piątek, 18 października 2013

O mnie, o nas i o wszystkim innym;)

Z racji konkursu na BabyBoom Patrycja przekazała Wam sporo informacji o sobie, więc doszłam do wniosku, że opowiem swoją (i przy okazji naszą wspólną historię), żeby nie pozostać w naszym duecie wielką niewiadomą. Poza tym zbliża się rok naszego blogowania, na fan page'u zaraz wybije piękna liczba 2000 czytelników. Czas start.

Wszystko zaczęło się w czasach liceum. Nasi mężowie chodzili do jednej klasy: Patrycja była w klasie rok wyżej, ja rok niżej. I choć chłopaki przyjaźnili się, my jeszcze wtedy nie bardzo zacieśniłyśmy więzi, a w zasadzie można powiedzieć, że w ogóle ich nie zacieśniłyśmy. Patrycja miała swoją paczkę znajomych, ja swoją i widywałyśmy się głównie na korytarzach w szkole, kojarząc się mniej więcej.
Patrycję z tamtych czasów zapamiętałam jako oryginalną dziewczynę, przez pewien czas ściętą na łyso (sorry Pat;), obracającą się w swoim klimacie.
Ja też miałam swój własny świat: biegałam w dzwonach z wszytymi wstawkami, takich na czasy hippisowskie, w długich rozpuszczonych włosach. To był etap totalnej fascynacji teatrem. Chodziłam na zajęcia kilka razy w tygodniu, często nawet uciekając z lekcji. Byłam przekonana, że zostanę aktorką. Niczym innym w zasadzie w liceum się nie zajmowałam i nie interesowałam. Totalne klapki na oczach. Wystąpiłam w kilku spektaklach, przygotowywałam się intensywnie do egzaminów wstępnych. Jednak krach nastąpił, kiedy pojechałam na tak zwane konsultacje i usłyszałam, że jestem dorodną i postawną kobietą (a uchodziłam raczej za chudzielca i dość wątłą osobę). Skala mojego głosu została określona jako uboga. Widocznie moja determinacja nie była tak wielka, bo po tym epizodzie totalnie w siebie zwątpiłam.



Gorączkowo zaczęłam szukać kierunku "zastępczego", trafiłam na filologię polską, skuszona specjalizacją dziennikarską. Tam też spotkałam Patrycję. Jako że obie byłyśmy dość zawiedzione wyborem kierunku, spotykałyśmy się czasem na kawie i narzekałyśmy. Wtedy miałyśmy też możliwość "obwąchać się" i lepiej poznać.
W jedne studenckie wakacje przejęliśmy od Dawida i Patrycji ich wynajmowane mieszkanie we Francji (oni tam byli na rok na studiach). W urzędach i w sprawach formalnych funkcjonowałam jako Patrycja B, bo zostawili nam także książeczkę czekową, umowę internetową i mieszkaniową.

(Vive la France)Z

Potem Patrycja zaszła w jedną ciążę, zaraz w drugą i na pewien czas z Dawidem ograniczyli kontakty towarzyskie, z wiadomych powodów. Widywałyśmy się od czasu do czasu, w ramach tak zwanych wielkich wyjść. Tak się jakoś składało, że podczas imprez ze znajomymi spędzałyśmy najwięcej czasu ze sobą. Przypadłyśmy sobie do gustu.

Zbliżył nas na pewno wspólny wyjazd do Londynu. Potem kilkukrotnie spędzałyśmy razem wakacje, poznałyśmy także swoje rodziny: rodziców, rodzeństwo.



W 2007 roku dostałam pracę swoich marzeń, w redakcji filmu Wirtualnej Polski i nic innego przez długi czas mnie nie interesowało. Jeździłam na plany filmowe, robiłam relacje, wywiady, prowadziłam studio festiwalowe podczas Festiwalu Filmów Fabularnych w Gdyni. Potem zajęłam sie tworzeniem serwisu telewizyjnego i przez dwa lata go prowadziłam, zanim nie zaszłam w ciążę. Jak Kuba miał 9 miesięcy wróciłam nawet na trzy miesiące do redakcji, ale okazało się, że jestem w  drugiej ciąży. To był totalny szok (wprawdzie rozważałam możliwość urodzenia drugiego dziecka, ale za jakiś czas, po głębszym namyśle i w ramach jakiegoś większego planu ;-).


