piątek, 5 lipca 2013

O nich, czyli o najlepszym, co nas w życiu spotkało...



     Ostatnio szyciowo poległam, a raczej pokonały mnie atrakcje dodatkowe, których od niespełna tygodnia mam masę. Słońce, piękna pogoda i jeszcze piękniejsze widoki za oknem sprawiły, że maszyna powoli się kurzy. Czeka na deszcz :D Ale bez obaw, już powoli palce mnie świerzbią i śnią się nowe uszytki, bo pomysłów mam sporo, a nawet więcej.
Jednakże, żeby i blog nam kurzem nie zarósł, na bieżąco będziemy Wam dawkować nowe informacje :)
Po pierwsze, Marta z Bąbelkiem czują się dobrze, powoli dochodząc do siebie i ucząc się siebie nawzajem. Maleńki jest przepiękny! Totalnie podobny do Kubka, jak był mały. Ale o nich dwóch to będzie Marta sama opowiadać, jak już będzie mogła, co wierzę, nastąpi całkiem niedługo :) Na razie przesłała mi dwa nowe zdjęcia maluszka.





A ja tak sobie wymyśliłam, że dziś opowiem Wam trochę o moich dzieciach. Chyba dotąd nic o nich nie pisałam, tzn nie o tym, jacy są, czym się interesują i w ogóle. A może Wy, tak akurat, macie ochotę ich poznać.

FILIP 







Urodził się 21 grudnia 2006r. Ma teraz 6,5 roku i dużo do powiedzenia :D Czasem za dużo! Buźka mu się nie zamyka ;) Ale taki jest mądry, że strach.. zaskoczy każdego logicznym myśleniem i ma taką pamięć, że nieraz w pięty idzie. Przy nim nie da się rzucić słów na wiatr. O nie! Przypomni i wypomni ci coś w najmniej spodziewanym momencie. 
Do tego ma dość niezwykłe zainteresowania jak na sześcioletnie dziecko. Od jakiś dwóch lat nie rozstaje się z dziecięcym atlasem świata. Zna chyba wszystkie kraje i rozpoznaje wszystkie flagi. Zna duże rzeki, góry i morza, potrafi je pokazać i na mapie, i na globusie. I nikt z nas go tego nie uczył, tzn nie specjalnie - sam chciał i sam się pytał. Nie inicjowaliśmy tego. Do tego już od dobrego roku potrafi czytać i czyta sobie sam krótkie opisy w książkach i właśnie w atlasach, encyklopediach dla dzieci. Dłuższe teksty na razie go zniechęcają, ale ma już "na koncie" kilka książeczek dla dzieci :)
I uwielbia rysować, robi to całkiem nieźle. Swego czasu wygrał 3 konkursy plastyczne :) Pasję do konkursów też ma po mamusi :))) W ogóle ze wszystkich dzieci jest do mnie najbardziej podobny, i z wyglądu, i z charakteru, i z upodobań swoich, np. do agrestu, porzeczek, poziomek itp. Dlatego jakoś najłatwiej chyba mi się z nim porozumieć, zrozumieć jego zachowanie, problemy. Bo Filip jest też niezłym ancymonem ;) Nawet parę razy zostałam wezwana "na dywanik" do jego wychowawczyń.. ale to taki typ jak Ania - ta z Zielonego Wzgórza ;) Zbroi, przeprosi, zawstydzi się i raczej nie powtórzy tego samego błędu. Za to wymyśli nowy - niedługo ;)
I jest bardzo opiekuńczy. Kiedy urodził się Maksio, Filip miał raptem rok i 5 miesięcy, maluszek był z niego. A od razu otoczył miłością brata, przytulał, całował, bujał fotelik i dzielił się zabawkami. Cudowny widok. Nigdy nie był zazdrosny i nigdy nie pokazywał, żeby był zły na nas czy na kogokolwiek, żeśmy mu sprawili konkurencję :) Tak samo było z Felkiem, od razu zaakceptował i pokochał, nie rywalizując o względy nasze.  To dość niesamowite, taka dojrzałość w tak młodym wieku :)

