czwartek, 1 sierpnia 2013

O nowej fryzurze, o nieuchronności zmian i o tym, że czas płynie zdecydowanie za szybko!..



      Dni mijają... i weźcie powiedzcie mi, jak to jest możliwe, że jest już sierpień!? Ja jeszcze nie zrobiłam niczego z tego, co zaplanowałam na wakacje! Obiecałam sobie, że będę spędzać każdy dzień produktywnie - minimum spacer, minimum jakaś wycieczka... A tu połowa dni zmarnowana - no, może nie do końca zmarnowana, bo relaks, piękne widoki, odpoczynek i ładowanie akumulatorów to akurat jest non stop... Ale tak chciałam w tym roku intensywnie spędzić te dwa miesiące - i znowu nic z tego nie wychodzi :/ Aż zła jestem na ten sierpień :/ Nie znoszę tego upływu czasu... jeszcze miesiąc i Filip pójdzie do szkoły... mam ostatni miesiąc, by nacieszyć się moim małym chłopaczkiem - coś czuję, przez skórę, że od września koledzy i koleżanki będą ważniejsi niż wszystko inne... Nowy rytm dnia, nowe obowiązki, dla niego i dla nas wszystkich. Ech! Ale nie - nie będę o tym na razie myśleć, bo to dziwnym trafem napawa mnie jakimś niepokojem i smutkiem. Obym to przeżyła jakoś, w ogóle!... Przecież na pasowaniu na ucznia będę ryczeć jak bóbr :( Pamiętam do dziś, że na pierwszy dzień szkoły mama szyła dla mnie spódniczkę - taką bombkę, w czarno-białe paseczki, z wykończeniem z koronki. Boska była :) Chyba muszę jej dorównać i też coś mojemu uszyć, tylko co... na marynarkę ani na spodnie ueleganckie się nie porwę... może uszyję mu coś na pierwszy dzień zajęć ;) Hehe..

     Tymczasem, wróćmy do zdarzeń aktualnych ;) zamiast wybiegać myślą w przyszłość. Mamy w końcu jeszcze miesiąc na szaleństwo, nieróbstwo i jednocześnie napawanie się cudownym światem wokół. 
Na początek - nowa fryzura Felka. Od co najmniej dwóch wpisów prezentowałam ją wam na blogu, bez komentarza. Nie wspomniałam o tym chyba z powodu ciągłego szoku. Otóż, jakiś tydzień (?) temu poszłam do fryzjera tutejszego, czyt. kościerskiego, aby, cytuję: "lekko skróciła włoski". Kojarzycie Felusia z loczkami, nie? Jeszcze niedawno wyglądał tak! !!!!!!!



Teraz, na miejsce tego cudnego chłopczyka z loczkami, cherubinka mojego - podstawili mi małego chłopca! CHŁOPCA! Małego mężczyznę! Taki szok przeżyłam, wychodząc z nim od fryzjera, że - bez kitu - ryczałam. Moje loczki!... Ale przyznaję, że już się przyzwyczaiłam, fryz trochę poprawiłam (a co :P) i jest bardziej mój już niż na początku, choć nadal trochę inny ;) jakiś taki. Sami oceńcie! To sesja tuż po obcięciu włosków :)


Jasiu Wędrowniczek :)


No przyznajcie... inny, ale kochany :)

Przy okazji parę fotek jeszcze z naszego ówczesnego wieczornego spacerku :)





 Kocham tę troskę moich starszaków o młodszego brata :) I fryzura im w ogóle nie zrobiła żadnej różnicy ;)


A to moje ulubione zdjęcie z tamtego wypadu. Mój księżyc..!



