czwartek, 6 marca 2014

Coś z niczego

Miało być tak pięknie, a wyszło oczywiście jak zawsze ;) Chyba właśnie tak powinnam zacząć ten post. Mnóstwo planów, przygotowań, a w rezultacie ręka w nocniku. Już nie będę rozpisywała się o wrzeszczących wniebogłosy dzieciach (tym razem Maks zajął pierwsze miejsce w tej konkurencji), latającym aż pod sufit jedzeniu, pierdylionie brudnych pieluch, które wychodzą (dosłownie) ze śmietnika i odkładanym z minuty na minutę, następnie z godziny na godzinę i z dnia na dzień szyciu. Bo i po co? Nudno będzie. Jak wygląda rzeczywistość z dziećmi ,większość z nas wie. A jak nie wie, a czyta naszego bloga, to przynajmniej się domyśla. Kolejne powtarzanie tego samego nie miałoby sensu.





Tym razem więc pokonam chandrę spowodowaną kolejną nieoczekiwaną zmianą planów. Spróbuję stworzyć coś z niczego. Bo pół dnia ogarniałam kolejne wzory czapek na dzisiejszy post, po zszyciu okazało się jednak, że dres zakupiony w hurtowej ilości (30m!!!) nie nadaje się, bo nieobrębiony się pruje. Tak po prostu. Postanowił mieć taki osobliwy prujący się splot. Nawet obrobienie zdjęcia by nie pomogło, wychodzące zewsząd nitki widać w każdym ujęciu. Czapki wylądują w koszu. Obok pieluch. Chociaż może raczej obok kosza, bo jak pamiętacie pieluchy już z niego wychodzą.
Swoją drogą zdegustowana jestem naszą domową produkcją śmieci. Odkąd urodziły się dzieci, śmieci dosłownie nas zalewają. Może uznacie mnie za dziwaczkę, ale ten temat naprawdę często absorbuje moje myśli. Bo nawet przy zwiększeniu liczby koszy do trzech (SEGREGACJA) i tak śmieci trzeba wynieść codziennie (zazwyczaj ze wszystkich trzech koszy). Ciężko mi zdecydować, czy jesteśmy tak skrajnie konsumpcyjną rodziną, czy z dziećmi tak po prostu jest, czy najzwyczajniej w świecie mamy za małe kosze ;) Ale chyba Waszej głowy absorbowała takim śmieciowym tematem nie będę. Zresztą nie wiem czemu w ogóle zboczyłam na temat śmieci, tym razem strumień świadomości naprawdę mnie ponióśł ;) A propos strumienia świadomości. Postanowiłyśmy z Patrycją, że skoro chcemy już tak "ąę" na poważnie blogować, trzeba by mocno zastanowić się nad formą publikowanych tekstów. Do tej pory po prostu siadałyśmy, pisałyśmy, a Wy czytaliście. Forma, powiedzmy, była dowolna. Słownictwo zazwyczaj kolokwialne. Składnia też niezbyt imponująca momentami. Szyk przestawny na porządku dziennym. Na zajęciach z poetyki studenci mieliby ogromne problemy ze sklasyfikowaniem naszych tworów, nazwijmy je artykułoidami ;)