MAKSIO








Urodził się 11 maja 2008r, ma więc 5 lat i dwa miesiące. Zdecydowaliśmy się mieć szybko drugie dziecko, bo ja miałam siostrę o 6 lat młodszą i to było okropne - zero porozumienia między nami, ciągła rywalizacja, o wszystko. Rodziców, naukę, sukcesy, porażki, chłopaków. Dopiero jak Sonia skończyła 20 lat to się zrozumiałyśmy na tyle, żeby być dla siebie prawdziwymi przyjaciółkami i tak już zostało :) Za to nie chciałam powtarzać takiej sytuacji między moimi dziećmi i dziś uważam, że to była najlepsza decyzja mojego życia. Nie mówię o tym, że jest i że zawsze było lekko, bo nie. Dwoje dzieci w pieluchach naraz, budzących się często w nocy - potrafi każdemu dać w kość. Obu trzeba było przypilnować z jedzeniem, spaniem, na spacerze pilnować, na placu zabaw z każdym się bawić... ale nigdy nie czułam, że mnie to przerasta, że mam dość, że wolałabym mieć jedno dziecko naraz tylko. Czułam wyłącznie dumę, gdy patrzyłam na nich, brojących razem. Dzisiaj Maks i Filip są najlepszymi przyjaciółmi, kochają się na zabój miłością bezwzględną (a odczują to tylko ci, którzy spróbują wejść między nich ;) ). I kłócą się równie zawzięcie i jeszcze częściej, niż ustawa przewiduje, o wszystko :) Ale są to kłótnie, które wiele ich uczą - bronienia własności swojej, wykraczania granic, wiary we własną siłę i możliwości, a także całego szeregu społecznych zachowań, jak dzielenie się, wspólna zabawa (często mówię na nich dream team :) ), zdrowa rywalizacja, negocjacje, godzenie się, przepraszanie, wybaczanie... 

A sam Maksio jest wprost zachwycający, gdy zaczyna mówić. Filip jakoś nigdy tak nie miał. Mianowicie, Maks bardzo często używa słów, których znaczenia nie do końca rozumie i których nie umie odmienić i umiejscowić w zdaniu. A zdania buduje nad wyraz kwieciste i rozbudowane :) Jest niesamowicie dziecięco-uroczy :D Tysiące przykładów mamy codziennie, ale dziś np:

- Mamo, a kiedy będzie półdzień? 
- Chyba teraz jest już połowa dnia. 
- A kiedy się skończy?
- No jak się ma skończyć połowa dnia? Czemu pytasz?
- Bo tata obiecał, że będzie po południu...

No zjadłabym go wtedy! I przysięgam, nikt, tak jak Maks, nie opowiada bajek. Na poczekaniu wymyśli kilkanaście historii i konia z grzędą temu, kto się w nich połapie :D Ale świadczy to o jego ogromnej wyobraźni i nasza w tym dola, żeby ją pobudzać i rozwijać nieustająco. Myślę, że naprawdę mógłby być pisarzem. 
Tu jeden filmik, http://www.youtube.com/watch?v=CZwoUPxnZdQ ilustrujący te opowieści ;) 

Tak jak Filip jest kopią mnie, tak Maksio jest kopią swojego taty. Jest tak podobny do mojego męża z wyglądu, że jak mu kiedyś pokazaliśmy zdjęcia D., jak był mały, i zapytaliśmy, kto jest na zdjęciach, Maks bez wahania odpowiedział : JA! Naprawdę można się pomylić :) To samo z jedzeniem. Jak Filip jadłby twarożki, warzywa i owoce, tak Maks nie przeżyłby dnia bez mięsa. Kiełbaska, wędlinka, parówka, mięsko, gotowane, pieczone, grillowane - nieważne, ale mięsko być musi :)) Nie przeszłaby u nas dieta wegetariańska, never ever. Tak jak nie przeszedłby wieczór bez opowiadanej bajki. A że nie jesteśmy ze stali i nieraz nam się po prostu już nie chce, po całym dniu, bajek wymyślać, a nawet czytać, to często nas wyręcza "rakieta", czyli boombox w kształcie rakiety kosmicznej, na którym odgrywamy audiobooki. Nasze dzieci zgromadziły już ogromną kolekcję kilkudziesięciu płyt z bajkami i nigdy nie mają ich dość. Ale wolę kupować im bajki i książki, niż gry na konsole!