Dobra. Nostalgiczny temat porzućmy, tydzień później, parę kominów i bambamów później, nadszedł dzień dzisiejszy :)) I takie znowu fotki pocykałam im dzisiaj :) 

Tu kurtka - mój pimping :D Tzn kupiłam Filipowi i Maksowi kurtki przeciwdeszczowe. Fajne, miękkie, tanie i ładne. Niestety, dla Filipa nie było w 5-10-15 rozmiaru, i mogłam kupić albo taką na styk, albo grubo za dużą. I zaradna mama postanowiła... kupić dziewczęcą :D Wyglądała identycznie, jak chłopięce, tylko że była jasnozielona i z różowym - wściekle różowym - zamkiem i metkami w środku. Filip, jak to chłopiec na przededniu pierwszej klasy, kategorycznie odmówił noszenia takiego zamka, uposażonego metką. Ale mama nie dała sobie oczu namydlić, bo, posiadawszy w swoich zbiorach czarny zamek o odpowiedniej długości, postanowiłam wymienić po prostu. I dodatkowo obszyłam metkami w czachy. I efekt jest zajefajny!!!!!!!! Filip zachwycony tak jak i ja ;) Dorobiłam też metkę przy kieszonce i na karku :) 




Jest radocha ;)


Jak można się było spodziewać - Maks zapragnął takiej samej, choć posiadając męski kolorek, nie musiał się martwić o niejasne podejrzenia ;)





A tu już mój najmłodszy model i jego absolutnie ukochana rozrywka wakacyjna, którą staram się do bólu często zaspokajać. W mieście czego jak czego, ale kur to nie ma, ani krów. Także, moi drodzy, dzień jak codzień i my karmimy kury. KULY!




"PAPA, KULY!"



A tu już boruciński sklepik :)


"Fiat". Mały, biały i mega popularny. ;)


Całkiem mi się już ten fryz podoba :D











I maki. Cudny widok :)





Kocham ten uśmiech nad życie..! Bez słodzenia...


No i o, tak sobie spędzamy dnie... leniwie, błogo, na nicnierobieniu. Ale i tak, powiem wam, jest bosko... niech to się nie kończy szybko... niech sierpień trwa bardzo, bardzo długo!... Wszystkim Wam tego życzę...

~PaT

7 komentarzy:

  1. Taką mamę mieć to skarb.... :)Wszystko przerobi, dorobi, doszyje i wymyśli :)
    A temat rozpoczęcia szkoły przerabialiśmy w zeszłym roku. Mnie osobiście każde nowe etapy w życiu cieszą i ekscytują, jednak nie da się ukryć, że rozpoczęcie życia szkolnego to ogromna zmiana dla wszystkich. Trzymam za Was kciuki :)

    A wakacje uciekają tak szybko w tym roku, że sama nie mogę uwierzyć, że za miesiąc wracam do pracy...

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudnie, klimatyczne. Fryzura faktycznie postarza, hehe. Cóż, dzieci szybko rosną. Udanego sierpnia.

    OdpowiedzUsuń
  3. Pati Twoje dzieci w każdej fryzurze i kurtce (dziewczęcej/chłopięcej) wyglądają bosko:-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Super fryzurka. Baa powiedzialabym ze lepiej niz w tej starej. Taki chlopiec wkoncu, juz nie dzidzia :-) cudnie.

    Co do szkoly...bedziemy przezywac razem...tez dla mnie to szok i wogole. Kiedy te 5lat przelecialo? Ja nadal pamietam jak kolki mial i go po pupie klepalam bo mu to pomagalo....a tutaj za miesiac do szkoly...

    Asia.

    OdpowiedzUsuń
  5. Fryzura fajna, jednakże w pełni rozumiem płacz za loczkami. Mój Mi nadal zaloczkowany, ale jak byłam z Ma u fryzjerki w zeszłym roku zrobić mu letnią fryzurę to tez miałam łzy w oczach. Bo nagle z mojego chłopczyka chłopiec się zrobił po prostu. Radosne to i smutne zarazem :)

    OdpowiedzUsuń
  6. rozumiem ból a jednocześnie widzę jak w sekundzie zrobił się z niego przystojniaczek, już nie słodka dzidzia do całowania :)
    dajmy więc dzieciom dorosnąć :)
    mój Adi też już w króciutkich włosach, tylko że jego mama dopadła z nożyczkami :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Fryzurka niczego sobie :) chociaż czytając tytuł pomyślałam bardziej o Tobie ! że coś zmieniłaś.. trochę mnie rozczarowałaś heh :D
    Kurtki super - jak to jest , zmieni się jeden element i wszyscy są zadowoleni !
    Pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń