny ... i pojechała z nim na weekendowy wypadzik np tydzień później.

    OdpowiedzUsuń
  11. AMSTERDAM :-) Paulina Byczkowska ma świetny pomysł zapamiętam sobie na przyszłość :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja bym została. Nie mogłabym lecieć. Moje smyki chodzą już od tygodnia albo dwóch i śpiewają "Kocham Cię, kocham Mamo, wiem, ze Ty, czujesz to samo ". Pękłoby mi serce, gdybym poleciała. Wiem o tym, bo znam siebie. Nawet w obliczu tego, że nie będą pamiętać w przyszłości, to ważne dla nich jest własnie to co teraz. I dla mnie też. Ale jeśli polecisz, to tylko Twoja decyzja i nikt nie może Ci odmówić prawa do tego, ani tego skrytykować. Ty znasz swoje dzieci najlepiej przecież :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Jedziesz Dziewczyno! Niech Ci na domowym przedstawieniu de luxe obaj zadeklamują swoje szalone kwestie:) Nagrodzicie ich oklaskami, niech wtedy będą całusy, prezenty, uściski i ochy i achy wszelakie. To, że przedszkole organizuje czas Rodzicom, to jest już przeklęty standard. O ile zakład, że połowy Rodziców nie będzie, bo po prostu nie dadzą rady zwolnic się z pracy? Jedź, jedź, jedź! Wyślij Dziadków a sama odetchnij i ciesz się jak dziecko. Dzień Mamy to nasz dzień!!! Moje jutro kończy roczek i pamiętam jak dziś, że dzień jej urodzin to nie była czysta sielanka. Osobiście uważam, że z tej okazji należy mi się ogromny drin ;p Pozdrawiam!!!

    OdpowiedzUsuń
  14. Najlepiej przełożyć przedstawienia ;) Nie poradzę, ale trzymam kciuki za dobry wybór! :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Na co dzień widzę, jak bardzo dzieci żyją występem przed rodzicami, bardzo to przeżywają (jestem nauczycielką przedszkola, ale i mamą dwóch córek) i zarówno jako mama i nauczycielka nie wyobrażam sobie ,żeby zawieść dzieci swoją nieobecnością w takim dniu. Na pierwszym miejscu dzieci!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Popieram! :)

      Usuń
    2. ...jakie chore podejście. Współczuję twoim wychowankom. Dziecko dorośnie, kopnie cię w d... i zostaniesz bez niczego. Nie będziesz miała ani swojego życia, ani swojego wychuchanego dziecka.

      Usuń
  16. patulku jedz ,i tak jak dziewczyny mowily zorganizujcie male przyjecie ,dawid z chlopcami pogada,wszystko im pieknie wyklaruje ,i kazdy z nich wystapi ze swoja rola na tej uroczystosci ,kameralnie z miloscia i radoscia ,dziadkowie uwiecznia przedstawienie i potem wsponie po przyjezdzie i z prezentami im wszystko wynagrodzisz
    .a najbardziej trafnym jes stwierdzenie ze zabraknie mam ,ktore tak pacuja ze niestety wzadnym razie nie beda mogly byc z dziecmi bo szef nie pusci ,bo praca jest najwazniejsza. i tak patulku jak twoja mama zawsze powtarza najwazniejsza jest rozmow z dziecmi ,to duze fajne chlopaki. na pewno zrozumieja sytuacje i beda szczesliwi ze mamie moga dac taki piekny prezent -AMSTERDAM-

    OdpowiedzUsuń
  17. Już chyba sporo w ostatnim czasie podróżowalaś. Dzieci siedziały w Pl. Mi by było ich szkoda. Nie moglabym nigdzie jechac w takiej sytulacji przede szystkim nie umialabym cieszyc sie z wyjazdu, bo i tak myslalabym o dzieciakach :/

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja bym zostala. Sama wiem jakie to smutne jak nie ms rodzicow na widowni. Tym batdziej ze to przedstawienie na ich czesc