Pomyślałyśmy więc, za radą pewnego znanego, a nawet najbardziej znanego blogera w Polsce (chyba by się nie zgodził, żeby tu o nim wspomnieć z imienia i nazwiska;), żeby popracować nad formą tekstów. Żeby zainwestować w lead. Żeby szanować czytelnika i naświetlić mu, o czym mniej więcej będzie mógł poczytać. Może to i prawda. Nosimy się z tą małą rewolucją od dłuższego czasu, ale jakoś tak nam weszła w krew dowolna forma pisania, że ciężko się będzie z nią rozstać. A Wy jak myślicie? Przyjemniej będzie się Wam czytało teksty z porządnym wstępem, rozwinięciem i zakończeniem? Klasyczne? Czy wolicie wolną amerykankę, jak teraz? Chętnie posłuchamy Waszych uwag.
Poza tym postanowiłyśmy częściej wprowadzać zmiany. Jakiekolwiek. Chociaż kosmetyczne. Ale od pewnego czasu mamy poczucie jednostajności, co by nie powiedzieć nudy. Dlategow ciągu najbliższych godzin, a znając życie, dni ukaże się pewna zmiana. Ciekawe, czy zauważycie ;)
Ja się zbieram do hurtowni po nową dzianinę dresową, ale już mam trochę mdłości z tego powodu, bo zazwyczaj taka wycieczka zajmuje więcej niż godzinę. Jednak swoje trzeba odstać w kolejce.
Pokażę Wam jeszcze zdjęcia z naszego ostatniego wypadu do parku rozrywki. Dzieciaki pierwszy raz były w tak dużym miejscu zabaw. Powiem jedno: był totalny zachwyt! Szczególnie Maksa, który dosłownie tonął w piłeczkach. Zresztą sami zobaczcie ;)






Nie, nie przykrywaliśmy go ;) Zdejmowaliśmy z Maksa piłeczki ;)



Patrząc na to zdjęcie, mam demoniczne skojarzenia. Czy też macie wrażenie, że dzieciaki wyglądają, jak w bębnie pralki? ;))) Odwirować dwa razy i od razu spokój ;)))


Dzieciaki po dwóch godzinach zabawy spały jak zabite, naprawdę długo. Zupełnie jak małe psiaki: rano trzeba wybiegać, a potem cały dzień spokój ;)


19 komentarzy:

  1. fajnie im w tych piłkach, musimy iść z T. na takie szaleństwo :) co do śmieci to u nas jest identycznie - o ile plastiki dobrze się ugniatają i nie trzeba wyrzucać ich co 5 minut, to kosz z pieluchami i całą resztą ciągle jest przepełniony ;) a co do formy, to chyba blogować powinno się tak jak się chce, a nie tak jak forma literacka wymaga :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dobrze, że nie tylko u mnie wysypisko jedno wielkie ;))) A z tym blogowaniem to chyba jednak masz rację ;) Przeanalizujemy temat powtórnie ;D

      Usuń
  2. Hahaha :D Ubawiłam się do łez ! To budujące wiedzieć, że także innym plany burzy potomstwo, a śmietniki są za małe ;)
    Głowa do góry! Jest nas więcej ! :D
    Temat śmieci regularnie zaprząta mój umysł i jestem pewna, że rodziny z dziećmi są liderami produkcji śmieciowych gór. U nas wiecznie jest przepełniony śmietnik ( również każdy z trzech :D ).
    Chłopcy w piłeczkach - cuuudowni :* Piękne z nich Bzyczki Małe :*
    Ach, ja wolę czytać artykułoidy oraz wolna amerykankę ! Czuję się wtedy troche tak, jakbym siedziała z Wami przy herbacie i tematy płynęły sobie niczym nieskrępowane :)
    Buziaki na Udany Dzień ! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O to miło słyszeć, że jak przy herbacie ;)))

      Usuń
  3. Jestem nową czytelniczką, wiec aż tak dużo Waszych postów nie czytałam ale ZDECYDOWANIE dowolność :))) to co zbyt uporządkowane to nudne:) w końcu to wasz blog i piszcie jak czujecie. Chyba że czujecie że na prawdę CHCECIE się uporządkować :) Dla mnie najważniejsze jest żeby być w zgodzie ze sobą, wtedy wychodzi autentycznie:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytam Was od dłuższego czasu, więc stwierdzam, nie wyobrażam Was sobie inaczej piszących niż teraz:) Pasuje to do Was, bardziej niż rozprawka czy coś :P
    Dzieciaczki super, jestem na etapie zachwycania się małymi dziećmi;) tylko czy ten etap kiedykolwiek przechodzi? :D
    Pozdrowionka!

