poniedziałek, 4 lutego 2013

Powrót do rzeczywistości...


     Mam wrażenie, że nie wczoraj, a już sto lat temu wróciłam z Norymbergi... albo może w ogóle mnie tam nie było? Może to był sen tylko? Jeśli tak - to za krótki... :D Chyba naprawdę powinnam na minimum dwa tygodnie wyjechać, żeby faktycznie się zrelaksować. Marzenie ściętej głowy... Jak wyjeżdżałam, Felutek był zaledwie przeziębiony, po moim wyjeździe - zgroza, grypa, biegunka i 39,6'C, gorąca linia z rodzicami, lekarzami itp itd.. ech. Po atrakcjach typu bezsenne noce, marudne dni, coś czuję, że szybko nie namówię rodziców, by zostali z moimi dziećmi znowu.. :) Ale nie będę marudzić! I tak było cudownie, że w ogóle mogłam wyjechać!
     A sama Norymberga.. bosko, targi jak zwykle okazałe, po prostu nie wyobrażam sobie, jak można zorganizować tak wielkie przedsięwzięcie. Kilkanaście przeogromnych hal, na których wystawionych jest ponad MILION produktów, z czego ponad 70.000 nowości! Chodziliśmy trzy pełne dni, daliśmy radę obejść wszystko - bo obejrzeć wszystkiego nie dało rady. Jak zwykle oczy wychodziły nam z orbit, gdy oglądaliśmy np. stoliczki interaktywne z tabletami dotykowymi, interaktywne - naprawdę rozmawiające, jakby wszystko rozumiejące zabawki, jeździki wyglądające, jakby przybyły z XXV wieku :) Albo z drugiej strony - przepiękne, ręcznie robione lalki, maskotki, akcesoria niemowlęce, tak urocze, że chciałabym wszystkie zabrać ze sobą do domu... Takie rzeczy 'z duszą', naprawdę... Ach, jakie piękne pomysły ludzie mają :) Szok! Z czasem Wam pokażę trochę :)
   
     Oczywiście zgromadziłam też całą kolekcję zdjęć z maskotkami targowymi :D Straszne te zdjęcia, ale popatrzcie :D




     Parę fajnych fur też tam stało ;)




     A niektóre ekspozycje robiły naprawdę spore wrażenie, standardowo wystawa :LEGO (tym razem linia Chima), a także świetny i prosty patent na wystawę: prezentacja produktów na różnokolorowych śmietnikach :D


   

     I - również jak co roku - niesamowite wrażenie robiły ekspozycje modeli miast, miasteczek, pałaców, dworców itp itd... Wszystko tam się ruszało, dzwoniło, świeciło, jak w prawdziwych miastach. Po prostu niewiarygodne, co ludzie potrafią wykonać,często własnymi rękoma!




     A tak wygląda ten stolik  interaktywny z ekranem dotykowym dla niemowląt. Niby nic specjalnego, ale wyobraźcie sobie, że za tym kartonem na środku (atrapa tu - tym prawdziwym nie dali się pobawić ;) ) - jest wypasiony ekran dotykowy z tysiącem aplikacji dla niemowląt. Były na prezentacji..


     I jeszcze misiowa orkiestra - można im zapodać każdą muzykę, od Bacha do Gangnam Style.. ;)



     No i na koniec parę prywatnych fot z Norymbergą i cudnym, starym miastem Bamberg w tle.. a na końcu danie dnia - każdego dnia naszego wyjazdu ;) Nie mogę przestać o tym myśleć, Wiener Schnitzel mit Brotkartoffeln ;) I już wiadomo, skąd dodatkowe 1,5kg na plusie...




    Wybaczcie, że jakość zdjęć nie jest powalająca - ostre światło, poza tym ciągle szturchający tłum zwiedzających, no i pośpiech  - ależ się tłumaczę dobrze, co ;)

     Właściwie nie wiem, o czym więcej pisać.. Na pewno w przyszłości będę Wam pokazywać te "perełki", którymi tak się zachwycałam na targach, jak te fajowe jeździki, zabawki z duszą, ale nie teraz :) Częściowo dlatego, że jest już prawie 17, a ja dalej modzę post, który już rano powinien był się pojawić na stronie, ale też dlatego, że mój mały dręczyciel przypomniał sobie po raz tysięczny dzisiaj o moim istnieniu i stęskniony wtula się we mnie i szepcze do uszka "Mami, haham, mami" :* Aniołeczek mój najdroższy!

     Właśnie... nie wiem, czy jednak się nie zrelaksowałam na tym wyjeździe, bo dzieci wydają mi się wiele grzeczniejsze, dom bardziej czysty, a ja spokojniejsza... ale może to tylko złudzenie, czar, który już jutro pryśnie ;) Ćśśś, nie zapeszajmy...

9 komentarzy:

  1. Pięknie tam było! Nie mogę się napatrzeć :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Super , a najbardziej to zwiedzania tego magicznego miasta zazdroszczę:)A ziemniaczki sobie sama zrób-moja Babcia robiła takie podsmażane ziemniaczki że aż kalorie nie były ważne, a było ich dużo bo takie najpyszniejsze to się w dużym tłuszczyku robią:)A to po prostu pycha schabowy z ziemniaczkami tak?Az się głodna zrobiłam:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Coś czuję, że będę często je robić ;) Niby zwykły schaboszczak, plus te ziemniaczki, plus zasmażana kapusta, plus żurawina... nie.. tego nie da się nie zjeść ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Czyli dziołcho droga, śląsko kuchnia to jest:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Aneta Koterba - Piccoland.pl7 lutego 2013 10:15

    A ja zazdroszczę bardzo bo w tym roku nie mogliśmy na targi pojechać :( Z tym większą przyjemnością przeczytałam relację. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z czasem na blogu będą się pojawiać konkretne produkty, które mnie mocno ujęły np jeździki drewniane :) (nie rowerki biegowe) :)) Z tego, co widzę, będą się Wam podobać :))

      Usuń