(A oto historia jednego spojrzenia. Fotka mojego autorstwa. Gdy pracowałam w serwisie filmowym zostałam wysłana na promocję "Aniołów i Demonów". Podczas konferencji prasowej z Tomem Hanksem odważyłam się zadać pytanie, a nawet rozśmieszyć samego zainteresowanego, przekręcając tytuł jednego z jego filmów. Brawo, Marta ;-)

Gdy dowiedziałam się, że jestem w pierwszej ciąży, musiałam szybko zmodyfikować swój światopogląd. Trudno mi było siebie wyobrazić w roli mamy, a co dopiero podwójnej. Teraz mogę marudzić, że nie mam kiedy realizować pasji, że nie kiepsko z czasem dla siebie, że wszystko kręci się wokół dzieci.  Prawda jest jednak taka, że gdyby nie one, nigdy nie byłabym częścią BPM. Nigdy by nasz duet z Patrycją nie powstał. Wszystko się układa. Dogadujemy się, nie kłócimy. A ja od czasu pierwszej ciąży przeszłam prawdziwą szkołę życia. Spokorniałam i stanęłam mocno dwiema nogami na ziemi. Już nie oceniam tak radykalnie, jak kiedyś. Mimo że codzienność stała się absolutnie chaotyczna, obowiązki wykonuję slalomem, między aktywnościami dzieci, paradoksalnie uzyskałam równowagę psychiczną. Rzeczy wydają mi się oczywiste, priorytety są jasne, świat bardziej logiczny. I mam coś swojego, stworzonego od zera. Nowy pomysł na siebie, który ewoluuje w ekspresowym tempie.

(Sylwester 2011, ja zwyczajowo w ciąży ;)

(To my dwa lata temu. Ja, o niespodzianka, w dziewiątym miesiącu ciąży, z kilkoma podbródkami;-)


To po krótce moja historia. Naprawdę ze zdziwieniem przyglądam się, w jak nieoczekiwanym kierunku potoczyło się moje dotychczasowe życie. Wiele razy już to podkreślałam, ale powiem jeszcze raz: naprawdę nie spodziewałabym się ;-)


PS. Mówiąc o sobie, nie mogłabym nie wspomnieć do miłości do Włoch. Kiedy tylko mogę, staram się odwiedzać Włochy, nawet podróż poślubną tam odbyliśmy. W grudniu, po dwóch przerwach ciążowych, znowu tam wracam. Tym razem do Mediolanu. A we wrześniu mam nadzieję odbyć wymarzoną podróż kulinarną po Toskanii ;)))




15 komentarzy:

  1. Super historia :) No i życzę Wam, żebyście dalej się tak dogadywały:):)

    OdpowiedzUsuń
  2. oj.. zaczytałam się... fajna historia... i to się nazywa Prawdziwa Przyjaźń! Pozdrawiam Boginie! :-*

    OdpowiedzUsuń
  3. obie jestescia fascynujące, twórcze....jestem Waszą fanką!

    OdpowiedzUsuń
  4. Pamiętam spektakle w Teatrze Muzycznym :))) Były świetne !
    Hahahaha Ty postawna i dorodna :D Niezłe, niezłe :D
    Mnie również zaskoczyła wiadomość o pierwszej ciąży i także byłam pewna obaw co do Bycia Mamą. I, podobnie jak Ty, uważam, że przyniosło to wiele pozytywów , mogę powiedzieć, że po prostu dorosłam na wielu płaszczyznach :)
    Wasza historia przyjazni jest inspirująca . I ile to już lat ! Obyście jeszcze świętowały niejedną rocznicę ;) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jagódka jak my Ci się odwdzięczymy za takie wsparcie od początku działania bloga. Dziękujemy;-)

      Usuń
    2. Wspieram, bo lubię ! I Was i Chłopaków Waszych i to, jak i o czym piszecie.
      Wspieram, bo warto ;) I wszystkim Was polecam z dumą i przekonaniem.
      Buziak :*

      Usuń
  5. Brakowało mi tu takiego posta. Ostatnio Patrycja dała nam sie bardzo dobrze poznac jako fantastyczna matka z wielką pasją i chęcią pnięcia się ku marzeniom. Teraz widzę, że nie przez przypadek stanęłyście na swojej drodze, bo własnie te cechy łączą Was obie. Trzymam za Was kciuki juz od bardzo dawna i nie mam zamiaru ich puszczać ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo ciekawa historia :)
    Miło jest Was poznawać , chociaż zapominacie się podpisać pod postami i później myślę..hm..która to napisała heh to i tak Was lubię :)
    Aa.. czy gdzieś są wyniki poprzedniego konkursu ? Jestem ciekawa kto wygrał.. w końcu samej mi się nie udało dokończyć recyklingowej pracy..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aleksandra, a na zdjęciach nas nie rozróżniasz? ;-)

      Usuń