    OdpowiedzUsuń
  5. A myślałam,że tylko u mnie śmieci i pieluch na potęgę. Modlę się, żeby starszaka odpieluchować w końcu, choć zatrwardzialec cały czas robi w majty;) Dodam jeszcze, że oprócz pełnych śmietników, codziennie mam stos do prania pomimo praktycznie codziennego włączania pralki, a stosy naczyń wyglądają jakby miały sie nie kończyć. Zmywarka chodzi codziennie...a do tego wieczny burdel ile bym nie sprzątała. Wszystko przez dzieci! :P

    OdpowiedzUsuń
  6. Żadnych planów, dziewczyny! Do cholery, czytam naprawdę wiele różnych blogów, ale tylko u was czuję się tak, jakbym po męczącym dniu usiadła sobie z filiżanką kakao w wygodnym, miękkim fotelu. Was czyta się po prostu DOBRZE, a ponieważ obie jesteście po filo polskiej (si?), nawet te nieuporządkowane wpisy są "ładne i składne". Wiecie, bez ortów i tak dalej. Straciłybyście mnóstwo uroku, gdybyście próbowały się literacko wygładzić :) Mam wrażenie, że ten swoisty chaos w waszych postach jest właśnie odzwierciedleniem waszej szalonej natury. Jesteście przecudowne i błagam was, nie róbcie tego, co robią wszyscy.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja chcę bloga tak ja teraz! Czytam z zapartym tchem :) Nawet jakby miałobyć o "dupie maryni" podziwiam chęć i wytrwałośc w prowadzeniu bloga! Ja się zabrać za stronkę o swoich dziergankach nie mogę już od .... (lepiej nie wspomnę bo się skompromituję), a jak ktoś pyta: "gdzie mogę zobaczyć twoje zabaweczki?" - to spuszczam głowę i mówię: "u mnie w domu!" echhh. A co do śmieci... nie zauważyłam tego wcześniej bo mój Maciej je wyrzuca, ale faktycznie.. co się nie obejrzę jest pełno! A mam tylko jednego bobasa!

    OdpowiedzUsuń
  8. Dziewczyny, blog jest świetny! Taki pełen ciepła, uroku, spraw zarówno codziennych, jak i niecodziennych ;) I o to chodzi! Jest domowo, jest przytulnie - każdy czuje się swojsko. Jeśli to był Wasz cel - osiągnęłyście go! Sama z niecierpliwością czekam na nowe wpisy, a stare pochonęłam z równie dużym zainteresowaniem całkiem niedawno przecież. I te fajowe zdjęcia Waszych dzieciaków :) I te Wasze cudne uszytki :) Nie zmieniajcie za dużo, bo jest super!

    OdpowiedzUsuń
  9. A mi się podoba forma "dowolna", wydaje się bardziej ludzka chyba ;) sama mam dwóch synów i maszynę, od roku. dobrze się wasz blog czyta, z mojej perspektywy :) pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
  10. Forma pisania podoba mi się taka jest teraz , nie lubię za bardzo takich książkowych blogów..ale dałyście mi do myślenia..czy ja piszę w sam raz..czy nie.. hmm..
    Pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
  11. Wasze wpisy są jak wynurzenia starej, dobrej kumpeli;) Lepiej zostańcie sobą! Wychodzi Wam to naturalnie i niech tak zostanie. Poza tym i tak dobrze piszecie, chociaż potocznie.

    OdpowiedzUsuń
  12. Zdecydowanie wolę wolną amerykankę;) Czytam wiele blogów i teksty przemyślane, zaplanowane, pod szablon są zwyczajnie przytłaczające. Lubię poczytać teksty nieco chaotyczne, ale dzięki temu szczere i z serca;)
    Pozdrawiam;)

    OdpowiedzUsuń
  13. igła z dużym oczkiem6 marca 2014 23:13

    Ja poproszę chaosu w wypowiedziach :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Stanowczo dowolnośc - teksty, nad którymi siedzi się i je poprawia zdecydowanie tracą na szczerości odbioru ;) Ja wolę tak "z buta" pisane, bo to prawie jak rozmowa :)

    OdpowiedzUsuń