FELUŚ





 Urodził się 13 kwietnia 2011r., ma dwa latka z niewielkim hakiem. Totalna niespodzianka dla nas wszystkich, dzięki której wiem, że nic nie można sobie do końca zaplanować, a życia to już wcale, oraz że najlepsze są w życiu właśnie niespodzianki. Oraz - że posiadanie trójki dzieci to coś absolutnie fantastycznego i chociaż nie planowałam tylu, to już wiem, że będzie ich jeszcze więcej - kiedyś :)) Bo takiej radości, jaką daje nam codziennie Felek, się NIGDY nie spodziewałam. Filipek, a potem Maksio byli dla nas radością absolutną i kochamy ich nad życie, ale Felek.. tego uczucia się nie da opisać. Tu nie chodzi o miłość tylko, bo każdego z chłopców kochamy tak samo mocno i nad życie. Ale o jakiś zachwyt? Zauroczenie? Jakieś czary się tu odgrywają każdego dnia! Nie wiem, czy dlatego, że jest trzeci, czy dlatego, że najmniejszy.. ale jest tak słodki, że szok. Ciągle, od maleńkiego, uśmiechnięty. Rozbrajający zbój z iskierkami w oczach. Urodził się na końcu, wywrócił nasze życie do góry nogami, rozstawił nas po kątach i niepodzielnie rządzi. Spacer? Jak Felek się obudzi. Obiad? A co Felek lubi? Gdzie jedziemy - a gdzie Felek nie był jeszcze? I chociaż staramy się na maxa nie ulegać mu we wszystkim, wymagać i być konsekwentnymi to muszę przyznać, że idzie nam kiepsko. I nie dlatego, że Felek robi afery. Bo - zwykle - nie robi (choć potrafi ;) ). Nie drze się i nie histeryzuje (a raczej próbuje czasem, ale wtedy nie ulegamy mu nigdy). Zazwyczaj Felek robi jeszcze bardziej proszące oczy niż kot ze Shreka, uśmiechnie się, poczaruje, oczko puści, buziaka da i... weź mu nie daj tego o co prosi ;) To samo, co z nami, robi ze swoimi braćmi ;) Jest w stanie zabrać im wszystko, od ulubionej zabawki do roweru. A robi to tak:


No rozbraja ;) Tym bardziej, że jakoś kilka miesięcy temu zaczął mówić, a teraz się ostro rozkręca. Mówi, naśladuje, powtarza - wszystko niemalże. Wychodzi to tak komicznie, że człowieka rozkleja.. Jeszcze jak zatrzepocze tymi rzęsami i odprawi swoje czary - koniec, przepadłeś z kretesem. Muszę raz nagrać filmik i Wam pokazać, jak to czaruje bosko :D A jego "haham, mama, haham" to najmilsze, co możesz rano usłyszeć :)
Co do jego upodobań kulinarnych - generalnie je wszystko, najchętniej zupki ;) Także proste menu. I 'malalon', i 'apućko'. Wiecie, mamy, co to jest. I kocha wprost myć zęby. Jeszcze oczu nie otworzy już pędzi  do umywalki :D A ostatnio byliśmy z nim po raz kolejny u dentysty, bo wyszły mu dwa ząbki (górne jedynki) z takimi małymi skazami, które są i będą podatne na próchnicę, więc chodzimy co kilka miesięcy sprawdzić. I ostatecznie przed wyjazdem na wakacje było pierwsze w życiu borowanie i plombowanie... brrr, ciężko było, nie powiem, ale w sumie dało się to zrobić, więc UFFF. Może unikniemy czarnych jedynek ;) 
    Natomiast co do jego zainteresowań - jest totalnym fanem Króla Lwa, śpiewa piosenki z filmu (serio), zna wszystkich bohaterów, sam sobie czyta książeczki (po swojemu, oczywiście). Ponadto jest ciągle w ruchu, jak przysiądzie na chwilę, to chyba tylko na kibelku (bo ostatnio, od jakiegoś miesiąca, jest odpieluchowany i robi wyłącznie na nakładkę :) dumna jestem na maxa). 

Na bieżąco Wam będę pisać, co u nich, ale cieszę się, że Wam ich przedstawiłam bliżej. W sumie niby o dzieciach można godzinami... ale mówić, a nie czytać czy słuchać ;) Ale może komuś sprawiłam przyjemność tym opowiadaniem. I chyba widać, że uwielbiam ich na maxa ;) A raczej na Maksa, Filipka i Feliksa ;)






OK. KONIEC!

