niedziela, 16 czerwca 2013

MAKSymalna mobilizacja

Oj działo się ostatnio, działo. Najpierw przygotowania do kiermaszu, kiermasz, nawał zamówień (nie, żebym narzekała ;-) i końcówka ciąży. No właśnie, to głównie o niej teraz będę pisała, bo zrobiło się naprawdę nieciekawie. Patrycja już pisała, że zabrakło mnie na jej trzydziestych urodzinach. Umierałam z żalu, bo w drodze na przyjęcie zahaczyłam o szpital. Chciałam jeszcze podłączyć się pod KTG i sprawdzić, że wszystko w porządku, bo od rana czułam nieprzyjemne skurcze. Okazało się, że poród rozpoczął się na dobre i trzeba go zatrzymać, bo jest jeszcze za wcześnie (36. tydzień). Wylądowałam więc na oddziale patologii ciąży, cała w stresie, żeby z Maksiem było wszystko w porządku i żeby zechciał poczekać jeszcze chociaż dwa tygodnie. Na szczęście leczenie odniosło skutek, minął kolejny tydzień, ja powoli odzyskuję siły (wierzcie mi, że kilkudniowy pobyt na patologii ciąży może skutecznie podciąć skrzydła) i mam energię na dokończenie spraw przed porodem.
Projektem, który zaczęłam jeszcze w majówkę i którym już wiele razy chciałam się Wam pochwalić jest zupełnie nowy pokoik dla chłopców. Jako że nie będzie tam mieszkał tylko Kuba, pokój do tej pory nazywany "trzecim pokojem" musiał zyskać nowe życie. Od początku chciałam, żeby przeważały w nim motywy marynarskie.
Miałam nadzieję, że w kwestii projektu będę mogła skontaktować się ze specjalistą, ale oczywiście zabrakło czasu. Tak więc oprócz całościowego zaplanowania przestrzeni, trzeba było pomalować ściany, skręcić meble, wynieść te stare zalegające i oczywiście sprzątnąć po remoncie (to jak zwykle było najtrudniejszym zadaniem).
Jak nam poszło? Wydaje mi się, że całkiem nieźle. Pokój nabiera kształtów, w ubiegłym tygodniu panowie instalowali szafę na wymiar. Pozostał więc tylko montaż półeczek, obrazków i powieszenie zdjęć. I oczywiście mam nadzieję, że będę jeszcze na siłach uszyć prawdziwe marynarskie poduchy dla chłopców. Już dawno temu kupiłam idealny materiał, ale przeceniłam swoje możliwości i moce przerobowe.
W najbliższych dniach pokażę Wam zdjęcia gotowego pokoiku, a dzisiaj relacja z prac. Było naprawdę trudno i brudno ;D


Sceny jak z Dextera. Zabawki Kuby unicestwione pod warstwą folii ochronnej ;P




Pokój Kuby i jego części składowe wywędrowały do salonu:



Moje uszytkowe kartony też musiały znaleźć nowe miejsce:



Po przyjaciołach z dżungli został tylko ślad. Nie na długo ;D


Moja ulubiona czynność: mieszanie farby. Oczywiście żaden z dostępnych kolorów mi nie odpowiadał, poza tym kolor na próbniku nigdy nie zgadza się z tym, który chowa się w puszce. Wolałam więc sama uzyskać idealną barwę ;-)


 



Nie mogło zabraknąć marynarskich pasków:



Pokoik nabiera kształtów. Powoli, powoli, ale jak mówi przysłowie Nie od razu Rzym zbudowano. Co dopiero pokój Kuby i Maksa ;-)))





Poduszki ciągle czekają na ubranko. Kto wie, może jutro ogarnie mnie przypływ energii i dokończę projekt? ;)


15 komentarzy:

  1. Zapowiada się pięknie, no ale u kobiety z takim zacięciem artystycznym nie może być inaczej:) Życzę Ci, żeby Maksiu jeszcze poczekał z wypełznięciem, a przede wszystkim żeby wypełzł zdrowy i silny jak już się zdecyduje :) Trzymam kciuki. Dużo sił teraz. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chciałabym poczekać przynajmniej do soboty, bo wtedy oddają nową porodówkę w szpitalu, w którym chcę rodzić. Choć mam coraz większe wątpliwości, czy mi się uda ;-)

      Usuń
    2. A jaki to szpital? 3mam kciuki za późne rozwiązanie;)

      Usuń
    3. Sobota niedaleko. Dasz radę. Tyle kciuków jest trzymanych, że będzie ok :)

      Usuń
    4. Dzięki za informację:) Może i ja się zdecyduje tam powić mojego drugiego bąbla. Daj znać tylko czy było godnie:)

      Usuń
  2. Stresujące te ostatnie tygodnie ciąży.
    Życzę żeby wszystko było dobrze i żeby Maksiu przyszedł na świat zdrowy i w swoim czasie.
    Pokój będzie miał piękny.
    Dziewczyny, przeczytałam ostatnio całego Waszego bloga i jestem pod wrażeniem. Tak mi się tu podoba, że zapraszam do mnie po wyróżnienie
    www.niebowo.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Woow, dziękujemy za wyróżnienie ;-))) I za miłe słowa oczywiście. To dla nas zawsze największa nagroda!

      Usuń
  3. Pokoik zapowiada się obiecująco , pewnie będzie bardzo ładny i praktyczny - myślę , że nie potrzeba Ci specjalisty do tego bo sama nią jesteś :) Życzę spokojnego porodu , szczęśliwego i we właściwym terminie .
    Pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziękuję za miłe słowa, ale wiadomo, jak to jest, jak mamy wizję w ogóle, a potrzeba kogoś, żeby dopracował ją w szczególe. Mam nadzieję, że do porodu uda nam się zapiąć na ostatni guzik urządzanie pokoiku dla chłopców ;-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak bedziesz tak szaleć, to nie doczekasz tej nowej porodówki:) W niedziele widziałam szaro,białe wnętrze i się zakochałam, więc twój projekt bardzo mi sie podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  6. no właśnie już jestem grzeczna i głównie leżę ;-))

    OdpowiedzUsuń
  7. wygląda fantastycznie!Trzymam kciuki za ten tydzień,zeby Maksio spokojnie poczekał jeszcze w brzuszku Mamy:-)))

    OdpowiedzUsuń
  8. Wyglada świetnie :))))
    Jesteś Dzielniakiem, że tak się zmobilizowałaś pomimo małej ilości wolnego czasu oraz incydentów . Efekt wydaje sie superowy :D
    P.S. Elmo uwięziony pod siatką wygląda bardzo dramatycznie ...
    P.S. 2 Dziewuchy też kochają "Poczytaj mi, mamo " i " Kota Simona " :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Piękne te paski na ścianie. Nie wiedziałam, że 'nasza' porodówka jest remontowana. Przyda się ta informacja za jakiś czas.

    OdpowiedzUsuń