wtorek, 3 września 2013

Trudne dobrego początki.. czyli pierwsze koty za szkolne płoty ;)



     Kto czytał moje wcześniejsze wpisy, ten wie, jak sławetne "serce matki" cierpiało na myśl o pierwszym dniu szkoły mojego pierworodnego - Filipa... Nie dlatego, bym miała maminsynka, czy by moje dziecię do nieśmiałych należało, czy miało jakiekolwiek problemy w grupie. Do tej pory, na szczęście, wszędzie go było pełno. I bystre to, i wesołe, i towarzyskie, i nieco niegrzeczne ;) Ale tak zdrowo :D W końcu zdrowe dzieci, to szczęśliwe dzieci :D
Mimo to SZKOŁA napawała mnie przerażeniem, nie wyobrażałam sobie mojego drobnego, sześcioipółletniego Filipka w tak wielkim budynku, z dala od czujnego oka pani przedszkolanki, zdala od kogokolwiek uważającego, by umył ręce, trafił do toalety, świetlicy, szatni, sali gimnastycznej... I w ogóle miałam poczucie końca pewnej epoki. Koniec "małego dziecka", zaraz wąs się puści, słuchawki włoży w uszy, gały wlepi w komputer i tyle go miałam...

     Ale na co się zdały moje lamenty, stres i żal - 2 września nadszedł, plecak został zakupiony (btw - taki, jak podobał się mojemu synowi, choć wbrew mojemu rozsądkowi (cena ;) ). Ale podoba mi się jakoś :) Może dlatego, że Filipa wprawił w ekstazę dosłownie, więc i ja się cieszyłam). Ceremonia pasowania na ucznia przebiegła sprawnie, wesoło, szybko, niestety... Gdy przyszło do robienia klasowych zdjęć, Filip niechcąco strzelił sobie w twarz taką cienką gumką od czapek, które dostali na rozpoczęcie roku... dramat, pręga na pół twarzy, ból ogromny, płacz rozpaczliwy.. zestresował się tak bardzo, że potem nie chciał wejć do sali, a potem, jak już ze mną wszedł, przyklejony, to nie chciał w ławce usiąść. Dopiero pod koniec się uspokoił na tyle, by spróbować usiąść w ławce i wydawał się już całkiem zadowolony :)
Jednak ta mała niemiła sytuacja strasznie mnie zdenerwowała, bałam się, by nie był tak zestresowany też dzisiaj, nie zblokował się i nie miał problemów z wejściem do klasy, więc generalnie pół nocy go pakowałam (5 razy przepakowując), a potem pół nocy miałam koszmary. Za to on wstał uśmiechnięty, rozpromieniony, poszedł, a raczej pobiegł do szkoły, nie mogłam normalnie mu zdjęcia zrobić ;) Zdążyliśmy na pierwszy dzwonek o 8, szybka zmiana obuwia i już wymaszerował z klasą całą na górę... nawet mi nie pomachał, już gadał z koleżankami i kolegami... :) Na szczęście Filip jest w klasie ze swoją kuznką Amelką i jej przyjaciółką z przedszkola, Natalką :) A poza tym dzisiaj, jak go odbierałam, nie mogłam go odciągnąć od kolegów :) Nie chciał iść do domu!!! Także kamień z serca, matka ma spokojną głowę, jutro młody zostanie do 16 co najmniej :D A co! Matka może spokojnie wracać do pracy :D I do waszych zamówień, kochani :D

A tu parę fot z wczoraj i dziś :)

Mój przystojniak w drodze na ceremonię rozpoczęcia roku szkolnego :)


Ananas z pierwszej klasy :)


Mój ci on!