    OdpowiedzUsuń
  19. oj tam, ja bym poleciała, dzieciom jakąś ładną historię opowiedzieć, że będą jak prawdziwi aktorzy, przed kamerą, babcia czy dziadek ich nagra, a później całą rodzinką będziecie te występy podziwiać, a z Amsterdamu dostaną jakieś super pamiątki :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja bym powiedziała ze z okazji świętą Dnia Matki dostałam prezent od Mikołaja wycieczek i zapytała dzieci czy maja cos wspólnego z tym prezentem , możne to oni chciały cos dla mam superowego i Mikołaj ich wysłuchał ! Jesli dzieci zgodzą sie na wyjazd to super i leć , choć ja bym tak rozmawiała aby sie zgodziły :) uwielbiam Holandię i bym nie przepuściła takiej okazji

    OdpowiedzUsuń
  21. Wydaje mi się, że warto pogadać z dzieciakami o tym. Tak zupełnie na poważnie, przy stole, na spokojnie.
    A przede wszystkim wspólnie z mężem zdecydować co będzie lepsze dla Waszego Małżeństwa.
    Bo... "dzieci karmią się miłością rodziców", jak to ktoś mi kiedyś powiedział.

    OdpowiedzUsuń
  22. Powiem ci tak...jedz,to tylko przedstawienie , będziesz ich miala setki, wiem bo przerabiałam.Doceń ze mąż chce razem jechac , aby rodzina była szczęśliwa małżeństwo musi miec czas dla siebie. Popros kogoś o nagranie , zorganizujcie kino jak wrócisz. Na przedstwaienie z okazji"Dnia rodziny" wyslij dziadków.Bez gadania ....jechać

    OdpowiedzUsuń
  23. Uffffffff ale dylemat. Choć sama nie mam jeszcze dzieci to zastanawiam się co ja bym zrobiła na twoim miejscu. Nooo nie mam pojęcia. Ale chyba bym pogadała z dzieciakami, wytlumaczyla i poprosiła bym kogoś o nagranie przedstawienia a potem w domu urządziła bym wielkie oglądanie z cukierkami, balonami i innymi rzeczami które dzieci uwielbiają :)

    P.S. Super blog :) dodajemy do listy :)
    Zapraszamy do nas :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Trudny wybór! Ale jedna rada, gdybyś wybrała wyjazd w żadnym wypadku nie posyłaj wtedy dzieci do przedszkola na te przedstawienia, to będzie dla nich trauma gdy będą inne mamy, a ich nie będzie....

    OdpowiedzUsuń
  25. Ja zostałaby na przedstawieniach dzieci. Tu nie chodzi o Dzień Matki, tu chodzi o przedstawienie samo w sobie. Dzieci chcą aby ich rodzice byli z nich dumni, a jeśli zabraknie Was na tym przedstawieni to przypuszczam, że będą niepocieszeni. Przecież robią to dla Was, a nie dla Pani nauczycielki. Moim zdaniem trzeba wykorzystać wszystkie takie chwile kiedy dzieci chcą się do nas przytulać i robić coś dla nas, bo one tak szybko przemijają...

    OdpowiedzUsuń
  26. Mnie się wydaje, że wybór jest tylko jeden ... przedstawienie. Takie chwile kiedy dzieci są w wieku przedszkolnym, kiedy rodzice są dla nich całym światem dzieją się właśnie teraz. Jak kolwiek byście tego nie wytłumaczyli chłopakom to oni i tak stojąc w dniu przedstawienia w sali przepełnionej rodzicami naprawdę boleśnie odczują wasz brak. To są zbyt małe dzieci żeby ucieszył ich "wyjazd dla mamy". Postarajcie się myśleć jak dzieci nie jak dorośli. Czy to czasem nie jest tak, że to co nasze dzieci dostaną od nas w dzieciństwie tym samym odpłacą nam w dorosłości. Jak przeczytałam ten wpis na blogu od razu chciał krzyczeć .... proszę nie rób tego chłopakom. Kiedyś będą dorośli ... skończą się przedstawienia, wierszyki, laurki w które wkładają całe serce, wtedy ty z mężem będziecie mieć czas tylko dla siebie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie można wszystkiego generalizować... Przecież to nie jest ich ostatni występ...będzie na dzień dziecka.. Na zakończenie roku szkolnego/przedszkolnego później na rozpoczęcie i kolejne występy na dzień Mamy czy Taty... Pisanie "oni i tak stojąc w dniu przedstawienia w sali przepełnionej rodzicami naprawdę boleśnie odczują wasz brak" to już manipulacja emocjami drugiej osoby. Ciągłe rozmowy z dziećmi naprawdę otwierają ich umysł i można wiele im wytłumaczyć jeśli nie traktuje się ich jak "głupiutkie" dzieci. Często więcej rozumieją niż my myślimy, owszem emocje bardziej przez nich przemawiają. Odsuwanie wszystkiego w czasie nic dobrego nie wróży. Pojęcie "kiedyś będą dorośli" jest niedookreślone dla jednych niezależność od rodziców to 19, dla innych 30 ... a przebywanie z mężem w wieku 50 nie wygląda już tak samo jak przy 30... Doskonały mam przykład zresztą w rodzinie. a jak już Pani tak generalizuje to skoro teraz 100% poświęcenia dla dzieci...to jak dzieci będą dorosłe to 100% będzie na wnuki + choroby... i tak do grobowej deski. W końcu wiecznie żyć nie będziemy. Warto czasem przystanąć i pomyśleć o sobie :)

