środa, 13 marca 2013

Powrót zimy, gorączka i tym podobne przypadki

Czy już kiedyś pisałam, że nie znoszę schyłku zimy? Tego ciągłego nawracania ujemnych temperatur, naprzemiennych odwilży i kompletnego zlodowacenia. Brrr, mam gęsią skórkę na samą myśl. Jedno jest pewne: wiosna w tym roku postanowiła poczekać i nie rozpieszczać nas nadto.
Do tęsknoty za wiosną dokłada się u mnie choroba, która w ciąży jest o wiele bardziej nieznośna niż zazwyczaj. Wprawdzie biorę antybiotyk, ale objawowo nie mogę za bardzo sobie pomóc, więc cierpliwie czekam na polepszenie nastroju. Tym bardziej, że opuszczam kolejne dni kursu i dosłownie w myślach zliczam szwy, których nie wykonałam ;-) Także moje domowe projekty stoją: nowe kocyki, spodnie dla Kuby i tunika.
Pocieszam się, że wraz z końcem mojej choroby ma skończyć się również zima. Czekam więc z utęsknieniem. I zbieram motywację na sukienkę i płaszcz, bo to kolejne wyzwania na kursie.
A tymczasem nie rozstaję się z:

TERMOFOREM


CIEPŁYMI SKARPETKAMI


GORĄCĄ HERBATĄ

CIĄŻOWĄ PODUSZKĄ


Patrycja dzielnie trzyma rękę na pulsie i daje mi w spokoju wypocząć i dojść do siebie. Trzymajcie kciuki za mój szybki powrót do zdrowia!
m.

3 komentarze:

  1. trzymam kciuki, bo też mnie rozkłada.. a tyle mam pracy i jeszcze dziś muszę wytrzymać na swoim kursie:(

    OdpowiedzUsuń
  2. My z dziewczynkami też chore . Dlatego trzymamy kciuki i za Ciebie i za nas ;) :) :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Trzymam kciuki. Zdrówka! U nas niestety podobnie... I też niecierpliwie wyczekuję wiosny, tego cudownego zapachu, radosnego śpiewu ptaków, zieleni, koloru, słońca... Oby szybko nadeszła.

    OdpowiedzUsuń