Duży i mały :))


Lekko tylko znudzony... (patrz nogi ;) )


I moment strzelenia gumką w buźkę... :(



A to taka fotka, którą pokażę mu za naście lat, jak będzie zdawał maturę... Wygląda, jakby otwierał arkusz egzaminacyjny jakiś... Ech... Tak, to już prosta droga do wielu udanych dyplomów :)


Jeszcze nie zwraca uwagi na rozgadane koleżanki.. do czasu ;)



A tu już z kuzynką i przyjaciółką, Amelką - pod palemką, na pizzy :)


I dziś, foty z plecakiem ;) Lekko ciężki, więc ciut balansował, ale jak wrócił, dumny mówił, że jego plecak podoba mu się najbardziej z tych, jakie widział :) Ufff :)


BIG LOVE!


A teraz lecę kolację lekką robić i kłaść towarzystwo spać :) Buźka i dobranoc!

~PaT

8 komentarzy:

  1. ogladajac zdjecia to sie wzruszalam to usmiechalam:-) ale przy ostatnim to jakos tak lzy same poplynely ciurkiem po twarzy. moze dlatego ze obok mnie lezy moja 1,5 miesieczna krolewna a po mnie skacze 2 letni synek i jak sobie pomysle ze oni tez tak powedruja z plecakiem przed siebie to dokladnie takie same leki mnie ograniaja jak opisane w poscie. super ze pierwsze dni w szkole minely tak dobrze i oby tak zostalo:-) a zdjecie "maturalne" bezbledne:-) pozdrawiam i wielu szkolnych sukcesow zycze:-) Kamila

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję w imieniu Filipka.. to niesamowite, kiedy te dzieci rosną, chyba w nocy :) Nagle budzimy się, a obok nas stoi chłopiec - nie szkrab.. a chłopiec, coraz bardziej samodzielny i mądry. Tak zatrzymać czas...

      Usuń
  2. No cudnie , cudnie , mam nadzieję , że nie musiałaś wydać tej sumy co poprzednio pisałaś :)
    Zdjęcia oddają klimat.. zdjęcie z kartkami to rzeczywiście jak maturalne (jak będzie miał maturę to zrobisz mu takie zdjęcie :) ) , a ten tekst wąs się puści , słuchawki w uszy , gały.." to niestety lub stety rzeczywistość . Mam nadzieję , że w przyszłości nie będzie o wiele gorzej - czyli rodzice z dzieckiem nie będą musieli kontaktować się z dzieckiem poprzez komputery :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurczę, nie snuj takiej wizji.. ja się pocieszam wizją "rodzinki.pl" ;))) Że u nas nie będzie gorzej ;)

      Usuń
  3. Fajnie fajnie. Oj jest emocji... U nas dopiero przedszkole, ale też co się matka nadenerwowała ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe ;) Małe dziecko - mały kłopot, duże dziecko, duży kłopot... :)

      Usuń
  4. Dziewczyny, wszystko fajnie, ale Wasz blog miał być o tworzeniu, poradach i inspiracjach, a stał się Waszym rodzinnym albumem. Kim ma być jego odbiorca? Tylko mamy z gromadką dzieci? Osoby zainteresowane szyciem ostatnio nie mają po co tu wchodzić. Szkoda, bo zapowiadało się bardzo ciekawie i miło było obserwować Wasze zmagania z igłą i nitką. A teraz nuda.
    Jeśli blog miał być też Waszym pomysłem na biznes, to również wtopa. Od dawna przestał się kojarzyć z rękodziełem, na którym można zarobić. Tylko dzieci, dzieci, dzieci... Nuda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za ten komentarz, chociaż szkoda, że się nie podpisałaś.. Fakt, ostatnio mało szycia. Nie wiem, czy czytałaś dokładnie wszystkie wpisy? Jeśli tak, to powinnaś wiedzieć, że od dłuższego czasu miałyśmy wakacje, Marta urodziła niedawno dziecko i miałyśmy urlop od szycia. Poza tym to jest blog o naszym szyciu - i życiu :) Od początku było tu dużo o nas i o dzieciach, bo dla nich i przez nich tworzymy to wszystko. A jeśli Cię to nudzi... trudno :) A biznes - kręcimy na facebooku i wierz mi - żadna wtopa ;) Zapraszam ;)

      Usuń