wtorek, 10 września 2013

DIY: Bo kto powiedział, że ze starą SkARPetKą to już tylko na śmietnik

Nie wiem jak Wam, ale mnie jesień wcale nie kojarzy się ze schyłkiem lata i powolnym przechodzeniem w stan zimowej hibernacji. Od dzieciństwa jesień dla mnie oznacza początek. Może weźmiecie mnie za dziwaka, ale zawsze należałam do tych dzieci, które z radością myślały o kolejnym rozpoczynającym się roku szkolnym. Uwielbiałam wyprawy po nowy plecak, piórnik, okładki do książek, naklejki na okładki i tym podobne. I uwielbiałam się uczyć, dlatego książki na kolejny rok szkolny często miałam przerobione od deski do deski jeszcze przed jego rozpoczęciem. Muszę tu przyznać z lekkim uczuciem zawstydzenia, że przynajmniej do końca podstawówki byłam jedną z tych rezolutnych dziewczynek, które siedziały w pierwszej ławce, nie dawały ściągać i były przygotowane do klasówki tuż po jej zapowiedzeniu, mimo że termin był jeszcze odległy. Na szczęście w liceum się wyluzowałam, a na studiach momentami mogłam przeginać w drugą stronę ;)  Ostateczny bilans, mam nadzieję, jest pozytywny.
Nauka nauką, ale zamiłowanie do początku jesieni zostało. Dlatego też pięknie się złożyło, że ostatni tydzień sierpnia spędziłyśmy z Patrycją na Kaszubach. Zdążyłam odpocząć po trudach okołoporodowych, przejść przez okres wczesnego niemowlęctwa Maksa i pomyśleć o powrocie do szycia, tworzenia i myślenia o innych rzeczach niż tylko przewijanie, karmienie, przebieranie, kąpanie i tym podobne. Nie żebym narzekała, bo strasznie szczęśliwa i spełniona jako mama jestem, ale nie ukrywam, że własna pasja i zajęcie są mi bardzo potrzebne.
Dzisiaj prezentuję Wam DIY, na który nie do końca sama wpadłam. Inspirację dostarczyła mi pewna bliska osoba. Śmieszne, bo sama robiłam podobne projekty już dwa lata i rok temu, ale nie wpadłam na to, żeby zaprezentować je jako DIY. Takie proste, a jednak efektowne. Dziękuję więc  K. za wskazanie palcem ;)
Tym razem na tapecie SkARPetKi. I nie tam żadne nowe, sterylne, zakupione w wielopaku w sieciówce. Nic z tych rzeczy. Wyciągamy z szuflad stare, znoszone, czasem nawet przetarte skarpetki i nadajemy im drugie życie. I to w pięć minut! A i nasze mieszkanie za bezcen zyska nową, jesienną oprawę.
Przyznaję też, że do otulenia dwóch słoików wykorzystałam legginsy, które kupiłam tuż przed porodem w lumpeksie. Byłam przeszczęśliwa jak na nie natrafiłam, stoczyłam o nie niemalże bójkę z inną dziewczyną, której też wpadły w oko (a że był to ostatni dzień tygodnia, czyli czas wyprzedawania wszystkiego z półek za bezcen, było o co walczyć). Niestety, tuż po przyjściu do domu okazało się, że moja figura wygląda w nich nieco żenująco (nie wiem, co sobie myślałam, wydzierając je dziewczynie z nogami Kate Moss) i wstydzę się je wciągać na tyłek nawet, kiedy będę tylko z dziećmi. Zadowolona więc jestem, że znalazły swoje drugie życie.
Nic tylko się cieszyć i podziwiać ;-) Legginsy w nowej roli oczywiście ;)

Potrzebne przybory:
1. Stare skarpetki, getry, ocieplacze na łydki.
2. Doniczki, wazoniki, świece (takie, których nie chcecie palić ;-).
3. Nożyczki.



1. Wybieramy skarpetki, rajstopy bądź ocieplacze, których wzór będzie pasował do naszego wnętrza, a raczej jego jesienno-zimowej koncepcji.



2. Przygotowujemy świeczki, wazoniki, słoiczki, wszystko to, co chcemy otulić.


3. Przymierzamy skarpetkę na naczynie, które chcemy otulić.


4. Obcinamy w odpowiednim miejscu. Pamiętajmy, żeby ciąć idealnie przy krawędzi, inaczej materiał będzie za długi, lub, co gorsza, za krótki.


4. Gotowe!




Proste?Proste!

A oto skarpetkowe cuda K.:


10 komentarzy:

  1. Boskie były te leginsy...ale teraz też całkiem fajnie wyglądają:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Boskie bez dwoch zdan, ale niestety, trzeba być szczupakiem z nogami do samego nieba na takie wzory, inaczej plus 10 kilogramów ;)

      Usuń
  2. Super pomysł, bardzo mi się podoba. Ale to trzeba jakoś podszyć by się nie pruło?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie podszywałam, jeśli materiał nie jest ruszany, noszony, dotykany, to nie ma powodów, żeby się pruł ;)

      Usuń
  3. Doniczki i słoiki - fajnie wyglądają , ale na świeczki to dla mnie trochę..nie praktycznie..
    w sumie myślałam , że zrobisz z nich zabawki !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mi się właśnie najbardziej świeczki podobają;)

      Usuń
  4. świetny pomysł! :)

    aż szkoda, że nie mam skarpet takich starych...

    http://islandofflove.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Własnie usiadłam sobie w dresach na kanapie i zaczęłam szukać pilota - patrzę a tu świeczka w skarpecie ... hmmm...cóż - dwa nieokiełznane żywioły - na świeczce ogień, a w doniczce woda ;) ... może lepiej na kubek z gorącą herbatą - można będzie dłużej, z ciepłym płynem w łapkach w telewizor się powgapiać ;)

    OdpowiedzUsuń