      Usuń
  27. Strasznie mi żal chlopakow :( sam "dylemat" jest smutny

    OdpowiedzUsuń
  28. Zapraszamy po odbiór wyróżnienia :))

    OdpowiedzUsuń
  29. Ja bym jechała, moich rodziców nigdy nie było na takich przedstawieniach, nie mam im tego za złe bo wiedziałam że pracują na to by nigdy mi niczego nie zabrakło. Wyślij dziadków z kamerą i tak wyżej dziewczyny pisały zorganizuj później jakieś przyjecie i spędźcie dzień razem jak tylko dzieciaki będą miały ochotę. Takich przedstawień będą jeszcze tysiące

    OdpowiedzUsuń
  30. Oj cieżko.... hmmm... ja bym została. Dzieci są najważniejsze, szczególnie, że się przygotowywały na ten dzień i na pewno im będzie smutno, że innych dzieci rodzice są i siedzą dumni, a Was nie będzie... Ale z drugiej strony... Amsterdam... może uda się przełożyć bilet i lecieć w innym terminie? :) Powodzenia :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Ot i masz babo placek..Nie wiesz matko polko, ze to nie wypada stawiac siebie na pierwszym miejscu...:P NEVER silo nieczysta ..a jak nie to Cie zly wilk lub rozszalaly tlum zje ...?
    Jak czytam te niektore dyrdymaly, ej ...sorry laski, ale to, ze matki nie bedzie na jednym przedstawieniu to nie znaczy , ze dzieci nie sa najwazniejsze..ale Was czasem poniesie, anonimy , te szczegolnie takie madre sa :)..I w ogole, w dzisiejszych czasach, kiedy rodziny rozsiane sa po swiecie, czy to jest takie AZ mega faux pas, ze na widowni zasiada dziadkowie z kamera? Chyba nie ....
    Zycze wszystkim dzieciom matek choc w polowie tak obecnych jak Boskie..
    Pozdrawiam. Matka trojki szczesliwych dzieci.

    OdpowiedzUsuń
  32. Jestem mama trojki dzieci. Pracuje w przedszkolu. Wiele razy sie zdarza ze na jakims wystepie nie ma mamy lub taty lub obojga rodzicow i dziecko przezywa rozpacz. Z doswiadczenia to wiem... jest mu smutno, bo to wlasnie dla tego rodzica dziecko przygotowuje sie dla mamy lub taty, robi wlasnorecznie prezent, wklada w to duzo serca i radosci, pokonuje treme i podczas wystepu szuka wzrokiem mamy i czeka na jej usmiech. Zwlaszcza ze to Dzien Matki! Tym bardziej trzeba byc na przedstawieniu. Sa to niezapomniane chwile i niepowtarzalne. Dodam tez ze przrz caly okres poprzedzajacy takie wydarzenie, "robi sie" cala otoczke, atmosfere ktora przygotowuje dzieci do tego wydarzenia- kto jest pedagogiem ten wie o czym mowie. Jednak decyzja nalezy do mamy bo to ona wie jak wrazliwe jest jej dziecko i jak moze zareagowac na jej nieobecnosc. Zycze dobrej decyzji :-) jakakolwiek by nie byla ;)

    OdpowiedzUsuń