21 komentarzy:

  1. fantastyczne chłopaki, normalnie brak słów...poważnie. jesteś szczęściara

    OdpowiedzUsuń
  2. Pięknie o nich piszesz! :) Tak tylko sobie myślę, że ja z jednym (a dokładniej z jedną) ledwo daję sobie radę, więc naprawdę podziwiam i Martę i Ciebie za to, że zdecydowałyście się na tak małą różnicę wieku między dzieciakami. A Ty masz jeszcze Felka, do tego piszesz o "czwartym"! Ach! Liczę więc na więcej takich postów opisujących Waszą codzienność, bo doprawdy nie wiem, jak sobie radzicie ze wszystkim.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. OK :D Będzie więcej dzieciowych postów. A szczerze mówiąc, ja sobie nie wyobrażam mieć jedynaka. Moje dzieci zajmują się same sobą i ja nie muszę brać udziału w ich zabawach. Dla mnie z jednym dzieckiem musi być mega ciężko, bo cały czas Cię absorbuje :)

      Usuń
  3. Cudowne te Twoje chłopaki. Pięknie też piszesz o nich Pati. Sama miłość płynie z tego posta. No ale wiadomo, że dzieci, to największe nasze skarby. Oby chłopcy chowali się w zdrowiu i byłi szczęśliwi na maxa, a raczej na Maksa, Felka i Filipa :) Pozdrawiam i łdujcie akumulatory ile się da na tych wakacjach :) Ps. Nie będę ściemniała, na nowe uszytki też czekam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, wiem... też chcę już zasiąść do maszyny i będę musiała, bo nowe zamówienia mam. Przede wszystkim kołderki dla moich chłopców jednak.. I tak marudzę i marudzę z tym szyciem. Ale ten tydzień będzie maszynowy ;) Promis.

      Usuń
  4. patrycja po raz kolejny wzruszylam sie do lez i to "krokodylich"i nie moge przestac ,nie wiem co sie dzieje ,po prostu ich tak strasznie-kazdego z osobna kocham .sa cudni znam ich od pierwszych godzin po narodzinach i od razu pokochalam .ciesze sie ze moge byc przy ich dorastaniu i w ogole ,pamietam jak niedawno nianczylam ciebie i sonie .a twoje pisanie uwielbiam i po raz kolejny prosze nie zaprzepasc tego jak nasza kochana JASIA - do zobaczenia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, Icia :D Dzięki za każde słowo. Kiedyś napiszę tą książkę ;)

      Usuń
  5. Dziękuję za takie wspaniałe opisy i fotki :) Czuję, ze troszkę poznałam Twoich Chłopaków i myślę, że są fantastyczni :))))
    Pisz o nich więcej !!!!
    Są mega uroczy. I te ich oczyska ciemne :))))
    Buziole dla Was :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :D Babcia mówi na nich "moje czarne oczka" :D Po mamusi i tatusiu :) Dzięki.

      Usuń
  6. Cudownie chłopaków przedstawiłaś :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Pati wiesz, ze zawsze Ci zazdrościłam trójeczki ale konsekwentnie idę za Tobą ;)
    buziam :* mogłabym czytać o nich godzinami wiec pisz częściej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Robi się! Tak jak ty na trójkę, tak ja na tę córkę, co tobie się tak ślicznie udała :D

      Usuń
  8. Cudnie Wam. Sielana maksymalna ... zazdroszczę umiejętności wydobywania jasnych stron dnia. Wesoła mama, wesoły dom, szczęśliwe dzieci. Lukier.

    Synów masz bardzo wyrazistych. Czuję się zaproszona do Waszego życia, po tym tekście. Mocno zaciekawiona Waszymi losami ;)

    Pozdrawiam.

    Maja

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Urodziłam się tego samego dnia co Feluś:)

      Usuń
    2. No i gratuluję nowego człowieczka:)

      Usuń
    3. Dzięki :D Kocham lukier, ale u mnie to akurat po prostu sztuka docenienia tego, co się ma. Mam wszystko, czego mi potrzeba! Buźka :)

      Usuń
  9. Cudowne chłopaki! Tak fajnie ich opisałaś, że zachciało mi sie następnego dzidziusia:) w dodatku wszyscy noszą moje ukochane imiona! nie wiem jak to możliwe:) zawsze chciałam mieć Filipka, później jak wybierałam imię w będąc w ciąży i nie znając jeszcze płci (mam córeczkę Laurę) wybrałam Maksa, a teraz jakoś Feluś mi po głowie chodzi:)pisz o nich jak najczęściej:)
    Daga

    OdpowiedzUsuń