czwartek, 20 lutego 2014

Kocie sprawki, czyli totalna rozpusta - minky dla kotów!



     Wanilia i Chilli przybyły do nas niemal równo rok temu, 7 lutego. Dzięki nim wiele się zmieniło, bezpowrotnie pożegnaliśmy się z czystymi czarnymi ubraniami i nie rozstajemy się z rolką do czyszczenia. Kanapa nadaje się bardziej pod śmietnik niż do mieszkania, bo bokami wychodzą babolce ze środka, a mąż, kupując mi od czasu do czasu kwiaty, ryzykuje rozbity wazon i zalany parapet (już nauczyliśmy się nie stawiać wazonów w miejscu, gdzie rozlana woda mogłaby coś poważnie uszkodzić ;) )... ale i tak wiem, że zyskaliśmy wiele, wiele więcej niż czysty dom i święty spokój.






Z okazji niemal okrągłej okazji postanowiłam kupić im poduchę - legowisko. Niestety, te, które mi się podobały były niebotycznie drogie, a tanie nie pasowały mi do wystroju. Nagle przyszło olśnienie. Minky! Moje koty są totalnie minky-addicted, po prostu muszę gimnastykę uprawiać, by nie miały styczności z moimi uszytkami i w ogóle nie zbliżały się do stołu, gdy szyję. Natomiast nasze własne minkowe poduchy są ukochane przez nie, wylegują się na tych miękkich kuleczkach z taką lubością, że żal zrzucić!

Dlatego zdecydowałam - uszyję. Szary dres i mój ukochany minky blush, połączenie idealne. Jedyny problem był taki, że nie miałam wykroju, a nawet nigdy nie miałam takiego legowiska, żeby podpatrzeć, jak to powinno być uszyte. Musiałam szyć "na czuja" i w szoku byłam, gdy mi ... wyszło :D Za pierwszym razem :D Oczywiście, że nie jest idealna, ale jak na poduchę uszytą pod wpływem chwili i bez wykroju, a nawet dłuższych przemyśleń, to jestem zadowolona :)) A co najważniejsze - ONE SĄ! Kocia poducha już wczoraj została totalnie zaanektowana przez Chilli, która dotąd wylegiwała się na naszej pufie :) Wanilia na razie woli spać w swoim koszyku :) Ale zobaczymy, co będzie dalej i czy będę musiała uszyć drugą ;)

O, to nasza pufa, którą zwykle musimy się dzielić z kotami ;) i Felutek choruszek:


 Pierwsze testowanie :)



Maksiowi też się wczoraj spodobała ;)




TADAM :D



Wanilia na razie nieufna ;) przygląda się zza zasłonki :))


Ale Chilli się już przyzwyczaiła :)






I pozostając w kocim klimacie - Felek i jego ukochane getry ;) Co z tego, że z działu dziewczęcego H&M, nie mogliśmy się oprzeć ;)


No jak żywe ;)





     Starsznie się cieszę, że umiem szyć - że pozwala mi to nie tylko spełniać cudze prośby i marzenia, ale mogę zaspokajać własne potrzeby. Te mniej i bardziej praktyczne. Ta poduszka jest dla mnie kolejnym przykładem, że chyba jednak umiem ;) I że mogłabym uszyć wszystko, a przynajmniej - spróbować :D Chyba trzeba wrócić do szycia ubrań, wiosna przyszła, a ja totalnie, totalnie!.. Zaniedbałam szycie dla siebie :/ Buuu, trzeba to zmienić! Koniecznie! Pomysłów w końcu mi nie brakuje, a czas - jakoś trzeba znaleźć :D

PS Małe ogłoszenie parafialne w związku z małą rozdawajką poranną na facebooku - zniżkę na komin lub apaszkę wygrywa Agnieszka Fojut :D Gratulacje wyobraźni :DDD Zapraszam na boginieprzymaszynie@gmail.com 


Buźka, miłego dnia wszystkim! 


~PaT

23 komentarze:

  1. ...Ale pieknie to uszylas! Moj piesek tez cieszylby sie z takiego poduszko-legowiska ;D...

    OdpowiedzUsuń
  2. cudne kociaki, pieszczochy takie! legowisko odlotowe, ajj.. rozmarzyłam się :)
    a jeśli chodzi o Felusiowe getry to zdradzę, że Iga ma takie same ;) no nie mogłam ich nie kupić!
    cudnego dnia! i duuużo czasu na szycie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Felutek w nich śmiga nawet na dworze ;) może jakąś stylóweczkę zmajstruję z tymi getrami ;)

      Usuń
  3. Ciekawe czy moim futrzakom by się posłanie spodobało? Bo mi podoba się bardzo;)

    OdpowiedzUsuń
  4. na takim posłaniu głowa mojego Foxa by się zmieściła :) ale i tak byłby szczęśliwy :) P.s. Posłanie jest CUDNE:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Właśnie o to w szyciu chodzi - żemy móc sprawić sobie przyjemność no i innym też :) Marzę o szyciu, i choć nigdy w życiu nie siedziałam pry maszynie, to marzyłam o niej i wczoraj przyjechał do mnie nowiutki Łucznik - mój M. mi zakupił w prezencie :D Aaaach, nie mogę się doczekać pierwszych prób po weekendzie :) Zdradzicie gdzie zaopatrujecie się w materiały? Macie sprawdzony sklep z minky, dres, drukowana bawełna...? Marzą mi się poduchy dla moich dzieci, komin dla synka, przytulaki... Masa pomysłów w głowie jest, wykrojów brak, ale chęci są :D
    A poducha i kotki przefantastyczne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! Wszystkie linki w banerach po prawej stronie bloga :D

      Usuń
  6. Ależ urosły te Kocie Piękniaki!!! :D
    Moje koty zzieleniały z zazdrości widząc takie piękne i przytulniaste kocie łoże ... !
    Przesyłam głaski dla Wanilii i Chilli :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I wzajemne smyrko-podszyjki dla Twoich milusińskich :D

      Usuń
    2. Oooooo, smyrko-podszyjki to ich ulubione :D Doceniły je, że hej ;) :D

      Usuń
  7. Rzeczywiście rozpusta, ale słodka :)
    No właśnie to, że można spełnić własne potrzeby i marzenia.
    Ja nie posiadam, żadnych wykrojów, dlatego za każdym razem coś szyjąc myślę jak powinno być coś wykrojone i zszyte, żeby osiągnąć żądany efekt :) Też chciałabym się pochwalić wczorajszym przypływem twórczości ;) Zapraszam do obejrzenia :) http://szalenstwanorbiego.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Całe zycie chowałam się z kotami...wiem jak potrafią niszczyc mieszkanie ale daja duże ciepła i radości.Legowisko wypas.. puszeczkowa z puszeczkadoherbaty.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Piękne posłanie! Aż sama bym się powylegiwała! Ciekawy, czy mojej Tosi przypadłoby do gustu, sklepowym pogardziła, przedkładając nad nie nasze łóżko ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja MAMA wczoraj zażyczyła sobie takie posłanie :DDD Bo mówi, że takie miękkie i ona też chce :DDD hehe

      Usuń