środa, 30 stycznia 2013

Ach, te przygotowania

Pati wyjechała do Norymbergi, więc zostałam sama na placu boju. Mam nadzieję, że Was nie zanudzę ;-) Bo, tak jak Patrycja informowała w poprzednim wpisie, że cały rok na coś czeka, tak ja od dłuższego czasu wyczekuję i przygotowuję przyjęcie urodzinowe mojego synka. Nie byłaby to tak wielka sprawa, gdyby nie fakt, że planuje nas odwiedzić około 45 osób ;-) To już naprawdę duża operacja logistyczna!
A, jak powszechnie wiadomo, umysł kobiety w ciąży ledwie ogarnia życie codzienne i podstawowe obowiązki, więc taka impreza to nie lada wyzwanie. Wiem, co mówię: w pierwszej ciąży miałam spore problemy z kojarzeniem. Czułam, jakby ktoś odebrał mi zdolność percepcji i łączenia faktów.
I, wierzcie mi, zostawianie pilota do telewizora w lodówce, czy wyrzucanie potrzebnych rzeczy do kosza, to tylko mniejsze z moich przewinień. Bo, na przykład, gdy zepsuła nam się pralka, zamiast serwis BEKO, zamówiłam...serwis gwarancyjny Boscha. Notorycznie zapominałam o zobowiązaniach, telefonach, spotkaniach, itd. Dotąd skrupulatnie płacone rachunki, nagle okazywały się wezwaniami do zapłaty (a w tym temacie miałam naprawdę fanatyczne podejście).
 W obecnej ciąży wcale nie jest lepiej. W zasadzie, jeszcze gdy nie wiedziałam, że spodziewam się drugiego dziecka, mogłam się domyślić po typowych objawach. Bo znowu na przykład zaczynałam zdanie i nie mogłam go skończyć. Wychodziłam (kilkukrotnie!) z samochodu, zostawiając otwarte na oścież (sic!) drzwi. Do dziś się dziwię, że nikt nie zainteresował się choćby zawartością pozostawioną na widoku. Ofiarą mojego ciążowego roztargnienia była także Patrycja, z którą umówiłam się do kina dzień wcześniej, niż miałam na myśli. Wielkie było moje zdziwienie, gdy siedziałam pod kocem, w dresach z herbatą , a ona zadzwoniła, że czeka w kinie z popcornem...
Ale i tak największe faux pas popełniłam przy pracy na blogu, gdy zamiast zakupić domenę boginieprzymaszynie.pl, nabyłam boginienamaszynie.pl! Tak, bywa naprawdę uroczo...

Dlatego też organizację urodzin Kuby rozpoczęłam już dużo wcześniej, by uniknąć podobnych wpadek. Zaplanowałam menu, zleciłam mężowi zakupy, kupiłam produkty potrzebne do zrobienia dekoracji, zamówiłam tort. I, co najważniejsze, zrobiłam listę, bo bez niej naprawdę miałabym trudności z odnalezieniem się w czasoprzestrzeni. Teraz wystarczy odhaczać zrealizowane zadania. I okazuje się, że nie taki diabeł straszny, jak go malują.
Dziś wieczorem ruszam z przygotowywaniem dekoracji. Mam sporo pomysłów, którymi na pewno się z Wami podzielę.
Czy te z Was, które mają za sobą ciążę, mogą się poszczycić podobnymi doświadczeniami? Zaprzyjaźniona położna twierdzi, że to niestety hormony ciążowe tak wpływają na kobiety, które zmagają się nie tylko ze zmianami zewnętrznymi, ale muszą też zaakceptować nowy sposób postrzegania świata. Sama zaręczam, że kilka miesięcy po porodzie wszystko wraca do normy. Nic w przyrodzie nie ginie, a bynajmniej nie szare komórki:)


Tak, to typowa mina, zwiastująca, że właśnie sobie uświadomiłam, że coś poszło nie tak;-)

10 komentarzy:

  1. oj tak.
    ja notorycznie prowadzac auto jechalam gdzies indziej niz mialam. zamyslona zamiast do pobliskiego marketu odwiedzilam swoja mame na drugim koncu miasta. A z regoly orientowakam sie ze zle jade dopiero w momencie jak dojechalam nie pod ten adres co trzeba.
    Zamiast dziecko z p.kola odebrax pojechalam na poczte (po co?) i wiele podobnych przypadkow :-) naszczescie juz 2lata od ostatniej ciazy wkrotce mina a moje szare komorki chyba wrocily na miejsce. ;-) CHYBA :-D hehe

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jedyne pocieszenie: wszystko wraca do normy ;-)

      Usuń
    2. To jedyne pocieszenie: wszystko wraca do normy ;-)

      Usuń
  2. a ja tam uważam, że blog "boginie NA maszynie" też mógłby być ciekawy ;P

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja też miałam podobnie :D I do tego zarówno w jednej, jak i w drugiej ciąży bez przerwy byłam senna, ziewałam i marzyłam o spaniu, caaaały czas ... A Boginie Na Maszynie na pewno cieszyłyby się sporym powodzeniem :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, senność to coś nieodłącznego ;-) Wieczorem wystarczy mi koc i już mnie nie ma, niezależnie od tego, czy jest 19, czy 23;)

      Usuń
  4. wyzwaniem podczas mojej ciąży było przeprowadzenie wykonczeniowki mieszkania.. i tak od pierwszych tygodni do ostatnich dni wybrałam kafle, panele, lampy, kuchnie.. duzo by wyliczać :):) pod koniec ekspedienci w sklepach mówili mi "dzien dobry" :D .. dobrze ze mialam mamę kora na wszystkim czuwała, bo po porodzie czekałmnie kolejny remont !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Remont to koszmar nawet jak się nie jest w ciąży, więc wyobrażam sobie, jak to może wyglądać w 9 miesiącu ;-)

      Usuń
    2. to ja w 8mc sie przeprowadzalam. i dopiero 3lata pozniej przy wyprowadzce znalazlam polowe rzeczy ktore tajemniczo "zgubily sie" podczas przeprowadzki. oczywiscie jak zawsze wsadzone w takie miejsca zebym nie zapomniala ;-) ahh ta ciaza....

      Usuń